Szukaj:Słowo(a): zbiór runa leśnego

Witam serdecznie! Planuje wyjechac w wakacje, ktos moze byl? To moj
pierwszy
taki wyjazd, wiec mam mase obaw :-(



Czytalem wiele opinii na temat tej imprezy, odradzam. Przy odrobinie wlasnej
inicjatywy mozesz miec informacje o zbiorach runa lesnego w Szwecji za
darmo. Mozesz nawet poszukac w internecie osob, ktore udziela ci tych
informacji za darmo.
Jesli jestes zainteresowana tematem to zajrzyj tu:
http://www.polskakongressen.org/praca.html
http://www.pracujwszwecji.republika.pl/praca.htm
Poza tym ta praca do najlzszejszych nie nalezy ale to juz inn bajka.





Agencja Koncertowa ELSOFT poszukuje dwoch dziewczyn jako support taneczny
na
wystepach wykonawcy dyskotekowego z Anglii.



ostatnio widzialem w prasie ogloszenie:
'poszukiwane 16sto letnie dziewczyny do zbioru runa lesnego w niemczech'

tez niezle bylo... hehe runo 'lesne'

[d]W4

Dla osób z Wielkopolski!!!(i nie tylko)  
Odpłatne wyjazdy zarobkowo-turystyczne do Szwecji.Praca przy zbiorach runa leśnego.
Nasze doświadczenie,uczciwość i pełen profesjonalizm, a także atrakcyjna cena gwarancją Twoich wysokich zarobków.

Poznań
0 505 717 726

---------------------------------
Dodaj ogloszenie http://www.adcentral.pl/add.shtml
Kompleksowe ogloszenia w Internecie

Odpłatne wyjazdy zarobkowo-turystyczne do Szwecji.Praca przy zbiorze runa leśnego.  
Nasze doświadczenie,uczciwość i pełen profesjonalizm, a także atrakcyjna cena gwarancją Twoich wysokich zarobków.

0 505 717 726

---------------------------------
Dodaj ogloszenie http://www.adcentral.pl/add.shtml
Kompleksowe ogloszenia w Internecie

Tak naprawdę ostatnio między moimi kolegami powstała dyskusja i ja sam sie zastanawiałem.... czy zbiór leżących w runie leśnym szyszek np. sosnowych jest legalny?. Kolega przytoczył pewną sytuację jak podczas zbioru szyszek na cotygodniowym spacerze po lesie, został nie mile zaskoczony przez odpowiednie służby leśne ( ) które dały mu wyraźnie do zrozumienia że nie postępuje zgodnie z prawem (to jest jakieś prawo co do szyszek?????)....
Pytam szanowne grono leśników jak to jest z tym zbiorem chociażby zwykłych szyszek... czy jest ono legalne czy istnieją pewne obszary gdzie jest ono zabronione. Chodzi mi głównie o zbiory szyszek (leżących) dochodzących do klikudziesięciu sztuk nie mówie tutaj o dwóch czy trzech podniesionych szyszkach, które po drodze bezcelowo bedziemy podrzucać ....
Niby pytanie banalne a jestem ciekawy jakie padną odpowiedzi (na które licze)
Majko nie trzeba zaraz GISL-a pytać. Podstawą jest:
$ 4 pkt 2 Rozp. MOŚZNiL z 28.12.1998 r. w sprawie szczegółowych zasad ochrony i zbioru płodów runa leśnego oraz zasad lokalizowania pasiek na obszarach leśnych.
A proszę bardzo, zacytuję:
"Przy zbiorze płodów runa leśnego dopuszcza się wyłącznie:
...
2) zbiór owoców ręcznie (bez użycia jakichkolwiek narzędzi i urządzeń niszczących lub uszkadzających rośliny)".

Najprostsza odpowiedź na pytanie - dlaczego nie wolno ? Bo takie jest prawo. Krytykować, narzekać cudze chwalić, proszę bardzo - można wszak to demokratyczny kraj. Urzędnik ma prawa przestrzegać i je stosować, a nie z nim dyskutować.
A propos nadleśnego ze Sławna - czy mocniejszy on od ministra ?
A teraz na deser.
Pouczenie nałożone przez służbę leśną z Nadleśnictwa........
1 Za wjazd do lasu lub parkowanie w miejscach niedozwolonych 161k.w dane pouczonego data pouczenia , podpis pouczonego
2 Za wyrzucanie do lasu kamieni, śmieci,złomu padliny lub innych nieczystości 162 k.w dane pouczonego data pouczania podpis pouczonego
3. za wyrąb gałęzi uszkadzanie drzew albo sadzonek , pozyskanie stroiszu 168 k.w jak wyżej
4. Za zbiór runa lesnego w miejscach niedozwolonyxh lub sposobem niedozwolonym i wydobywanie kopalin 153 kw jak wyżej
5 za nieprzestrzeganie przepisów p-poz 82 kw jak wyżej
6 za wypas bydła na terenie leśnym 151 k.w jak wyżej
7 za puszczanie psa luzem , płoszenie zwierzyny 166 165 k.w jak wyżej
Takich pouczeń muszę dostarczyć do n-ctwa kilka w miesiącu. Najgorzej jest uzyskać podpis
witam i pozdrawiam

Igo - nie mówi sie sprzątaczka -tylko specjalista od powierzchni płaskich, nie zbieracze jagód grzybów - tylko miłośnik zbioru runa leśnego - hihi .
A tak na serio , to my nie jesteśmy odosobnieni w absurdach - otóż, od wiosny poprzedniego roku - na znanym (na całym świecie) pl.Sw Marka w Wenecji - nie wolno pod grozba wysokiej kary pieniężnej, spożywac własnych posilków (kanapek etc) dopuszcza warunkowo tylko żucie gumy -))), a jednocześnie dopuszcza się karmienie gołębi - hihi .
Także na świecie (unii), jest wiele zalegalizowanych absurdów- to czemu my mamy być inni??
czesc
A jeśli firma zajmuje się zbiorem runa leśnego?
Bez znajomości szczegółów lepiej nie wyrażać sądów.

Dyskusja jest nie na temat i apeluję do władz żeby ją natentychmiast zamkły i surowo ukarały wszystkich jej uczestników!
A w ramach pogadułek w oczekiwaniu:
jesteśmy właścicielem fabryki granatów zaczepnych. Mamy brudne oka. Zamawiamy usługę czystościową w firmie sprzątającej (niech będzie że studenckiej). Przychodzi 4 młodych ludzi z czym tam mają. No i trafił się pacjent, który za chińskiego boga nie może zrozumieć pojęcia "pracownik innego pracodawcy". Mówi że pracuje na umowę zlecenie, więc się zna i nic nie musi, co oznacza że nic nie trzeba.
No i od 3 dni trwa miła choć miesjcami zaięta dyskusja.

No i trzeba się pogodzić albo jakoś gostka ubezwłasnowolnić.

Ja tak tylko bo nudnawo jakoś w oczekiwaniu na interwencję.
Baaardzo chciałabym wyjechac na Dominikane...To praktycznie przy równiku wiec ciągle jest ciepło i słonecznie...Niestety w sezonie taki wyjazd kosztuje koło 2-3 tysiecy euro.W okolicach pazdziernika koło 2-3 tys zł za osobe.Palmy, slonce, plaża, drinki z parasolką,... mrrr ;-) marzenie :)
Jak byłam mała(nie wiem 9-10lat) bardzo chciałam zwiedzic Włochy,Wenecje- nio i zwiedziłam,tata spełnił moje marzenie ;-) Ciekawe kto spełni wyjazd na Dominikane

Edit-A moja ostatnio podroz to Szwecja... Przejechałam jej prawie polowe(byłam tam w pracy w wakacje)Zwiedziłam Karlskrone,Nyneshamn(tu porty) byłam w Stockholmie,A docelowo jechałam do Albacken-to taka mała miescina 600km za Stockholmem.Na około jeziora, lasy,góry-cudowne widoki.Ludzie mili,uprzejmi-inna mentalnosc zupełnie.I wcale mi nie przeszkadzało , ze do najblizszego "wiekszego" miasteczka miałam 30 km,a do pierwszego lepszego sklepu 5 ;-) bo odpoczełam,odstresowałam się.A pracowałam przy zbiorze runa leśnego :)
A do wszystkich bajdurzących o "kradzieży" państowej własności mam jedno pytanie - a grzyby czy jagody zbieraliście w lesie?
W PAŃSTWOWYM lesie??!! ZŁODZIEJE! Okradliście podatników z majątku naszego kochanego państwa.


Dz.U.99.6.42
1999.12.09 zm. Dz.U.99.94.1096 § 1
ROZPORZĄDZENIE
MINISTRA OCHRONY ŚRODOWISKA, ZASOBÓW NATURALNYCH I LEŚNICTWA
z dnia 28 grudnia 1998 r.
w sprawie szczegółowych zasad ochrony i zbioru płodów runa leśnego oraz zasad lokalizowania pasiek na obszarach leśnych.
(Dz. U. z dnia 21 stycznia 1999 r.)
Na podstawie art. 27 ust. 5 ustawy z dnia 28 września 1991 r. o lasach (Dz. U. Nr 101, poz. 444, z 1992 r. Nr 21, poz. 85 i Nr 54, poz. 254, z 1994 r. Nr 1, poz. 3 i Nr 127, poz. 627, z 1995 r. Nr 147, poz. 713, z 1996 r. Nr 91, poz. 409, z 1997 r. Nr 54, poz. 349, Nr 121, poz. 770 i Nr 160, poz. 1079 oraz z 1998 r. Nr 106, poz. 668) zarządza się, co następuje:
§ 2. Zbiór płodów runa leśnego na własne potrzeby dopuszczony jest w lasach nie objętych stałym lub okresowym zakazem wstępu.


Wynika z tego, że przykład jagódek i grzybków jest do bani, próbuj dalej.
No cóż, jak przy większości przepisów i innych ustaw czy dyrektyw, interpretacja jest w zasadzie dowolna .
Ja zacytowałam tylko wersję zgodną z ustawą, i rozumiem to tak, że każdy może nazbierać tyle grzybów, żeby wystarczyło mu na obiad. Ale ilość osób, dla których ten obiad ma być, może być bardzo różna, łącznie z całą wsią . Poza tym punkty skupu płodów runa leśnego funkcjonują i mają się dobrze, a dla wielu ludzi w sezonie zbiór grzybów to jedyny zarobek.
Podobnie jest zresztą z borówkami, które wprawdzie nie są pod ochroną, ale w ilościach handlowych pozyskiwać ich nie można. Rozmawiałam kiedyś ze strażnikami w Bieszczadzkim PN, gdzie zbieranie jagód to zarobek dla miejscowych i powiedzieli, że każą im się tylko odsuwać dalej od szlaku, żeby tak bardzo to nie raziło w oczy turystów. A poza szlakiem mogą sobie dowoli czesać grzebieniami jagodziska, ile zdołają znieść na dół.
Jabłoń!

http://83.19.176.60/breyt/zdjecia/aacv.jpg

Jak zostanie kiedyś potraktowana ...

Pozdr



Jeszcze 150 lat temu w całej Puszczy Piskiej drzewa owocowe były tak powszechne, że część mieszkańców trudniła się zbiorem owoców. Przeważały oczywiście jabłonie i grusze. Było to uzupełnienie do płodów runa leśnego. Wyrabiano nawet bardzo charakterystyczne wódki z jabłek, gruszek no i oczywiście jałowcówkę. Tę ostatnią uzyskiwano w ten sposób, że dojrzałe i rozgniecione szyszkojagody fermentowały, po czym poddawano to destylacji i otrzymywano wódkę (podobno) niezwykłej mocy.
ROZPORZĄDZENIE MINISTRA ŚRODOWISKA
z dnia 23 marca 2005 r.
w sprawie szczegółowych warunków wykonywania polowania i znakowania tusz
Na podstawie art. 43 ust. 3 ustawy z dnia 13 października 1995 r. - Prawo łowieckie (Dz. U. z 2002 r. Nr 42, poz. 372, z późn zm. 2) ) zarządza się, co następuje:

Rozdział 2
Warunki wykonywania polowania
§ 5. 1. Przy wykonywaniu polowania należy brać pod uwagę, że:
1) polowanie z psami lub naganką może odbywać się w okresie od 1 października do 15 stycznia; ograniczenie to nie dotyczy polowania z psami na ptactwo łowne, z psami i naganką na lisy oraz poszukiwania postrzałka z psem na otoku;

Rozdział 3
Przepisy o zachowaniu bezpieczeństwa na polowaniach

§ 12. Nie celuje się i nie strzela się do zwierzyny, jeżeli:

1) na linii strzału znajdują się myśliwi lub inne osoby albo zwierzęta gospodarskie, budynki lub pojazdy, a odległość od nich nie gwarantuje warunków bezpiecznego strzału;
(...)
3) zwierzyna znajduje się w odległości mniejszej niż 200 metrów od pracujących maszyn rolniczych.

§ 16.1. Myśliwy jest obowiązany zachować szczególną ostrożność w posługiwaniu się bronią:
1) w terenie o ograniczonej widoczności lub w warunkach zmniejszających widoczność;
2) przy nasilonych pracach w polu, pracach pielęgnacyjnych i eksploatacyjnych w lesie, przy zbiorze runa leśnego.
ale jak zbior runa lesnego jest nieopodatkowany to jak maja ci wyliczyc?? na podstawie czego?? sredniej ilosci grzybow na 1ha kw.? podzielony przez ilosc mieszkancow wiosek okolicznych?? nieda rady. mozesz zebrac jedno wiaderko a nast.razem 20 a kolejne 10 ci mama przyniosla i sprzedales 1wiadro za 100zł. i masz 3000zl dniowki w zimie jest gorzej, ale w lecie mozesz isc na jagody, slimaki, grzyby i ci zostanie na utrzymanie w sezonie grzewczym
Czesc
Bylem w Szweji trzy razy na zbiorach runa lesnego nie zarobilem kokosów ale i tak bylo fajnie.W tym roku mysle nad wyjazdem na sadzenie drzewek, mam mozliwosc skorzystania z oferty EURES która podobno oferuje mi zatrudnienie w szweckiej firmie Mora Skogsservice AB (co ty na to?)
Poza tym mam pare pytan.
Ile dzewek sredno bylas w stanie zasadzic jednego dnia?
Ile placilas za nocleg?
Wiem ze to nie ladnie tak odrazu pytac o kase ale to dosc istotne ile placili ci za jedno wsadzone dzrzewko?(rozumiem ze pracowalas na akord)
Z góry dzieki za pomoc pozdro
czarnaewa, Branas? :D Jezdze tam na zbiór runa leśnego od kilku lat :D Mieszkałem ostatnio przy stoku w takim niebieskim domu :P przy samej rzece :PP

A tak ogólnie to można dorwać taką prace ? Mógłym nawet w najgorszym terenie pracować gdyż mam mocne nogi bo jestem piłkarzem więc jestem wytrwały i wysportowany !! . Nie wiecie czy są jakieś propozycjeczy cos ? ;)
Po raz pierwszy byłem w szoku jak się dowiedziałem, że moja odpowiedź na Olimpiadzie Biologicznej była błędna i w Parku Narodowym dozwolone są ludzkie ingerencje, a całe życie byłem pewien, że to jedyna prawdziwa forma ochrony. Więc o innych nie będę się wypowiadał.
(...)
Natomiast dla niektórych w tym momencie mogę zabrzmieć strasznie egoistycznie, ale dlaczego mam mieć drzwi zamknięte do rezerwatu ścisłego.
(...)
Powiedzmy moja wizytacja, zrobienie zdjęć i samo podziwianie przyrody nikomu i niczemu szkody nie przynosi.


Wstęp pieszy pojedynczych osób do obszaru chronionego praktycznie nie zaburza jakichkolwiek procesów. Człowiek nie jest "fe" dla przyrody, ale niektóre jego działania - te które zmieniają procesy ekologiczne.
Nie jest natomiast obojętna presja częstych odwiedzin - wyrabianie ścieżek, zbiór runa leśnego, łamanie gałązek, płoszenie zwierząt itp. Jest to co prawda działanie analogiczne do tego co robią zwierzęta, tyle że ludzi jest po prostu dużo i tu jest też ważna kwestia ruchu turystycznego. Kierowany, prowokowany ruch turystyczny jaki się tworzy w obszarach chronionych powoduje, że muszą pojawiać się zakazy. Ja osobiście nie jestem za tym, aby wokół parków narodowych tworzyć bazy turystyczne, gdyż wówczas obszar ten tak naprawdę staje się śmieszną enklawą wśród rozwiniętej 'urbanizacji' turystycznej. W obszarach słabo zaludnionych wpływ potencjalnych odwiedzin byłby znikomy, jednak te same wymagania ochronne są dla tych samych typów rezerwatów niezależnie gdzie się znajdują.
do elveeza:

mam pelen zakres szkol podstawowych oraz rozpoczety kurs przedmalzenski i pol roku ochotniczego hufca pracy w zawodzie zbrojarz-betoniarz
kariera zawodowa-
-odszczurzanie piwnic
-zbiory runa lesnego
-zaciekla walka ze stonka ziemniaczana
-przepychanie kominow tudziez kanalizacji
-liczne prace polowe uhonorowone dyplomem soltysa wodnicy (dozynki 84)
-uboj tucznika
-futrowanie gesi
-skorowanie dorsza
Znajomy mlodociany (lat 17 z dobra znajomosci DE/EN/FR) poszukuje w przerwie wakacyjnej zajecia w Luksemburgu/Belgii. W gre wchodzi:

a) zbior runa lesnego
b) pomoc w noszeniu ciezkiego sprzetu
c) obsluga betoniarki (to po przeszkoleniu)
d) wyskakiwanie po zakupy
e) pomoc w nadrabianiu zaleglosci szkolnych miejscowej dziatwie (jesli potrzeba)
f) kopanie grzadek / malowanie plotow / mycie samochodu
g) wszystkie inne - tu wstaw dowolne zajecie...

Za symboliczna oplate i dobre slowo. Dobry chlopak.

Jakby ktos znal kogos kto takiej pomocy potrzebuje a sam nie ma w rodzinie mlodocianych to bardzo prosze o kontakt na priva.

A moze w Luxie sa jakies darmowe staze (garkuchnia, youthostel, etc) - slyszal ktos moze?

Pozdrawiam

| termin "zbierać" należy rozumieć tu tak, jak w procesie zbierania malin
| -- mnie się nigdy nie udaje zgromadzić dłużej tego, co zbiorę z krzaka.
| Ja tutaj na przykład widzę pobór danych, malin, wody ściekowej do
| analizy itp.

| Pobierać to sobie można wodę ze studzienki kanalizacyjnej numer MPWK-562.
| Za malinami trzeba się nieźle po lesie na chodzić, więc jest to zbieranie
| a nie pobór.

Jak to nie? Chodzisz po oddziałach 423, 424, 658, 689 Nadleśnictwa
Maruchów i pobierasz maliny. ;-)



Gdyby chodziło o próbki runa leśnego z oddziałów. to bym się godził.
Próbki się pobiera. Ale mi chodzi o to, by je zjeść na miejscu. To jest
zbieranie. A gdybym chciał je odstawić do punktu skupu runa leśnego,
to by był "zbiór malin".

A na poważnie - słowo "pobierać" brzmi w istocie jak z żargonu
technicznego, ale w tym momencie nie kojarzę lepszego słowa
oznaczającego sam akt zbierania bez silnych konotacji z magazynowaniem.



Są specjalne (i specjalistyczne) na oznaczenie konkretnych czynności:
zrywanie malin, koszenie zboża, zrywka drewna, pozyskanie żubra z puszczy
itp. O właśnie, ten ostatni termin też może uchodzić za neutralny i "bez
silnych konotacji z magazynowaniem".

No i wywiadownia chyba ma prawo posługiwać się językiem specjalistycznym,
więc żargon taki jest uprawniony. Wywiadownia pobiera dane tak samo, jak
hydrochemik pobiera wodę. A później te dane/wodę się gdzieś przechowuje,
porządkuje, analizuje itd.



Pracę wywiadowcy wyobrażam sobie jako istotnie różną od pracy hydrotechnika.
Taki as wywiadu nie puka do drzwi z cichutkim pytaniem "czy mogę pobrać
trochę danych gospodarczyc?". Raczej stosuje do tego Przemyślne Metody
Zbierackie. A później zebrane dane gromadzi. Kiedyś używano do tego Teczek,
a teraz w modzie są Szafy.


"Używanie zbieraczki do jagód jest wykroczeniem z art. 153 Kodeksu
wykroczeń."



Art. 153. § 1. Kto w nie należącym do niego lesie:
1)wydobywa żywicę lub sok brzozowy, obrywa szyszki, zdziera korę, nacina
drzewo lub w inny sposób je uszkadza,

2)zbiera mech lub ściółkę,

3)zbiera gałęzie, korę, wióry, trawę, wrzos, szyszki lub zioła albo
zdziera darń,

4)zbiera grzyby lub owoce leśne w miejscach, w których jest to
zabronione, albo sposobem  niedozwolonym,

Art. 153. kodeksu wykroczeń obejmuje różne przypadki naruszenia runa
leśnego. Wykroczenia w art. 153 mogą być popełnione tylko umyślnie za
wyjątkiem uszkodzenia drzewa.
        Każdy właściciel lasu ma prawo ustalać zasady korzystania z runa
leśnego. Jeśli chodzi z kolei o lasy stanowiące własność Skarbu Państwa,
są udostępniane do zbiorów płodów runa leśnego na potrzeby własne,
natomiast dla celów przemysłowych dopiero po zawarciu umowy z nadleśnictwem.
        W każdym przypadku, gdy sprawca dokonuje naruszenia runa leśnego
podlega karze, chyba że odbywa się to za  wiedzą i zgodą właściciela,
nie dopuszcza się wykroczenia, gdy interes właściciela nie zostaje
naruszony.
        Ściganie wykroczeń z art. 153 następuje z urzędu, jednakże gdy
właścicielem lasu jest osoba najbliższa dla sprawcy wykroczenia,
ściganie może nastąpić tylko na wniosek pokrzywdzonego.

Nie zebym zachecal, ale mnie to zaskoczylo :) Z drugiej strony nigdzie
nie ma mowy, ze nie mozna uzywac zbieraczki. Jesli ktos sie dogada z
wlascicielem to chyba nie ma problemow.

marcin

Kilka tysięcy na miesiąc zarobisz przy zbiorze runa leśnego w Szwecji.  

0 505 717 726

---------------------------------
Dodaj ogloszenie http://www.adcentral.pl/add.shtml
Kompleksowe ogloszenia w Internecie

Praca w Szwecji przy zbiorze runa leśnego.Ok 200zł/dzień.Ilość miejsc ograniczona.  

0 505 717 726

---------------------------------
Dodaj ogloszenie http://www.adcentral.pl/add.shtml
Kompleksowe ogloszenia w Internecie

Tym razem z korespondencji przychodzącej tekścik o tym...
- Jak uciec przed Urzędem Skarbowym?

Jedna kobieta udawadniała przed Urzędem Skarbowym skąd wzięła kasę na
remont mieszkania...

Było tak, że wystąpiła o zwrot podatku.
Wezwano ją i zadano pytanie - skąd przy pani zarobkach miała pani
pieniądze na remont w wykazanej skali? Ona na to - a proszę pana
- to WY udowodnijcie mi że mam je nielegalnie, a nie JA mam udawadniać
że uczciwie zarobiłam.

Urzędas zbaraniał...

Będzie pani miała kłopoty, to PANI ma udowodnić że NIE JEST pani
garbata i nie jest pani wielbłądem - czyli skąd pani miała pieniądze?

Poszła do adwokata - ten poradził jej sposób i tak zrobiła...

Zgłosiła się do urzędu skarbowego ponownie i napisała oświadczenie iż
pieniądze zarobiła z czystej prostytucji. Alfonsa nie miała, kasa od
klienta szła wprost do kieszeni - określila na piśmie dokładnie ile
razy się puściła, jaka była stawka za numerek i ładnie jej wyszła brakująca
do wykazania kwota.

Urzędnik po raz wtóry zbaraniał ale NIC nie mógł zrobić bowiem:

1. Czerpanie korzyści z prostytucji przez osobę trzecią jest zakazane
(nierząd), zaś prostytucja jako taka w ramach dwóch osób - jest
legalna i nie ma podstawy prawnej by jej zakazać.

2. Podatku od prostytucji się nie płaci, ponieważ w roli alfonsa
występowałby urząd skarbowy a co za tym idzie - państwo. A to jest
zakazane przez Kodeks Karny, więc prostytutka chcąc płacić podatek
od swej działalności - złamałaby prawo. Oto metoda!

************

Jest jeszcze jedna metoda wykazania przed urzędem skarbowym skąd
miało się kasę. Należy napisać oświadczenie że pieniądze zarobiło się
z przydrożnej sprzedaży runa leśnego - jagody, borówki lub maliny.
Wedle ustawy podatkowej - zbiór i sprzedaż runa leśnego jest
nieopodatkowany, zatem nie ma podstawy prawnej by płacić państwu haracz.
Udowodnienie zaś że ktoś nie zarobił jakiejś kwoty na przydrożnej
sprzedaży runa leśnego - jest niemożliwe bowiem nie ma sposobu by
wykazać ile runa można zebrać. A jeśli nawet byłby - i tak nikt
nie udowodni zbieraczowi, że nie sprzedał tego za jakieś duże pieniądze -
bowiem ceny dyktuje rynek i nie ma możliwosci wykazania, że kilograma
jagód nie sprzedał za tysiąc złotych...

To co drogie Panie? Zachowujemy godność, czy pieniążki?
"Dzieci neostrady" :


Warto wiedzieć:
Koniec roku tuż, tuż... Już wkrótce zaczniesz się pocić jak wytłumaczyć Urzędowi Skarbowemu skąd osoba zarabiająca najniższą krajową miała m.in. na najnowsze BMW. Nic się nie martw, możesz spać spokojnie, Joe Monster Ci doradzi!

Jedna kobieta udowadniała przed Urzędem Skarbowym skąd wzięła pieniądze na remont mieszkania...
Bylo tak, że wystąpiła o zwrot podatku. Wezwano ją i zadano pytanie:
- Skąd przy pani zarobkach miała pani pieniądze na remont w wykazanej skali?
Ona na to:
- A proszę pana - to WY udowodnijcie mi, że mam je nielegalnie a nie JA mam udowadniać, że uczciwie zarobiłam.
Urzędas zbaraniał.
- Będzie pani miała kłopoty, to PANI ma udowodnić, że NIE JEST pani garbata i nie jest pani wielbłądem - czyli skąd pani miała pieniądze?
Poszła do adwokata - ten poradził jej sposób i zrobiła tak:
Zgłosiła się do Urzędu Skarbowego ponownie i napisała oświadczenie, iz pieniadze zarobiła z czystej prostytucji. Alfonsa nie miała, kasa od klienta szła wprost do kieszeni - określiła na piśmie dokładnie ile razy się puscila, jaka byla stawka za numerek i ładnie jej wyszła brakująca do wykazania kwota.
Urzędnik po raz wtóry zbaraniał ale NIC nie mógł zrobić bowiem:

1. Czerpanie korzyści z prostytucji przez osobę trzecią jest zakazane (nierząd), zaś prostytucja jako taka w ramach dwóch osób - jest legalna i nie ma podstawy prawnej by jej zakazać.

2. Podatku od prostytucji się nie płaci, ponieważ w roli alfonsa wystepował by urząd skarbowy a co za tym idzie - państwo. A to jest zakazane przez Kodeks Karny, więc prostytutka chcąc płacić podatek od swej działalności - złamałaby prawo
Oto metoda!

Ale jest jeszcze jedna metoda wykazania przed urzędem skarbowym skąd miało się kasę.

Należy napisać oświadczenie, że pieniądze zarobiło się z przydrożnej sprzedaży runa leśnego - jagody, borówki lub maliny. Wedle ustawy podatkowej - zbiór i sprzedaż runa leśnego jest nieopodatkowany, zatem nie ma podstawy prawnej by płacić państwu haracz. Udowodnienie zaś, że ktos nie zarobił jakiejś kwoty na przydrożnej sprzedaży runa leśnego jest niemożliwe bowiem nie ma sposobu by wykazać ile runa można zebrać. A jeśli nawet byłby - i tak nikt nie udowodni zbieraczowi, że nie sprzedał tego za jakieś duże pieniądze - bowiem ceny dyktuje rynek i nie ma możliwosci wykazania, że kilograma jagód nie sprzedał za tysiąc zlotych... (Źródło: JM)
Lidka, nic straconego, też możecie się tam kiedyś wybrać, a podobno warto tam pojechać na grzyby. Grzybiarze tam sobie zaraz robią zaprawy (jest kuchenka na prąd z piekarnikiem), a jeszcze nadwyżki zbiorów sprzedają w skupie runa leśnego.
Jak uciec przed Urzedem Skarbowym

Jedna kobieta udawadniala przed Urzedem Skarbowym skad
wziela kase na remont mieszkania...

Bylo tak, ze wystapila o zwrot podatku.
Wezwano ja i zadano pytanie - skad przy pani zarobkach
miala pani pieniadze na remont w wykazanej skali? Ona
na to - a prosze pana - to WY udowodnijcie mi ze mam
je nielegalnie a nie JA mam udawadniac ze uczciwie
zarobilam

Urzedas zbaranial

Bedzie pani miala klopoty, to PANI ma udowodnic ze NIE
JEST *pani garbata i nie jest pani wielbladem - czyli
skad pani miala pieniadze?

Poszla do adwokata - ten poradzil jej sposob i tak
zrobila. Zglosila sie do urzedu skarbowego ponownie i
zapisala oswiadczenie iz pieniadze zarobila z czystej
prostytucji. Alfonsa nie miala, kasa od klienta szla
wprost do kieszeni - okreslila na pismie dokladnie ile
razy sie puscila, jaka byla stawka za numerek i ladnie
jej wyszla brakujaca do wykazania kwota.

Urzednik po raz wtóry zbaranial ale NIC nie mógl
zrobic bowiem:

1. Czerpanie korzysci z prostytucji przez osobe
trzecia jest zakazane (nierzad), zas prostytucja jako
taka w ramach dwóch osób - jest legalna i nie ma
podstawy prawnej by jej zakazac.

2. Podatku od prostytucji sie nie placi, poniewaz w
roli alfonsa wystepowalby urzad skarbowy a co za tym
idzie - panstwo. A to jest zakazane przez Kodeks
Karny, wiec dziwka chcac placic podatek od swej
dzialalnosci - zlamalaby prawo Oto metoda!

- jest jeszcze jedna metoda wykazania przed urzedem
skarbowym skad mialo sie kase. Nalezy napisac
oswiadczenie ze pieniadze zarobilo sie z przydroznej
sprzedazy runa lesnego - jagody, borówki lub maliny.

Wedle ustawy podatkowej - zbiór i sprzedaz runa
lesnego jest nieopodatkowany,zatem nie ma podstawy
prawnej by placic panstwu haracz. Udowodnienie zas ze
ktos nie zarobil jakiejs kwoty na przydroznej
sprzedazy runa lesnego - jest niemozliwe bowiem nie ma
sposobu by wykazac ile runa mozna zebrac. A jesli
nawet bylby - i tak nikt nie udowodni zbieraczowi ze
nie sprzedal tego za jakies duze pieniadze -
bowiem ceny dyktuje rynek i nie ma mozliwosci
wykazania ze kilograma jagód nie sprzedal za tysiac
zlotych...
Koszyk! To bardzo długa historia. Zawszę ten sam. Jak zawszę szczęśliwy przy zbiorach runa leśnego.
"Koszyk" - ale gabaryty ma spore
Zapraszamy na stronę Polskiego Centrum Informacji o Zbiorach Runa Leśnego. Znajdziecie tam wiele informacji przydatnych tym, którzy wybierają się do Szwecji aby zarobić na zbieractwie

http://www.panjagoda.prv.pl
Taką ciekawostkę dziś znalazłem na JM

Jedna kobieta udowadniała przed Urzędem Skarbowym skąd wzięła pieniądze na remont mieszkania...
Bylo tak, że wystąpiła o zwrot podatku. Wezwano ją i zadano pytanie:
- Skąd przy pani zarobkach miała pani pieniądze na remont w wykazanej skali?
Ona na to:
- A proszę pana - to WY udowodnijcie mi, że mam je nielegalnie a nie JA mam udowadniać, że uczciwie zarobiłam.
Urzędas zbaraniał.
- Będzie pani miała kłopoty, to PANI ma udowodnić, że NIE JEST pani garbata i nie jest pani wielbłądem - czyli skąd pani miała pieniądze?
Poszła do adwokata - ten poradził jej sposób i zrobiła tak:
Zgłosiła się do Urzędu Skarbowego ponownie i napisała oświadczenie, iz pieniadze zarobiła z czystej prostytucji. Alfonsa nie miała, kasa od klienta szła wprost do kieszeni - określiła na piśmie dokładnie ile razy się puscila, jaka byla stawka za numerek i ładnie jej wyszła brakująca do wykazania kwota.
Urzędnik po raz wtóry zbaraniał ale NIC nie mógł zrobić bowiem:

1. Czerpanie korzyści z prostytucji przez osobę trzecią jest zakazane (nierząd), zaś prostytucja jako taka w ramach dwóch osób - jest legalna i nie ma podstawy prawnej by jej zakazać.

2. Podatku od prostytucji się nie płaci, ponieważ w roli alfonsa wystepował by urząd skarbowy a co za tym idzie - państwo. A to jest zakazane przez Kodeks Karny, więc prostytutka chcąc płacić podatek od swej działalności - złamałaby prawo
Oto metoda!

Ale jest jeszcze jedna metoda wykazania przed urzędem skarbowym skąd miało się kasę.

Należy napisać oświadczenie, że pieniądze zarobiło się z przydrożnej sprzedaży runa leśnego - jagody, borówki lub maliny. Wedle ustawy podatkowej - zbiór i sprzedaż runa leśnego jest nieopodatkowany, zatem nie ma podstawy prawnej by płacić państwu haracz. Udowodnienie zaś, że ktos nie zarobił jakiejś kwoty na przydrożnej sprzedaży runa leśnego jest niemożliwe bowiem nie ma sposobu by wykazać ile runa można zebrać. A jeśli nawet byłby - i tak nikt nie udowodni zbieraczowi, że nie sprzedał tego za jakieś duże pieniądze - bowiem ceny dyktuje rynek i nie ma możliwosci wykazania, że kilograma jagód nie sprzedał za tysiąc zlotych...
Witam

to moj 1 post na tym forum a wiec grzecznie i z usmiechem sie witam

Przeczytalem wszystkie posty w temacie butow i troszke jako laikowi zburzylo to moj dotychczasowy sposob myslenia.Sporo jadu w niektorych wypowiedziach i nasmiewania ale akurat nie naleze do osob ktore to rusza.Powiem nawet ze troszke sie posmialem a to szczegolnie z tego powodu,ze mam wlasnie buty z membrama goregowniana...hahaha a wy rowno tu po nich jedziecie.Nie jestem kims kto chodzi po gorach ,bardziej kupilem je pod katem moich wypadow 2-3 miesiecznych do Szwecji gdzie pracuje przy zbiorach runa lesnego.Sporo czytalem na temat obuwia ale widocznie jak zwykle za malo bo dopiero teraz natknalem sie na to forum notabene bardzo tresciwe za co respect moje buty to trezety scout [prosze mocno po mnie nie jechac ale jestem jednym z barano laikow]
To tytulem wstepu
Natomiast mam pytanie i mysle ze uzyskam tutaj wlasnie odpowiedz.Mam 2 corki i latem w ramach szwedzkich wojazy planujemy i organizujemy sobie wyjazd do Laponi i powrot fiordami przez Norwegie.Chcialem dla nich kupic rozniez buty z membrama gore ale teraz juz nie wiem za czym mam sie rozgladac jesli gore jest takie bee.Czy kupic buty bez gore czy co mam robic bo zakrecilem sie jak sloik na zime.Dziewczyny z racji wieku maja male stopki bo 33 i 35 i za duzego wyboru nie ma ale znalazlem Lafume z gore i bez oraz campusa bez membramy.Co wybrac? Na co zwrocic uwage??Co mi radzicie??

Pytan mam jeszcze sporo ale mysle ze wszystko wyjdzie w praniu.

pozdrawiam i zycze duzo zdrowia w Nowym Roku

darek
Witam.
Jestem ciekaw czy w Finlandii jest możliwość pracy sezonowej np: zbiory runa leśnego.
Jeżeli Posiadacie wiadomości na ten temat to bardzo proszę.
Pozdrawiam
Ustawa
O zachowaniu narodowego charakteru strategicznych zasobów naturalnych kraju

Art.1

Do strategicznych zasobów naturalnych kraju zalicza się:
wody podziemne oraz wody powierzchniowe w ciekach naturalnych i w źródłach, z których te cieki biorą początek, w kanałach, w jeziorach i zbiornikach wodnych o ciągłym dopływie w rozumieniu ustawy z dnia 24 października 1974 r. – Prawo wodne (Dz. U. Nr 38, poz. 230, z 1980 r. z późniejszymi zmianami),
wody polskich obszarów morskich wraz z pasmem nadbrzeżnym i ich naturalnymi zasobami żywymi i mineralnymi, a także zasobami naturalnymi dna i wnętrza ziemi znajdującego się w granicach tych obszarów w rozumieniu ustawy z dnia 21 marca 1991 r. o obszarach morskich Rzeczypospolitej Polski i administracji morskiej (Dz. U. Nr 32, poz. 131, z 1994 r. z późniejszymi zmianami),
lasy państwowe
złoża kopalin nie stanowiące części składowych nieruchomości gruntowej w rozumieniu ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. – Prawo geologiczne i górnicze (Dz. U. Nr 27, poz. 96, z 1996 r. z późniejszymi zmianami),
zasoby przyrodnicze parków narodowych.

Art. 2

Zasoby naturalne wymienione w art. 1 stanowiące własność Skarbu Państwa nie podlegają przekształceniom własnościowym, z zastrzeżeniem przepisów zawartych w ustawach szczegółowych.

Art. 3

Gospodarowanie strategicznymi zasobami naturalnymi jest prowadzone zgodnie z zasadą zrównoważonego rozwoju w interesie dobra ogólnego.

Art. 4

Dla osiągnięcia celu określonego w art. 3, właściwe organy administracji publicznej oraz inne podmioty, sprawujące na podstawie odrębnych przepisów zarząd nad zasobami naturalnymi wymienionymi w art. 1 mają obowiązek:
utrzymywać, powiększać i doskonalić zasoby odnawialne,
użytkować złoża kopalin zgodnie z zasadą zrównoważonego rozwoju.

Art. 5
Świadczenia pozaprodukcyjne zasobów naturalnych Skarbu Państwa na potrzeby własne ludności, szczególnie rekreacja oraz niekomercyjny zbiór runa leśnego, są nieodpłatne.
Rada Ministrów określi, w drodze rozporządzenia, szczegółowe zasady poborów pożytków, o których mowa w ust. 1.

Art. 6
Wstęp do lasów państwowych i dostęp do cieków wodnych stanowiących własność Skarbu Państwa jest wolny
Szczegółowe zasady korzystania ludności z zasobów naturalnych określają odrębne przepisy.

Art. 7

Roszczenia osób fizycznych, byłych właścicieli lub ich spadkobierców, z tytułu utraty własności zasobów wymienionych w art. 1, zaspokojone zostaną w formie rekompensat wypłaconych ze środków budżetu państwa na podstawie odrębnych przepisów.

Art. 8

Ustawa wchodzi w życie z dniem ogłoszenia.
Poradniki (nie)poważne

Jak zrobić skarbówkę na szaro

Koniec roku już był a zbliża się termin zakończenia składania PIT_ów... Już wkrótce zaczniesz się pocić jak wytłumaczyć Urzędowi Skarbowemu skąd osoba zarabiająca najniższą krajową miała m.in. na najnowsze BMW,willę z wybiegiem dla lwów. Nic się nie martw, możesz spać spokojnie, Już Ci doradzamy!

Jedna kobieta udowadniała przed Urzędem Skarbowym skąd wzięła pieniądze na remont mieszkania...
Bylo tak, że wystąpiła o zwrot podatku. Wezwano ją i zadano pytanie:
- Skąd przy pani zarobkach miała pani pieniądze na remont w wykazanej skali?
Ona na to:
- A proszę pana - to WY udowodnijcie mi, że mam je nielegalnie a nie JA mam udowadniać, że uczciwie zarobiłam.
Urzędas zbaraniał.
- Będzie pani miała kłopoty, to PANI ma udowodnić, że NIE JEST pani garbata i nie jest pani wielbłądem - czyli skąd pani miała pieniądze?
Poszła do adwokata - ten poradził jej sposób i zrobiła tak:
Zgłosiła się do Urzędu Skarbowego ponownie i napisała oświadczenie, iz pieniadze zarobiła z czystej prostytucji. Alfonsa nie miała, kasa od klienta szła wprost do kieszeni - określiła na piśmie dokładnie ile razy się puscila, jaka byla stawka za numerek i ładnie jej wyszła brakująca do wykazania kwota.
Urzędnik po raz wtóry zbaraniał ale NIC nie mógł zrobić bowiem:

1. Czerpanie korzyści z prostytucji przez osobę trzecią jest zakazane (nierząd), zaś prostytucja jako taka w ramach dwóch osób - jest legalna i nie ma podstawy prawnej by jej zakazać.

2. Podatku od prostytucji się nie płaci, ponieważ w roli alfonsa wystepował by urząd skarbowy a co za tym idzie - państwo. A to jest zakazane przez Kodeks Karny, więc prostytutka chcąc płacić podatek od swej działalności - złamałaby prawo
Oto metoda!

Ale jest jeszcze jedna metoda mniej drastyczna wykazania przed urzędem skarbowym skąd miało się kasę.

Należy napisać oświadczenie, że pieniądze zarobiło się z przydrożnej sprzedaży runa leśnego - jagody, borówki lub maliny. Wedle ustawy podatkowej - zbiór i sprzedaż runa leśnego jest nieopodatkowany, zatem nie ma podstawy prawnej by płacić państwu haracz. Udowodnienie zaś, że ktos nie zarobił jakiejś kwoty na przydrożnej sprzedaży runa leśnego jest niemożliwe bowiem nie ma sposobu by wykazać ile runa można zebrać. A jeśli nawet byłby - i tak nikt nie udowodni zbieraczowi, że nie sprzedał tego za jakieś duże pieniądze - bowiem ceny dyktuje rynek i nie ma możliwosci wykazania, że kilograma jagód nie sprzedał za tysiąc zlotych...

W dowód wdzięczności za te bezcenne porady prosimy przesłać połowę zaoszczędzonych w ten sposób pieniędzy na moje konto
Jak uciec przed Urzedem Skarbowym?

Jedna kobieta udawadniala przed Urzedem Skarbowym skad wziela kase na
remont mieszkania...

Bylo tak, ze wystapila o zwrot podatku.
Wezwano ja i zadano pytanie - skad przy pani zarobkach miala pani
pieniadze na remont w wykazanej skali?
Ona na to - a prosze pana - to WY udowodnijcie mi ze mam je nielegalnie
a nie JA mam udawadniac ze uczciwie zarobilam

Urzedas zbaranial

Bedzie pani miala klopoty, to PANI ma udowodnic ze NIE JEST *pani
garbata i nie jest pani wielbladem - czyli skad pani miala pieniadze?

Poszla do adwokata - ten poradzil jej sposob i tak zrobila

Zglosila sie do urzedu skarbowego ponownie i napisala oswiadczenie iz
pieniadze zarobila z czystej prostytucji.
Alfonsa nie miala, kasa od klienta szla wprost do kieszeni - okreslila
na pismie dokladnie ile razy sie puscila, jaka byla stawka za numerek i
ladnie jej wyszla brakujaca do wykazania kwota.

Urzednik po raz wtóry zbaranial ale NIC nie mógl zrobic bowiem:

1. Czerpanie korzysci z prostytucji przez osobe trzecia jest zakazane
(nierzad), zas prostytucja jako taka w ramach dwóch osób - jest legalna
i nie ma podstawy prawnej by jej zakazac.

2. Podatku od prostytucji sie nie placi, poniewaz w roli alfonsa
wystepowalby urzad skarbowy a co za tym idzie - panstwo. A to jest
zakazane przez Kodeks Karny, wiec dziwka chcac placic podatek od swej
dzialalnosci - zlamalaby prawo Oto metoda!

- jest jeszcze jedna metoda wykazania przed urzedem skarbowym skad mialo
sie kase.
Nalezy napisac oswiadczenie ze pieniadze zarobilo sie z przydroznej
sprzedazy runa lesnego - jagody, borówki lub maliny. Wedle ustawy
podatkowej - zbiór i sprzedaz runa lesnego jest nieopodatkowany,zatem
nie ma podstawy prawnej by placic panstwu haracz. Udowodnienie zas ze ktos
nie
zarobil jakiejs kwoty na przydroznej sprzedazy runa lesnego - jest
niemozliwe bowiem nie ma
sposobu by wykazac ile runa mozna zebrac. A jesli nawet bylby - i tak nikt
nie
udowodni zbieraczowi ze nie sprzedal tego za jakies duze pieniadze -
bowiem ceny dyktuje rynek i nie ma mozliwosci wykazania ze kilograma jagód
nie
sprzedal za tysiac zlotych...

To co drogie Panie? Zachowujemy godnosc, czy pieniążki?...


Koniec roku tuż, tuż... Już wkrótce zaczniesz się pocić jak wytłumaczyć Urzędowi Skarbowemu skąd osoba zarabiająca najniższą krajową miała m.in. na najnowsze BMW. Nic się nie martw, możesz spać spokojnie, Joe Monster Ci doradzi!

Jedna kobieta udowadniała przed Urzędem Skarbowym skąd wzięła pieniądze na remont mieszkania...
Bylo tak, że wystąpiła o zwrot podatku. Wezwano ją i zadano pytanie:
- Skąd przy pani zarobkach miała pani pieniądze na remont w wykazanej skali?
Ona na to:
- A proszę pana - to WY udowodnijcie mi, że mam je nielegalnie a nie JA mam udowadniać, że uczciwie zarobiłam.
Urzędas zbaraniał.
- Będzie pani miała kłopoty, to PANI ma udowodnić, że NIE JEST pani garbata i nie jest pani wielbłądem - czyli skąd pani miała pieniądze?
Poszła do adwokata - ten poradził jej sposób i zrobiła tak:
Zgłosiła się do Urzędu Skarbowego ponownie i napisała oświadczenie, iz pieniadze zarobiła z czystej prostytucji. Alfonsa nie miała, kasa od klienta szła wprost do kieszeni - określiła na piśmie dokładnie ile razy się puscila, jaka byla stawka za numerek i ładnie jej wyszła brakująca do wykazania kwota.
Urzędnik po raz wtóry zbaraniał ale NIC nie mógł zrobić bowiem:

1. Czerpanie korzyści z prostytucji przez osobę trzecią jest zakazane (nierząd), zaś prostytucja jako taka w ramach dwóch osób - jest legalna i nie ma podstawy prawnej by jej zakazać.

2. Podatku od prostytucji się nie płaci, ponieważ w roli alfonsa wystepował by urząd skarbowy a co za tym idzie - państwo. A to jest zakazane przez Kodeks Karny, więc prostytutka chcąc płacić podatek od swej działalności - złamałaby prawo
Oto metoda!

Ale jest jeszcze jedna metoda wykazania przed urzędem skarbowym skąd miało się kasę.

Należy napisać oświadczenie, że pieniądze zarobiło się z przydrożnej sprzedaży runa leśnego - jagody, borówki lub maliny. Wedle ustawy podatkowej - zbiór i sprzedaż runa leśnego jest nieopodatkowany, zatem nie ma podstawy prawnej by płacić państwu haracz. Udowodnienie zaś, że ktos nie zarobił jakiejś kwoty na przydrożnej sprzedaży runa leśnego jest niemożliwe bowiem nie ma sposobu by wykazać ile runa można zebrać. A jeśli nawet byłby - i tak nikt nie udowodni zbieraczowi, że nie sprzedał tego za jakieś duże pieniądze - bowiem ceny dyktuje rynek i nie ma możliwosci wykazania, że kilograma jagód nie sprzedał za tysiąc zlotych...

W dowód wdzięczności za te bezcenne porady prosimy przesłać połowę zaoszczędzonych w ten sposób pieniędzy na konto Redakcji JM


http://www.joemonster.org...rbowke_na_szaro
Joe Monster | Pt 28-11-2003 05:01

Koniec roku tuż, tuż...

Już wkrótce zaczniesz się pocić jak wytłumaczyć Urzędowi Skarbowemu skąd osoba zarabiająca najniższą krajową miała m.in. na najnowsze BMW. Nic się nie martw, możesz spać spokojnie, Joe Monster Ci doradzi!

Jedna kobieta udowadniała przed Urzędem Skarbowym skąd wzięła pieniądze na remont mieszkania...
Bylo tak, że wystąpiła o zwrot podatku. Wezwano ją i zadano pytanie:
- Skąd przy pani zarobkach miała pani pieniądze na remont w wykazanej skali?
Ona na to:
- A proszę pana - to WY udowodnijcie mi, że mam je nielegalnie a nie JA mam udowadniać, że uczciwie zarobiłam.
Urzędas zbaraniał.
- Będzie pani miała kłopoty, to PANI ma udowodnić, że NIE JEST pani garbata i nie jest pani wielbłądem - czyli skąd pani miała pieniądze?
Poszła do adwokata - ten poradził jej sposób i zrobiła tak:
Zgłosiła się do Urzędu Skarbowego ponownie i napisała oświadczenie, iz pieniadze zarobiła z czystej prostytucji. Alfonsa nie miała, kasa od klienta szła wprost do kieszeni - określiła na piśmie dokładnie ile razy się puscila, jaka byla stawka za numerek i ładnie jej wyszła brakująca do wykazania kwota.
Urzędnik po raz wtóry zbaraniał ale NIC nie mógł zrobić bowiem:

1. Czerpanie korzyści z prostytucji przez osobę trzecią jest zakazane (nierząd), zaś prostytucja jako taka w ramach dwóch osób - jest legalna i nie ma podstawy prawnej by jej zakazać.

2. Podatku od prostytucji się nie płaci, ponieważ w roli alfonsa wystepował by urząd skarbowy a co za tym idzie - państwo. A to jest zakazane przez Kodeks Karny, więc prostytutka chcąc płacić podatek od swej działalności - złamałaby prawo
Oto metoda!

Ale jest jeszcze jedna metoda wykazania przed urzędem skarbowym skąd miało się kasę.

Należy napisać oświadczenie, że pieniądze zarobiło się z przydrożnej sprzedaży runa leśnego - jagody, borówki lub maliny. Wedle ustawy podatkowej - zbiór i sprzedaż runa leśnego jest nieopodatkowany, zatem nie ma podstawy prawnej by płacić państwu haracz. Udowodnienie zaś, że ktos nie zarobił jakiejś kwoty na przydrożnej sprzedaży runa leśnego jest niemożliwe bowiem nie ma sposobu by wykazać ile runa można zebrać. A jeśli nawet byłby - i tak nikt nie udowodni zbieraczowi, że nie sprzedał tego za jakieś duże pieniądze - bowiem ceny dyktuje rynek i nie ma możliwosci wykazania, że kilograma jagód nie sprzedał za tysiąc zlotych...

Wchodzac niewidzeliscie tabliczki na drzwiach do ktorej jest czynne ?
Czy moze wasze przemyslenia co do menu trwaly tyle ze pol dnia minelo ?

godzine az sie pizza zrobi, rozsidzacie sie, zjecie, bekniecie pozadnie
itd
?



Taka jest jego praca i za to mu placa, klient ma prawo usiasc, zastanowic
sie, zjesc i nawet jesli mu sie podoba 'beknac' i poprosic kelnera o nowy
zestaw sztuccow jesli ten jest brundy, badz o dodatkowa serwetke albo o
zmiane popielniczki, po to w sumie taka osoba pracuje w restauracji. A
zastanawiac sobie moge w zasadzie ile chcem i jesli mi sie to podoba jeszcze
troche powybrzydzac, chyba ze pracujesz w takim sklepie, w ktorym nie zalezy
wam na klientach.

wczesniej do pracy, siedziec 8h "wdychając cały czas opary żarcia które
jest
potem podawane klientom", a potem jeszcze siedzec i czekac az sobie
pojdziecie, poto aby po Was postprzatac, pozamykac wszystko itd ?
Podczas gdy np byl umowiony ze swoja dziewczyna.



Taka prace sobie wybral, doskonale wiedzial na co sie pisze, przeciez nikt
go do tego nie zmusza. Dostaje za swoja prace zaplate, czy godziwa czy nie -
to juz jego sprawa czy zostaje przy pracy czy nie. Wiadomo - trudno jest
znalezc prace taka jaka by sie chcialo - przyznaje, ale nie znaczy to ze
jezeli zdecydujesz sie na juz cos, z gory zkaldasz ze przychodzisz zeby
odfajkowac swoje godziny pracy i uciec do domu albo na randke. Praca sie
przedluza i z tego co piszesz doskonale o tym wiesz. A jezeli ktos jest juz
z dziewczyna, to ona powinna zrozumiec ze przedluzyla mu sie praca, tak juz
w zyciu bywa.

Niewiem czy pracujesz czy sie uczysz, jezeli sie uczysz to niemasz pojecia
o
pracy bedac na utrzymaniu rodzicow. A jesli pracujesz to nie wmowisz mi ze
z
radoscia przyjmujesz kolejne zlecania i siedzisz w pracy po godzinach
zamiast isc ze znajomymi do kina czy gdziekolwiek.



Ja jestem na studiach dziennych i jedynym okresem keidy pracuje - mam
mozliwosc pracy - sa ferie oraz wakacje. I wiesz, zeby 'nie wdychac oparow
zarcia' ani 'nie siedziec i czekac az sobie ktos pojdzie' np w zeszle
wakacje wybralem prace za granica przy zbiorze runa lesnego. Praca jest
bardzo trudna ale zarobki sa na prawde dobre. Takze sadze ze kazdego stac
jest na prace taka, ktora bedzie mu sprawiala przyjemnosc. Dla przykladu w
wolnych chwilach przyjmuje zleceni ana tworzenie stron WWW, co jest dla mnei
przyjemnoscia i robie to wygodnie w domu. A czas na wyjscie ze znajomymi mam

zlecenia to nei bede mial pieniedzy na wyjscie, wiec zlecenia przyjmuje,
nawet jesli nie mam ochoty czegos zrobic i wolalbym spedzic czas powiedzmy
ogladajac telewizje.

Wiem o czym mowie bo pracuje po 10h dziennie, male sprostowanie sklep
pracuje 10h ja musze wiecej i kazdy kto sie szeda po zamknieciu to ja bym
go
.....



Wiadomo ze bys go ..... to normalne, przyznaje ci racje ze masz prawo byc na
niego zdenerwowanym. Ale zrozum ze on ma prawo zostac w sklepie w czasie
mieszczacym sie w granicach rozsadku, chyab ze powrocimy do starych czasow i
wybiciu godziny bedzie sie wszystkich bralo za fraki i kopniakiem w tylek
wysylalo za drzwi.

Z powazaniem
W4Rp

Taka jest jego praca i za to mu placa, klient ma prawo usiasc, zastanowic
sie, zjesc i nawet jesli mu sie podoba 'beknac' i poprosic kelnera o nowy
zestaw sztuccow jesli ten jest brundy, badz o dodatkowa serwetke albo o
zmiane popielniczki, po to w sumie taka osoba pracuje w restauracji. A
zastanawiac sobie moge w zasadzie ile chcem i jesli mi sie to podoba
jeszcze
troche powybrzydzac, chyba ze pracujesz w takim sklepie, w ktorym nie
zalezy
wam na klientach.



Zalezy, ale co mam zrobic , jak po 40 min po zamknieciu sklepu jeszcze sie
taki szweda ? ma 10h na zrobienie zakupow a on wpada 5 min przed
zamknieciem.
Niech sobie beka i robi co chce ( w granicy rozsadku ), ale jak mozna kogos
szanowac, skoro on nieszanuje Twojej pracy ?

Taka prace sobie wybral, doskonale wiedzial na co sie pisze, przeciez nikt
go do tego nie zmusza.



Wiesz jakie jest bezrobocie ?

Dostaje za swoja prace zaplate, czy godziwa czy nie -
to juz jego sprawa czy zostaje przy pracy czy nie. Wiadomo - trudno jest
znalezc prace taka jaka by sie chcialo - przyznaje, ale nie znaczy to ze
jezeli zdecydujesz sie na juz cos, z gory zkaldasz ze przychodzisz zeby
odfajkowac swoje godziny pracy i uciec do domu albo na randke. Praca sie
przedluza i z tego co piszesz doskonale o tym wiesz. A jezeli ktos jest
juz
z dziewczyna, to ona powinna zrozumiec ze przedluzyla mu sie praca, tak
juz
w zyciu bywa.



Z gory niezakladam, pracuje tam 3 lata i napoczatku bylem pelen zapalu i
wogole, teraz chce miec tez troche czasu dla siebie.

Ja jestem na studiach dziennych i jedynym okresem keidy pracuje - mam
mozliwosc pracy - sa ferie oraz wakacje. I wiesz, zeby 'nie wdychac oparow
zarcia' ani 'nie siedziec i czekac az sobie ktos pojdzie' np w zeszle
wakacje wybralem prace za granica przy zbiorze runa lesnego. Praca jest
bardzo trudna ale zarobki sa na prawde dobre. Takze sadze ze kazdego stac
jest na prace taka, ktora bedzie mu sprawiala przyjemnosc. Dla przykladu w
wolnych chwilach przyjmuje zleceni ana tworzenie stron WWW, co jest dla
mnei
przyjemnoscia i robie to wygodnie w domu. A czas na wyjscie ze znajomymi
mam

zlecenia to nei bede mial pieniedzy na wyjscie, wiec zlecenia przyjmuje,
nawet jesli nie mam ochoty czegos zrobic i wolalbym spedzic czas powiedzmy
ogladajac telewizje.



Ha widzisz niemasz stalej pracy, masz ten komfort ze sobie siedzisz w domu i
klepiesz strony. Chcesz kawe to idziesz i sobie robisz, a nie odpowiadasz na
setki glupich pytan ( czasem naprawde kretynskich ), w moim przypadku 10h i
naprawde mam doscys po tych 10h i mysle tylko o tym zeby siasc wygodnie w
domciu.

Wiadomo ze bys go ..... to normalne, przyznaje ci racje ze masz prawo byc
na
niego zdenerwowanym. Ale zrozum ze on ma prawo zostac w sklepie w czasie
mieszczacym sie w granicach rozsadku, chyab ze powrocimy do starych czasow
i
wybiciu godziny bedzie sie wszystkich bralo za fraki i kopniakiem w tylek
wysylalo za drzwi.



Z Twojego punktu widzienia jakie sa te granice rozsadku ?
Wybacz ale 10h to naprawde duzo. Zaznaczam ze to nie jest market tylko sklep
i tu niepracuejmy na zmiany.

Ober.

Drogi Panie polski rybaku wnioskuję że nie potrafi Pan czytać tekstu ze zrozumieniem albo zbytnio się Pan podekscytował. Proszę przeczytać ponownie moją wypowiedź. Oznajmiam, że nigdy, a zwłaszcza w mojej uprzedniej wypowiedzi, nikogo nie przymuszałem do wyjazdu za granicę. I jestem od tego daleki. Napisałem, że „zwykły człowiek W OSTATECZNOŚCI wyjeżdża za granicę. I aby nikt nie krzyczał że należą mu się pieniądze”
Tym bardziej nie wysyłam tam Pana ani pańskich dzieci. Jeżeli uważa Pan że miejsce pracy Pana i pańskich dzieci jest w Polsce to należy uszanować pańskie zdanie. Ale proszę zrozumieć że obecnie to czy mamy miejsce pracy tutaj czy gdziekolwiek indziej nie zależy tylko od tego że my tak chcemy – jeszcze musi znaleźć się ktoś kto nam zapłaci za tą pracę. Czasy kiedy za stanie czy leżenie należało się 2 tys. minęły.

Szanowny p. Polski rybaku, proszę wierzyć, że polska młodzież, która wyjechała za granicę z pewnością nie zrobiła tego za namową przyjaciela Ałganowa, a dlatego, że ma dość pracować w kraju, w którym każdy tylko oszukuje, wyciąga łapy po pieniądze, ma dość pracować na emerytury m.in. takich ludzi jak p. rybak, którzy chyba zapomnieli o jaką wolność walczyli w ’89 a wielce prawdopodobne że żal im dawnych czasów i teraz tęsknią do czasów Ałganowa. albo chcieliby znowu znaleźć się w tamtych czasach lecz z dzisiejszą wiedzą - może lepiej by na tym skorzystali. Może w polityce poszli do przodu (narzekają na „Ałganowa”), ale jeżeli chodzi o gospodarkę to trudno im się odnaleźć i bliżej im do tego „Ałganowa” i gospodarki centralnie planowanej. Dalej żyją w świecie w którym wszystko im się należy zabezpieczenie, rekompensaty – może ludzie którzy latem dorabiają na zbiorze runa leśnego będą też protestować i żądać rekompensat za zbyt mały wysyp borowików albo kurek ??!!! Co Pan na to, żeby im dopłacić z Pana kieszeni, przecież nie wyjadą bo kraj zubożeje.
Pisze Pan, że wyjazd każdego Polaka zubaża budżet kraju i dlatego będzie mniej pieniędzy na emerytury dla mnie, dla rybaka, rolnika itd. A może kochany Panie Polski rybaku wprowadzić w Polsce normalny system emerytalny, umożliwić ludziom swobodę lokowania swoich pieniędzy przeznaczonych na emeryturę, opiekę zdrowotną. Młodzi nie mieli by nic przeciwko, pracować NA SIEBIE, jeżeli powie Pan że ludzie starsi na nas pracowali – to niech ze składek młodych utrzymują się też ich rodzice.
Proszę bardzo Pan może wyjechać, przez to Polska nie zubożeje – przypuszczam, że zbyt wielkich zysków Pan nie wykazuje więc i podatki nie są zbyt wielkie – polski hurtownik równie dobrze kupi rybę od Szweda, Niemca, liczy się konkurencja.
Wspomniał Pan o ojcach-przodkach, a tym że się kradnie i niszczy zasoby morza, to tym nie uraża się ojców-przodków. Proszę dać spokój ojcom-przodkom.
Ja nie wtrącam się do branży rybaków (choć coraz więcej ludzi spoza waszej branży zaczyna się tym interesować, może macie dobry PR). Dbam o to żebym jak wspomniałem mógł przyjechać i połowić na Bałtyku bo jak zabraknie ryb to mi nikt nie da za to rekompensaty – tego wątku Szanowny Panie, Pan nie poruszył. Więc jak? Zrzuci się Pan z kolegami na rekompensaty dla mnie i moich kolegów??-oczywiście tak jak Pan żąda, dla mnie też w wysokości "unijnej" ;)
I jeszcze jedno. Tak jesteśmy w Unii ale czy zwrócił Pan uwagę jakie są płace, zasiłki socjalne itp.?? Nikt nie krzyczy że w Polsce dostaje zasiłek na dziecko tylko ok.50-100 zł a w innych krajach Unii ok. 800-1000. niestety taka jest rzeczywistość.
I jeszcze na koniec -nie docenia Pan wkładu ludzi, którzy wyjechali za granicę w polską gospodarkę. To za ich tam zarobione pieniądze oni albo ich rodziny kupują w kraju i dają zatrudnienie firmom usługowym, RTV, AGD itp. (w największym skrócie). Pozdrawiam.
A to też będziemy psuć
Ustawa o zachowaniu narodowego charakteru strategicznych zasobów naturalnych kraju

USTAWA
z dnia 6 lipca 2001 r.
o zachowaniu narodowego charakteru strategicznych zasobów naturalnych kraju.
(Dz. U. z dnia 11 września 2001 r.)

Art. 1. Do strategicznych zasobów naturalnych kraju zalicza się:
1) wody podziemne oraz wody powierzchniowe w ciekach naturalnych i w źródłach, z których te cieki biorą początek, w kanałach, w jeziorach i zbiornikach wodnych o ciągłym dopływie w rozumieniu ustawy z dnia 24 października 1974 r. - Prawo wodne (Dz.U. Nr 38, poz. 230, z 1980 r. Nr 3, poz. 6, z 1983 r. Nr 44, poz. 201, z 1989 r. Nr 26, poz. 139 i Nr 35, poz. 192, z 1990 r. Nr 34, poz. 198 i Nr 39, poz. 222, z 1991 r. Nr 32, poz. 131 i Nr 77, poz. 335, z 1993 r. Nr 40, poz. 183, z 1994 r. Nr 27, poz. 96, z 1995 r. Nr 47, poz. 243, z 1996 r. Nr 106, poz. 496, z 1997 r. Nr 47, poz. 299, Nr 88, poz. 554 i Nr 133, poz. 885, z 1998 r. Nr 106, poz. 668, z 2000 r. Nr 12, poz. 136, Nr 89, poz. 991, Nr 109, poz. 1157 i Nr 120, poz. 1268 oraz z 2001 r. Nr 5, poz. 43 i Nr 72, poz. 747),
2) wody polskich obszarów morskich wraz z pasmem nadbrzeżnym i ich naturalnymi zasobami żywymi i mineralnymi, a także zasobami naturalnymi dna i wnętrza ziemi znajdującego się w granicach tych obszarów w rozumieniu ustawy z dnia 21 marca 1991 r. o obszarach morskich Rzeczypospolitej Polskiej i administracji morskiej (Dz.U. Nr 32, poz. 131, z 1994 r. Nr 27, poz. 96, z 1995 r. Nr 7, poz. 31 i Nr 47, poz. 243, z 1996 r. Nr 34, poz. 145, z 1997 r. Nr 111, poz. 726, z 1999 r. Nr 70, poz. 778 oraz z 2000 r. Nr 120, poz. 1268 i Nr 122, poz. 1321),
3) lasy państwowe,
4) złoża kopalin niestanowiące części składowych nieruchomości gruntowej w rozumieniu ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. - Prawo geologiczne i górnicze (Dz.U. Nr 27, poz. 96, z 1996 r. Nr 106, poz. 496, z 1997 r. Nr 88, poz. 554, Nr 111, poz. 726 i Nr 133, poz. 885, z 1998 r. Nr 106, poz. 668 oraz z 2000 r. Nr 109, poz. 1157 i Nr 120, poz. 1268),
5) zasoby przyrodnicze parków narodowych.

Art. 2. Zasoby naturalne wymienione w art. 1 stanowiące własność Skarbu Państwa nie podlegają przekształceniom własnościowym, z zastrzeżeniem przepisów zawartych w ustawach szczególnych.

Art. 3. Gospodarowanie strategicznymi zasobami naturalnymi jest prowadzone zgodnie z zasadą zrównoważonego rozwoju w interesie dobra ogólnego.

Art. 4. Dla osiągnięcia celu określonego w art. 3 właściwe organy administracji publicznej oraz inne podmioty, sprawujące na podstawie odrębnych przepisów zarząd nad zasobami naturalnymi wymienionymi w art. 1, mają obowiązek:
1) utrzymać, powiększać i doskonalić zasoby odnawialne,
2) użytkować złoża kopalin zgodnie z zasadą zrównoważonego rozwoju.

Art. 5. 1. Świadczenia pozaprodukcyjne zasobów naturalnych Skarbu Państwa na potrzeby własne ludności, szczególnie rekreacja oraz niekomercyjny zbiór runa leśnego, są nieodpłatne.
2. Rada Ministrów określi, w drodze rozporządzenia, szczegółowe zasady poboru pożytków, o których mowa w ust. 1.

Art. 6. 1. Wstęp do lasów państwowych i dostęp do cieków i zbiorników wodnych stanowiących własność Skarbu Państwa jest wolny.
2. Szczegółowe zasady korzystania ludności z zasobów naturalnych określają odrębne przepisy.

Art. 7. Roszczenia osób fizycznych, byłych właścicieli lub ich spadkobierców, z tytułu utraty własności zasobów wymienionych w art. 1, zaspokojone zostaną w formie rekompensat wypłaconych ze środków budżetu państwa na podstawie odrębnych przepisów.

Art. 8. Ustawa wchodzi w życie z dniem ogłoszenia.

Zbieranie runa leśnego w Szwecji nie wymaga znajomości języka ani doświadczenia. W krótkim czasie, ciężko pracując, można dobrze zarobić

Andrzej (40 lat) mieszka i pracuje w Wiśle. Aby dorobić do pensji, od trzech lat wyjeżdża zbierać owoce do Szwecji. Co roku poszukuje osób do pracy przy zbiorach przez Internet. - Chętnych jest zawsze więcej niż miejsc w busie - mówi. Na ten rok skompletował już ekipę. Według niego jest to praca ryzykowna, bo wiele zależy od dobrej pogody. Pracy można szukać, wpisując w wyszukiwarkę internetową "zbiory runa Szwecja" albo przeglądając strony z forami internetowymi o Szwecji. Dobrym rozwiązaniem jest zorganizowanie prywatnego wyjazdu z grupą bezkonfliktowych i odpowiedzialnych ludzi. Wtedy można podzielić między sobą koszty wyprawy.
Kto nie ma takiej możliwości, może skorzystać z agencji pośrednictwa pracy, które jednak pobierają kilkaset złotych za informacje o miejscach zbiorów.

Przed wyjazdemNiezbędne rzeczy na zbiory to odzież, jedzenie i mapy. Do Szwecji najlepiej dostać się promem. Odpowiednio wcześniej trzeba zarezerwować bilety u jednego z trzech przewoźników: Stena Line, Unity Line lub Polferries. Przed wyjazdem trzeba się ubezpieczyć. Najlepiej złożyć do NFZ wniosek o wydanie EKUZ, czyli Europejskiej Karty Ubezpieczenia Zdrowotnego. Można też wykupić ubezpieczenie turystyczne.

Regiony zbiorów
W Szwecji można zbierać czarną jagodę, borówkę, moroszkę i grzyby. Trzeba uważać na miejsca, o których dużo pisze się w Internecie, bo są one najbardziej oblegane przez zbieraczy. Na południu owoce dojrzewają najwcześniej, na północy sezon trwa najkrócej. Wyjeżdżając pierwszy raz, warto mieć w grupie osobę, która była już w Szwecji. Inaczej trzeba będzie szukać miejsc zbiorów, co pociąga za sobą koszty paliwa. Doświadczeni zbieracze nie podają miejsc zbiorów, w obawie przed konkurencją. Andrzej zdradza jedynie: - Co roku jadę na granicę szwedzko-norweską do tej samej miejscowości. Warto wyrobić sobie dobrą opinię, bo często regiony zbiorów są obok małych miejscowości, w których wszyscy się znają.

Mieszkanie
Najtańsze zakwaterowanie można znaleźć latem na kempingu. Wystarczy rozbić namiot lub wynająć domek. Niektóre domki przeznaczone są wyłącznie dla zbieraczy. Uwaga! Na kempingach typowo turystycznych zbieracze są przyjmowani niechętnie. Cena za nocleg w ubiegłym roku wynosiła od 60 do 80 koron szwedzkich (25-33 zł). Namioty można rozbijać również w lesie w dowolnych miejscach. Szwedzi korzystają z kempingów najczęściej zimą, kiedy uprawiają sporty zimowe.

Transport owoców
Jagody najlepiej zbierać do skrzynek, bo transport w workach uszkadza wiele owoców. Ze skupu zabiera się kilkanaście skrzynek i rusza w teren. Nie wszyscy właściciele skupu chętnie dają skrzynki, ponieważ często dostają je z powrotem zniszczone albo nie wracają w ogóle. W skupach można kupić zbieraczki do jagód (najlepiej drewniane) i wiaderka.

Ile godzin dziennie?

W dobrym sezonie pracuje się ok. ośmiu godzin dziennie, natomiast dłużej, gdy urodzaj nie dopisze. W ciągu dnia można uzbierać od kilkunastu do kilkudziesięciu kilogramów. - W zeszłym roku był ze mną chłopak, który zbierał nawet 80 kilo. Ale była też dwójka młodych ludzi, którzy zbierali od 20 do 30 kilogramów. Jak widać, wszystko zależy do doświadczenia i nastawienia - wyjaśnia Andrzej.

Ceny runa
W 2005 r. za kilogram jagody płacono od 6,5 do 10 koron (2,7-4,1 zł). Susza lub przymrozki powodują, że zbiory są uboższe. Rośnie wtedy cena za mniej dostępne owoce. Runo jest bogactwem narodowym Szwecji i każdy ma prawo z niego korzystać, dlatego od zebranych owoców nie płaci się podatku.
Zbiór runa nie jest lekką pracą, owoce trzeba zbierać w pozycji pochylonej, a potem zanosić do auta. Jednak w takiej pracy można zarobić nawet kilkanaście tysięcy złotych. Liczy się nie tylko urodzaj, ale również zgrana grupa zbieraczy.

Agata Krzywdzińska

Promy do Szwecji:
www.stenaline.pl
www.unityline.pl
www.polferries.pl

Informacje o zbiorach runa:
www.szwecja.pl
www.szwecja.be
forum.szwecja.pl


Teraz troszkę na wesoło, bo zycie ma nie tylko ciemne strony

Koniec roku tuż, tuż... Już wkrótce zaczniesz się pocić jak wytłumaczyć Urzędowi Skarbowemu skąd osoba zarabiająca najniższą krajową miała m.in. na najnowsze BMW. Nic się nie martw, możesz spać spokojnie, Joe Monster Ci doradzi!

Jedna kobieta udowadniała przed Urzędem Skarbowym skąd wzięła pieniądze na remont mieszkania...
Bylo tak, że wystąpiła o zwrot podatku. Wezwano ją i zadano pytanie:
- Skąd przy pani zarobkach miała pani pieniądze na remont w wykazanej skali?
Ona na to:
- A proszę pana - to WY udowodnijcie mi, że mam je nielegalnie a nie JA mam udowadniać, że uczciwie zarobiłam.
Urzędas zbaraniał.
- Będzie pani miała kłopoty, to PANI ma udowodnić, że NIE JEST pani garbata i nie jest pani wielbłądem - czyli skąd pani miała pieniądze?
Poszła do adwokata - ten poradził jej sposób i zrobiła tak:
Zgłosiła się do Urzędu Skarbowego ponownie i napisała oświadczenie, iz pieniadze zarobiła z czystej prostytucji. Alfonsa nie miała, kasa od klienta szła wprost do kieszeni - określiła na piśmie dokładnie ile razy się puscila, jaka byla stawka za numerek i ładnie jej wyszła brakująca do wykazania kwota.
Urzędnik po raz wtóry zbaraniał ale NIC nie mógł zrobić bowiem:

1. Czerpanie korzyści z prostytucji przez osobę trzecią jest zakazane (nierząd), zaś prostytucja jako taka w ramach dwóch osób - jest legalna i nie ma podstawy prawnej by jej zakazać.

2. Podatku od prostytucji się nie płaci, ponieważ w roli alfonsa wystepował by urząd skarbowy a co za tym idzie - państwo. A to jest zakazane przez Kodeks Karny, więc prostytutka chcąc płacić podatek od swej działalności - złamałaby prawo
Oto metoda!

Ale jest jeszcze jedna metoda wykazania przed urzędem skarbowym skąd miało się kasę.

Należy napisać oświadczenie, że pieniądze zarobiło się z przydrożnej sprzedaży runa leśnego - jagody, borówki lub maliny. Wedle ustawy podatkowej - zbiór i sprzedaż runa leśnego jest nieopodatkowany, zatem nie ma podstawy prawnej by płacić państwu haracz. Udowodnienie zaś, że ktos nie zarobił jakiejś kwoty na przydrożnej sprzedaży runa leśnego jest niemożliwe bowiem nie ma sposobu by wykazać ile runa można zebrać. A jeśli nawet byłby - i tak nikt nie udowodni zbieraczowi, że nie sprzedał tego za jakieś duże pieniądze - bowiem ceny dyktuje rynek i nie ma możliwosci wykazania, że kilograma jagód nie sprzedał za tysiąc zlotych...

W dowód wdzięczności za te bezcenne porady prosimy przesłać połowę zaoszczędzonych w ten sposób pieniędzy na konto Redakcji JM

porady popełnił Joe Monster
http://www.joemonster.org...rbowke_na_szaro
Dario, po pierwsze mieszkam w Polsce i nie mam zamiaru pracowac w Finlandii. Jezdze tam regularnie, bo mam finskich przyjaciol.Oczywiscie w Finlandii pracuje legalnie duzo specjalistow z Polski, jednak o nich sie nie mowi.
Piszesz, ze zaden Polak by sie nie odwazyl pytac o prace na czarno.Jestes w bledzie. Dom moich znajomych tego lata regularnie nachodzili "studenci" z obrazkami i pytali o inne zajecia typu pomoc na roli. Problem istnieje i trzeba o tym mowic

Artykul ten znajduje sie na aurinko, ale jak widze nie wszyscy czytaja uwaznie.
--------------------------------------------------------------------------------
"Gazeta Wyborcza": Firma-krzak werbuje we Wrocławiu Polaków do nielegalnej pracy w Finlandii. Na miejscu młodzi ludzie pukają od drzwi do drzwi i sprzedają tandetne obrazki.

Na uczelniach we Wrocławiu pojawiły się ogłoszenia o pracy w Finlandii. Kontakt - tylko przez komórkę. Gazeta dotarła do osób, które skorzystały z oferty już w ubiegłym roku. Anna, absolwentka Politechniki Wrocławskiej: "Chciałam zobaczyć ten kraj i dorobić sobie". Twierdzi, że nie poinformowano jej, że handel obnośny jest w Finlandii zabroniony. Na miejscu od organizatorów kupowała małe obrazki za 4,5 euro i sprzedawała po 10 euro - podaje dziennik.

"Chodziliśmy po domach, głównie w małych miasteczkach w środkowej Finlandii - wspomina Anna. Pukając do drzwi, recytowali wyuczone na pamięć kwestie po fińsku: "Podawaliśmy się za studentów sztuk pięknych, którzy zbierają na studia. Niektórzy mówili, że chcą zarobić na wyjazd do Rovaniemi, wioski św. Mikołaja". Magda, studentka Uniwersytetu Wrocławskiego: "Do jednego domu przychodziło nawet po kilka osób. W gazetach pojawiły się w końcu informacje, aby nie otwierać drzwi Polakom z obrazkami" - informuje gazeta.

Niektórzy Finowie kupowali obrazki, ale czasami wzywali policję. Zatrzymanie "obrazkowicza" kończy się wydaleniem z Finlandii. Andrzej Jasionowski, radca ambasady RP w Helsinkach, potwierdza nielegalność handlu obnośnego w Finlandii. "Niestety, ten proceder ma charakter zorganizowany, a funkcjonuje dzięki naiwności polskich obywateli. To wszystko wpływa na bardzo zły wizerunek Polski" - dodaje - pisze "Gazeta Wyborcza".

Jan Karaś z ambasady Finlandii w Warszawie: "Nasza ambasada nie upoważniła nikogo w Polsce do pośrednictwa pracy w Finlandii. A praca do trzech miesięcy nie wymaga zezwolenia tylko w przypadku zbiorów runa leśnego, owoców i warzyw oraz pracy na farmach futrzarskich". Tymczasem organizatorzy wyjazdu do Finlandii nie widzą nic złego w chodzeniu po domach, mimo że to nielegalne. "Nie tylko ja takie wyjazdy organizuję" - tłumaczy Piotrek. Nie chce podać swojego nazwiska. "Tylko raz miałem do czynienia z deportacją swojego pracownika, gdy ten zaczął kraść" - dodaje. Wyjaśnia, że gdyby zarejestrował firmę, uczestnicy wyjazdów zarobiliby o wiele mniej. "A pozwolenia na pracę są niepotrzebne" - uważa - informuje dziennik.

i jeszcze jedno - garsc przepisow dla chcacych legalnie pracowac w Finlandii
----------------------------------------------------------------------------------

W Finlandii można przebywać w celu poszukiwania pracy przez okres do trzech miesięcy. Należy zadbać o źródło utrzymania w tym okresie. Obywatele nowych państw członkowskich UE nie są uprawnieni do rejestrowania się w tym okresie jako poszukujący pracy.

Aby legalnie pracować w Finlandii obywatele Polski obowiązani są uzyskać zezwolenie od władz fińskich, udzielane w formie aprobaty zatrudnienia. Wniosek o aprobatę zatrudnienia składa pracodawca w urzędzie pracy, właściwym ze względu na miejsce wykonywania pracy lub pracownik za pośrednictwem fińskiej placówki dyplomatycznej, co jednak oznacza wydłużenie procedury. Podstawą udzielenia zgody jest brak możliwości znalezienia odpowiedniego pracownika na lokalnym rynku pracy oraz zgodność warunków zatrudnienia z fińskim ustawodawstwem i standardami.

Przebywając w Finlandii w celu wykonywania pracy należy zarejestrować na lokalnym posterunku policji. Pracownicy z nowych państw członkowskich UE obowiązani są okazać decyzję o aprobacie zatrudnienia. Pobierana jest opłata rejestracyjna (20 EUR).

W ciągu tygodnia od zamieszkania w Finlandii należy zarejestrować się w Biurze Ewidencji Ludności (Maistraatti). Otrzymuje się wówczas numer ewidencyjny, z którym należy udać się do biura instytucji ubezpieczenia społecznego (KELA), gdzie trzeba odebrać Kartę Ubezpieczenia Zdrowotnego (karta KELA). Wymagana jest również rejestracja w urzędzie podatkowym, gdzie otrzymuje się kartę podatkową.
Nawet znalazłam jedną ściągę zapisaną

[biologia-ekosystemy lądowe-opis]

TORFOWISKA – zbiór roślin bagiennych wytwarzający podkład torfu
· torfowiska wysokie – występują w miejscach, gdzie nie ma przepływu wody, zasilone są wodą opadową . Są silnie kwaśne i ubogie w składniki odżywcze. Dominują mchy torfowce, które chłoną i magazynują wodę opadową w swoich komórkach. Przyrastają na wysokość powodując podwyższenie się torfowiska w części środkowej. Nawodniona warstwa torfowców i kwaśny odczyn gleby utrudniają rozkład materii organicznej i powstaje torf. Inne gatunki roślin to np.: bagno zwyczajne, żurawina błotna, borówka bagienna, rosiczka okrągłolistna
· torfowiska niskie – powstają w obniżeniach terenu, na bagnach , w dolinie wolno płynących rzek, strumieni, starorzecza. Są bogate w pruchnicę i sole mineralne. Roślinność: trzcina pospolita, pałka wodna, skrzyp bagienny
LAS – naturalny ekosystem o złożonej, wielowarstwowej strukturze:
· korony drzew
· podszyt – krzewy i niższe drzewa
· runo leśne – zioła, trawy, krzewinki, byliny
· ściółka – mchy, porosty

[historia-II Wojna Światowa-daty(w skrócie)]

1939-Slow. ogł. powst.niepodl.
1935-Włoch. podbi. Etiopie
1936-39-Wojna. Dom. w Hiszp.
1936-pakt antymin.
1939-pakt stalowy
1932-Pol-radzcki układ onieagre
1934-pol-niem o niestos. przemoc
24.10.1938-włacz. W.MGdans. doIIIRZ
28.04.1939-Hitle.wypow. Pol-Nie ukła.onieag
06.1939-zawart. 3stronn uklad Radz-Bryt-Fran
o wzajemnapomoc w przp. agresji
23.08-w Mosk. układ Niem-Radz.onieagr.
paky Ribbertrop-Mołotow
1.09.1939-Niemcy zaatak Polske
09-22-pod Bzura
17.09.1939 ZSRR zlam. ukł. pol-radz onieag32
28.09-podpisanie poroz.. Ribet-Mołoto
17-18.09-prtzekr. granic Pol. prtzez RP
09.1939- wojna obronna
01.09.1939- pol stawili sie Histlero
17.09.1939 -ZSRR stawili sie
09.1939-04.1940- to "dziwna wojna"
1914-1918-walki pozycyjne
08-09.1940 -wojna powietrzna
1939- panstawa baltyckie podpisa.ukłZSRR
latem1940- odbyły sie wybory
1939-1940- wojna zimowa
04.12.1941.-walka o TobrukSBSK
12.1940-Barbarosajego reaqlizacja22.06.1941
14.08.1941- Karta Antalntydzka
01.01.1942- Deklara. Narodow Zjednoczonych
Latem 1943 pod Kurskiem-najw. bitwa pancerna
08.09.1943-Wielka Rada Faszy. podp. akt kapitula
1942-43-koal.antyHitl. odniosla sukc. militarne
28.09.1939-Niem i ZSRR zawazrl uiklad o podz teryt.
10.1939 -Getta
01.1942 -Hitl. podjał Ostat rozwiazan kwesti zydów
1939-41 RzP. znajd. pod okupac. IIIRz i ZSRR
14.02.1942- ZWZ zosta. przekszt w AK
1943- ZWZ i AK plan "Burza"
09.1944- reforma rolna
01.08.1944..17.00 (godz. W)
02.10.1944- dowódz.AK poddalo sie
30.071941- Układ Sikorski-Majski

[biologia-ekologia]

Ekologia - nauka badająca wzajemne zależności między organizmami a ich środowiskiem.
Ochrona środowiska – działanie mające na celu zachowanie równowagi biologicznej lub jej przywrócenie oraz zapobieganie zniszczeniu środowiska (degradacji środowiska)
Ochrona przyrody – ochrona różnorodności gatunkowej organizmów, zapewnianie ciągłości gatunkowej, tworzenie parków narodowych, rezerwatów przyrody, pomników przyrody.
Przyroda – elementy ożywione (biotyczne) i nieożywione (abiotyczne) środowiska. Oznacza wszystko co nas otacza.
Gatunek – podstawowa jednostka klasyfikacji organizmów. Zawiera pewien zasób informacji genetycznej o cechach organizmów, które do niego należą. Przyczyną trwałości cech charakterystycznych dla każdego gatunku, jest to, że tylko osobniki tego samego gatunku krzyżują się ze sobą i dają płodne potomstwo. Mówimy, że gatunki są izolowane płciowo.
Czynniki ograniczające rozmieszczenie organizmu:
a) temperatura
b) woda
c) światło
d) stopień zasolenia
e) substancje odżywcze
Siedlisko – „adres”, miejsce występowania organizmów żywych
Nisza ekologiczna – „zawód” organizmu, sposób wykorzystywania środowiska przez organizm żywy danego gatunku, jak również oddziaływanie środowiska na organizm
Czynniki środowiska:
a) biotyczne – oddziaływania między organizmami np. drapieżnictwo, pasożytnictwo, konkurencja
b) abiotyczne – czynniki fizyczne i chemiczne środowiska
Prawo tolerancji:
Dla organizmu niekorzystny jest niedobór oraz nadmiar jakiegoś czynnika.
Organizmy mają zdolność przystosowania się do zmian danego czynnika, czyli wykazują tolerancję ekologiczną.
Zakres zmienności czynnika, w obrębie którego organizm może żyć, to zakres tolerancji
Określając stopień tolerancji organizmu istnieją określenia organizmu:
a) Eurybionty
b) Stenobionty
Oto trzy ulubione bajeczki Ani. Są rymowane, można je czytać wesoło, inscenizować zabawkami, ale również nadają się jako bajki do spania. Przy bajce "O gęsim Jaju" Ania często zasypia.
Ewa Szelburg - Zarembina "Bajka o gęsim jaju, raku Nieboraku, kogucie Piejaku, kaczce Kwaczce, kocie Mruczku i psie Kruczku"
Lucyna Krzemieniecka "Domek zapomnienia"
Janina Porazińska "Kozucha kłamczucha"

Inne wesołe opowieści o zwierzątkach są w zbiorze "Wesołe historie" Ewy Szelburg - Zarembiny.

Książki polecane w ramach programu "Całą Polska czyta dzieciom":

Wiek 0-4 lata:

Marta Bogdanowicz (opracowanie) - Rymowanki - przytulanki
Paulette Bourgeois, Brenda Clark - seria o Franklinie
Jan Brzechwa - Wiersze i bajki
Gilbert Delahaye - seria o Martynce
Dimiter Inkiow - Ja i moja siostra Klara
Czesław Janczarski - Miś Uszatek
Janosch - Ach, jak cudowna jest Panama; Ja ciebie wyleczę, powiedział Miś
Astrid Lindgren - Lotta z ulicy Awanturników
Sam McBratney - Nawet nie wiesz, jak bardzo Cię kocham
Nele Most, Annet Rudolph - Wszystko moje; Co wolno, a czego nie wolno
Beata Ostrowicka - Lulaki, pan Czekoladka i przedszkole; Ale ja tak chcę
Joanna Papuzińska - śpiące wierszyki
Julian Tuwim - Wiersze dla dzieci
Wojciech Widłak - seria o panu Kuleczce

Wiek 4-6 lat:

Florence and Richard Atwater - Pan Popper i jego pingwiny
Hans Christian Andersen - Baśnie
Wanda Chotomska - Wiersze, Pięciopsiaczki
Carlo Collodi - Pinokio
Waclaw Čtvrtek - O gajowym Chrobotku; Bajki z mchu i paproci
Astrid Lindgren - seria o Pipi Pończoszance, Emil ze Smolandii
Hugh Lofting - seria o Doktorze Dolittle
Kornel Makuszyński - Przygody Koziołka Matołka
Małgorzata Musierowicz - Znajomi z zerówki
Alan A. Milne - Kubuś Puchatek, Chatka Puchatka
Renata Piątkowska - Opowiadania z piaskownicy; Nie ma nudnych dni
Małgorzata Strzałkowska - Leśne głupki; Wierszyki łamiące języki
Danuta Wawiłow - Wiersze

Wiek 6-8 lat:

Heather Amery - Mity greckie dla najmłodszych
Marcin Brykczyński - Ni pies, ni wydra
Jan Brzechwa - Pchła Szachrajka; Szelmostwa Lisa Witalisa
Kamil Giżycki - Wielkie czyny szympansa Bajbuna Mądrego
Frances Hodgson Burnett - Mała księżniczka
Tove Jansson - seria o Muminkach
Ludwik Jerzy Kern - Wiersze
Astrid Lingren - Dzieci z Bullerbyn; Mio, mój Mio
Gerald D. O’Nan - Mrówka Andy
Anna Onichimowska - Najwyższa góra świata
Anna Sójka - Czytam od A do Z
Małgorzata Strzałkowska - Rady nie od parady, Wiersze, że aż strach
Jan Whybrow - Księga straszliwej niegrzeczności
Piotr Wojciechowski - Z kufra pana Pompuła;

Wiek 8-10 lat:

Edmund de Amicis - Serce
Paul Berna - Rycerze Złotego Runa
Frances Hodgson Burnett - Tajemniczy ogród
J. Canfield, M. i P. Hansen, I. Dunlap - Balsam dla duszy dziecka
Rudyard Kipling - Księga dżungli
Eric Knight - Lassie, wróć!
Astrid Lindgren - Bracia Lwie Serce; Rasmus i włóczęga
Clive Staples Lewis - Opowieści z Narnii
Kornel Makuszyński - Szatan z siódmej klasy
Lucy M. Montgomery - Ania z Zielonego Wzgórza
Sempe, Gościnny - seria o Mikołajku
Mark Twain - Przygody Tomka Sawyera, Królewicz i żebrak

Wiek 10-12 lat:
Charles Dickens - Oliver Twist; Opowieść wigilijna
Antoine de Saint - Exupery - Mały książę
Astrid Lindgren - Ronja, córka zbójnika
Ferenc Molnar - Chłopcy z Placu Broni
Małgorzata Musierowicz - Noelka i inne tomy Jeżycjady
Jerzy Niemczuk - Opowieść pod strasznym tytułem
Ferdynand Ossendowski - Słoń Birara
Michel Piquemal - Bajki filozoficzne
Eric Emmanuel Schmitt - Oskar i pani Róża; Dziecko Noego
Dorota Terakowska - Córka czarownic
J.R.R. Tolkien - Hobbit
José Mauro de Vasconcelos - Moje drzewko pomarańczowe
Jean Webster - Tajemniczy opiekun
Maciej Wojtyszko - Bromba i inni

Wiek 12-14 lat:

Antologia pod red. Grzegorza Leszczyńskiego - Po schodach wierszy.
H. Jackson Brown, Jr. - Mały poradnik życia *
J. Canfield, M.V. Hansen, K. Kirberger - Balsam dla duszy nastolatka
Paulo Coehlo - Alchemik
Arthur Conan Doyle - Pies Baskerville'ów
Harper Lee - Zabić drozda
Anika Thor - Prawda czy wyzwanie
J.R.R. Tolkien - Władca pierścieni
Juliusz Verne - Tajemnicza wyspa

książki popularno-naukowe
Edward de Bono - Naucz się myśleć kreatywnie
Tony Buzan - Rusz głową
Tadeusz Niwiński - Ja

Źródełko
http://www.calapolskaczyt...e=kp&forceme=1#

Wstęp pieszy pojedynczych osób do obszaru chronionego praktycznie nie zaburza jakichkolwiek procesów. Człowiek nie jest "fe" dla przyrody, ale niektóre jego działania - te które zmieniają procesy ekologiczne.
Nie jest natomiast obojętna presja częstych odwiedzin - wyrabianie ścieżek, zbiór runa leśnego, łamanie gałązek, płoszenie zwierząt itp. Jest to co prawda działanie analogiczne do tego co robią zwierzęta, tyle że ludzi jest po prostu dużo i tu jest też ważna kwestia ruchu turystycznego.



Ja bym to ujął tak i też nie zabrzmię wcale sympatycznie. Nie każdy jest godzien podziwiać przyrodę. Z drugiej strony dzielenie ludzi na godnych i niegodnych byłoby koszmarną dyskryminacją i zjawiskiem niepożądanym. Mi też się nie podoba, że Tatrzański PN jest zwyczajnie oblężony przez 95% znudzonych turystów, co nie wiedzą, co ze sobą na wakacje zrobić. Ale z drugiej strony nie wolno komuś zabronić dostępu do przyrody, bo ona nie jest niczyją własnością. Te niuanse są jak tragiczne wybory tragicznej postaci w greckiej tragedii. Żadne rozwiązanie nie jest dobre i każde prowadzi do strasznych skutków.

Ale jeszcze raz napiszę, że wstęp do terenów ściśle chronionych powinien być łatwiej dostępny dla ludzi, dla których ma to rzeczywistą i nieocenioną wartość. Nie dla każdego. I myślę, że nie ma chyba tutaj takiej obawy, że coś zostanie zdeptane i zostaną zrobione ścieżki.

Przyroda żyje z człowiekiem od dość długiego czasu i do romantyzmu chyba te stosunki były najlepsze, bo potem jakoś to się dramatycznie pogorszyło. Jak się szanuje przyrodę, to myślę, że jej się nie zagrozi. Jak się ją traktuje wyłącznie estetycznie i materialnie, to potem są tego efekty widoczne wszędzie.

Może to będzie nie do końca w temacie, ale uważam, że jest dość istotne.
Znalazłem to danych Natura 2000 o Pulsatilla patens: "Duże znaczenie ma tu również ochrona małych populacji przed bezpośrednim niszczeniem. Można to osiągnąć m.in. przez oferowanie miłośnikom dekoracyjnych bylin zakupu roślin uzyskiwanych w warunkach uprawy."

Natomiast znalezienie tego gatunku zajęło mi 5 lat i raptem znalazłem jedną osobę w Czechach, Polsce i Rosji. Po co pisać ładne rzeczy, których w żaden sposób nie zamierza się realizować. Bo ogólnie to jest dobry pomysł, ale na "papierku" się skończyło. Próbowałem się skontaktować niejako ze źródłem tego pomysłu i powołując się na niego uzyskać nasiona tego gatunku. No, żebym czasem nie dostał jakiejś odpowiedzi... A pseudo hodowców jest niemało, co wykopywanie populacji ze środowiska zupełnie ich nie rusza... I to też jest realne zagrożenie dla przyrody, szczególnie tych najrzadszych gatunków. Także nie najgorszą formą ochrony jakiegoś gatunku jest udostępnianie go ludziom. Nie wiem czy przeciętnemu człowiekowi przyszłoby do głowy wykopywać z lasu przebiśniegi, skoro jego sąsiadka na lewo i prawo rozdaje nadmiar jego cebulek.
DUŻY FORMAT nr 7 dodatek do Gazety Wyborczej nr 142, wydanie waw (Warszawa)
z dnia 2002/06/20, str. 6
ZBIORY MUZEUM TATRZAŃSKIEGO; ADM; ADM, ADM, ARCHIWUM RODZINNE, ZBIORY MUZEUM
TATRZAŃSKIEGO W ZAKOPANEM
[pagina] GÓRALE

PAWEŁ SMOLEŃSKI; WSPÓŁPRACA BARTŁOMIEJ KURAś
BEDZIES WISIOŁ ZA COŚI

7 listopada 1939 roku, pierwszy dzień urzędowania generalnego gubernatora
Hansa Franka. Delegacja Goralenvolk ubrana w stroje ludowe ofiarowuje mu
złotą podhalańską ciupagę i składa deklarację: jesteśmy gotowi do współpracy

Droga kręciła między zagrodami, biegła w dół, po chwili wznosiła się wprost
do Kościeliska. Horyzont zamykały białe garby Giewontu. Gdyby nie mrozy,
Wacław Krzeptowski siedziałby w górach, kryjąc się w leśnej kolibie nad
Przełęczą Iwaniacką. Przed AK, przed Sowietami, wreszcie przed Niemcami,
którzy jeszcze rok wcześniej niemal nosili go na rękach.

Niektórzy powiadają, że dopiero szło ku wieczorowi, inni - że niebo było już
mocno rozgwieżdżone.

Kto poinformował akowców, że Krzeptowski wrócił na Krzeptówki - nie wiadomo.
Partyzanci weszli do domu. Przyszli na Podhale aż z Żywiecczyzny. Tropili
kolaborantów.

?Zwróciłem uwagę na jednego - zanotował Tadeusz Studziński, dowódca
oddziału - Wzrost 175 centymetrów, tęgawy, łysawy, twarz dość pełna z ryżawą
szczeciną. Ubrany w słowacki mundur bez odznaczeń. Gdy przyglądałem mu się
milcząco, podbiegł do progu, uścisnął mi rękę obiema swoimi i rzekł
pierwszy - Czołem, panie poruczniku. Czekałem właśnie na Rudka Samardaka, to
mój przyjaciel, jest teraz przewodnikiem rosyjskich partyzantów. Od jesieni
razem żeśmy się ukrywali przed Niemcami. Jak zobaczyłem pana partyzantów,
trochę się zdziwiłem. Bo mam dzisiaj odwiedzić towarzyszy radzieckich.
Chciałem im przekazać sporo broni i nabojów; bardzo potrzebują.

- Rosjanie dziś nie przyjdą - skłamałem ze względu na kobiety - wyloty
Strążyskiej, Małej Łąki, a nawet Staników Żleb są obserwowane?.

Krzeptowski zarzucił kurtkę, wyszli przed dom.

?Tuż za progiem chwycił mnie oburącz i spytał cicho: - Chyba nie będziecie
ze mną robić takich tam różnych badań, co? Ja jestem inwalida z pierwszej
wojny i stary ludowiec. Prawda, że nie będziecie mnie tam, tego, co? Ludzie
źle o mnie mówią, ale to nieprawda. Mam dokumenty, jak wiele dobrego
zrobiłem...

Co chwila szeptał mi do ucha ze wzruszeniem. Uważał siebie za człowieka
wielkich zasług. Opowiadał o swej półrocznej służbie w wojsku austriackim.
Był ranny na ruskim froncie. Mówił o listach, jakie przez cztery lata
otrzymywał od ludzi z podziękowaniami. Słuchając go, zastanawiałem się,
gdzie go powiesić, w Zakopanem czy gdzieś bliżej, w łatwo dostępnym miejscu.

- Jest pan aresztowany przez AK - powiedziałem.

- Wiem za co. Ale to nie moja wina. Wszystko przez tego Andrzeja (chodziło o
jego stryjecznego brata).

Rozmawialiśmy z godzinę. Chciałem wyjaśnić Krzeptowskiemu, a jeszcze więcej
przysłuchującym się chłopcom, jak wielką zbrodnię popełnił. Poziom umysłowy
Krzeptowskiego był mierny.

Stanęliśmy na drodze łączącej wieś Kościelisko z Krzeptówkami. Po wschodniej
stronie szosy rosły trzy smreki. Krzeptowski ukląkł na drodze i zapłakał.
Pół roku ucieczek przed rodakami i Niemcami złamało jego ducha zupełnie.
Kiedy partyzant zakładał powróz na szyję klęczącemu, prosił: - Kulę mi
dajcie.

- Kula to śmierć honorowa, zdrajcy na nią nie zasługują - rzekłem?.

20 stycznia 1945 roku, około jedenastej wieczorem, został wykonany wyrok
sądu podziemnego na Wacławie Krzeptowskim. Zawisł na sęku jednego z trzech
smreków, choć obiecywano mu śmierć na świerkowej bramie powitalnej.
Zbudowano ją ponad ulicą Kościuszki w Zakopanem z okazji ostatnich
przedwojennych mistrzostw świata w narciarstwie zimą 1939 roku. Niemcy w
czasie okupacji opatrzyli ją swastykami. Runęła pod naporem halnego miesiąc
przed egzekucją Krzeptowskiego.

Są tacy, którzy przysięgają, że wisiał za nogi, a zabił go nie postronek,
lecz mróz. Ale to tylko bajanie. Podobnie jak to, że zabito go w stodole, a
może gdzieś w Zakopanem, albo - że zginął z ręki rodziny. Pół godziny przed

dobrowolnie.

?Przekazuję cały swój majątek... na rzecz oddziału partyzanckiego
| Kurniawa<< z własnej nieprzymuszonej woli, jako jedyne zadośćuczynienie



dla Narodu Polskiego?. Po latach powtarzano w Zakopanem legendę, że kazano

Sprawdziły się góralskie przyśpiewki nucone na weselach i chrzcinach:
?Wacuś, bedzies wisioł za cośi?. I dowcipy.

- Słyseliście, Wacek mo basedowa...

- Kaz go ułapieł?

- To nie cłek, ba choroba.

- Ze jako?

- Wicie, tako, co ocy wypuco.

- Jacy ocy, jacy? My mu wypucymy.

Nie do obrony

- Goralenvolk to było dla mnie wielkie wyzwanie - Wojtek odchylił się w
krzesełku, założył ręce za głowę. - Tym bardziej że sprawa dotyczy mojego

wojny w takich wypadkach nie ma sytuacji szarych, pośrednich. Jest albo
białe, albo czarne, albo jesteś zdrajcą, albo nie. Dla zdrady nie ma
usprawiedliwienia, choć zdaje mi się, że niektórzy tego usprawiedliwienia
szukają. Mówią, że nie wszystko było złe, że starano się, próbowano, że
Podhale na zdradzie jakoś zyskało. Mój dziadek współpracował z Niemcami, a
jego wojenne decyzje są nie do obrony.

Wacław Krzeptowski, zwany przez Niemców Goralenfuerst - książę górali. Jego
dwaj kuzyni: Stefan i Andrzej Krzeptowscy. Józef Cukier, Stanisław
Gąsienica-Mracielnik, kilkudziesięciu innych, często ze znamienitych
góralskich rodów. I dwóch nie-górali: porucznik rezerwy Witalis Wieder i
doktor praw Henryk Szatkowski, uważani przez wielu za głównych inspiratorów
zdrady.

Bez nich nie byłoby Goralenvolk - zinstytucjonalizowanej i największej
polskiej kolaboracji z Niemcami.

Henryk Szatkowski to dziadek Wojtka. Wojtek, absolwent historii Uniwersytetu
Jagiellońskiego, chciał wiedzieć, kim był i dlaczego robił, co robił.

- Gdy zabierałem się do pisania o Goralenvolk, obawiałem się, że moi
profesorowie pomyślą: ?Chce wybielić dziadka? - opowiada. - A ja chciałem
tylko dowiedzieć się prawdy. Nawet, gdyby bolało.

Książę górali

Wystarczy rzucić okiem na zdjęcia Wacława Krzeptowskiego: tak, rola
góralskiego fuehrera i księcia musiała mu pasować. Stoi przed wejściem do
Muzeum Tatrzańskiego (przemianowanego przez Niemców na Państwowe Muzeum
Tatrzańskie, co miało nawiązywać do idei powołania góralskiego księstwa).
Wyprostowany, głowa zadarta, pod nosem wąsik a la Adolf. Jego przodkiem był
Jan Krzeptowski-Sabała, znany przewodnik, kłusownik i bajarz. Towarzysz
górskich wypraw odkrywcy Tatr i Zakopanego doktora Tytusa Chałubińskiego,
ojciec chrzestny Witkacego (trzymał go do chrztu razem z wielką aktorką
Heleną Modrzejewską).

Podczas I wojny światowej Krzeptowski walczył w austriackiej armii, tropił
po górach dezerterów. Działał potem w zakopiańskim Związku Górali, bywał
prezesem powiatowych struktur Stronnictwa Ludowego w Nowym Targu. Przyjaźnił
się z Wincentym Witosem (ukrywał go w czasie przewrotu majowego,
zorganizował jego ucieczkę do Czechosłowacji w trakcie procesu brzeskiego w
1933 roku), w kościeliskim kościele witał chlebem i solą prezydenta Ignacego
Mościckiego. W 1938 roku, po zjeździe rodziny Krzeptowskich, ofiarował
polskiemu wojsku ciężki karabin maszynowy z rodowej składki.

Ale też otwarcie narzekał na sanację, krytykował bezprawne wywłaszczanie
górali podczas budowy kolejki na Kasprowy Wierch. Mawiał: ?Jesce my ceprom
zabieremy nase parcele?. Babiarz i utracjusz, narobił długów na 70 tys.
złotych.

Jego majątek miał być zlicytowany 3 września 1939 roku. Niemcy wstrzymali
licytację. ?W czasie wojny nie jest sztuką umrzeć, ale żyć? - mówił.

Ci, którzy go pamiętają, np. Henryk Jost, były akowiec, autor książki
?Zakopane czasów okupacji?, uważają, że Wacław Krzeptowski nie był zbyt
lotny. Nadrabiał butą. Lubił, gdy mówiono o nim ?góralski książę?. Chętnie
odgrywał się na innych podhalańskich rodach. W niemieckiej służbie gorliwy;
w Zakopanem powiada się, że sporo ludzi trafiło po jego donosach do
Oświęcimia. Ale nie ma dowodów.

- Wacuś to było chłopisko wielce głupie, chłopisko niezdrowo ambitne -
powiada ksiądz Andrzej z niewielkiej podzakopiańskiej wioski.

Pewnie uwierzył w niemieckie obiecanki zapowiadające utworzenie
tatrzańskiego księstwa górali w granicach zależnej od Niemiec Słowacji.
Chyba nikt poza nim nie traktował tego poważnie. Na inkorporację Podhala nie
zgadzał się nawet słowacki przywódca ksiądz Jozef Tiso. Ale Wacek ufał, że
rychło nadejdzie dzień, gdy zostanie Goralenfuerst. Zresztą niektórzy tak do
niego mówili. Dziś nie wiadomo, czy serio, czy z przekąsem.

- Niemcy wyciągnęli Krzeptowskiego z finansowych tarapatów, zapewnili
dostatnie i bezpieczne życie - tłumaczy Wojtek. - Może też szantażowali go
ogromnym przedwojennym długiem. Podhale było biedne, niekiedy przymierało
głodem, chorowało na tyfus. Wacek miał namiastkę władzy i prawdziwe
pieniądze. Wystarczyło, by zrobić z niego kolaboranta. Ale to nie on
wymyślił Goralenvolk.

Niemcy, moja miłość

Jeśli nie Wacek, to kto?

Może Stefan i Andrzej Krzeptowscy, góralscy inteligenci? Pierwszy był
prawnikiem, drugi - oficerem rezerwy wojska polskiego i znanym sportowcem.
Andrzej jeszcze przed wojną zwierzał się znajomym, że górale nie mają innego
wyjścia jak kolaboracja, bo Polska nie obroni się przed germańską potęgą.

Może mózgiem Goralenvolk był dziadek Wojtka, Henryk Szatkowski?

Gdyby nie okupacja, ...

więcej »

Oj... przepraszam... Miało toto iść do tematu o Kurasiu.

D.

DUŻY FORMAT nr 7 dodatek do Gazety Wyborczej nr 142, wydanie waw
(Warszawa)
z dnia 2002/06/20, str. 6
ZBIORY MUZEUM TATRZAŃSKIEGO; ADM; ADM, ADM, ARCHIWUM RODZINNE, ZBIORY
MUZEUM
TATRZAŃSKIEGO W ZAKOPANEM
[pagina] GÓRALE

PAWEŁ SMOLEŃSKI; WSPÓŁPRACA BARTŁOMIEJ KURAś
BEDZIES WISIOŁ ZA COŚI

7 listopada 1939 roku, pierwszy dzień urzędowania generalnego gubernatora
Hansa Franka. Delegacja Goralenvolk ubrana w stroje ludowe ofiarowuje mu
złotą podhalańską ciupagę i składa deklarację: jesteśmy gotowi do
współpracy

Droga kręciła między zagrodami, biegła w dół, po chwili wznosiła się
wprost
do Kościeliska. Horyzont zamykały białe garby Giewontu. Gdyby nie mrozy,
Wacław Krzeptowski siedziałby w górach, kryjąc się w leśnej kolibie nad
Przełęczą Iwaniacką. Przed AK, przed Sowietami, wreszcie przed Niemcami,
którzy jeszcze rok wcześniej niemal nosili go na rękach.

Niektórzy powiadają, że dopiero szło ku wieczorowi, inni - że niebo było
już
mocno rozgwieżdżone.

Kto poinformował akowców, że Krzeptowski wrócił na Krzeptówki - nie
wiadomo.
Partyzanci weszli do domu. Przyszli na Podhale aż z Żywiecczyzny. Tropili
kolaborantów.

?Zwróciłem uwagę na jednego - zanotował Tadeusz Studziński, dowódca
oddziału - Wzrost 175 centymetrów, tęgawy, łysawy, twarz dość pełna z
ryżawą
szczeciną. Ubrany w słowacki mundur bez odznaczeń. Gdy przyglądałem mu się
milcząco, podbiegł do progu, uścisnął mi rękę obiema swoimi i rzekł
pierwszy - Czołem, panie poruczniku. Czekałem właśnie na Rudka Samardaka,
to
mój przyjaciel, jest teraz przewodnikiem rosyjskich partyzantów. Od
jesieni
razem żeśmy się ukrywali przed Niemcami. Jak zobaczyłem pana partyzantów,
trochę się zdziwiłem. Bo mam dzisiaj odwiedzić towarzyszy radzieckich.
Chciałem im przekazać sporo broni i nabojów; bardzo potrzebują.

- Rosjanie dziś nie przyjdą - skłamałem ze względu na kobiety - wyloty
Strążyskiej, Małej Łąki, a nawet Staników Żleb są obserwowane?.

Krzeptowski zarzucił kurtkę, wyszli przed dom.

?Tuż za progiem chwycił mnie oburącz i spytał cicho: - Chyba nie będziecie
ze mną robić takich tam różnych badań, co? Ja jestem inwalida z pierwszej
wojny i stary ludowiec. Prawda, że nie będziecie mnie tam, tego, co?
Ludzie
źle o mnie mówią, ale to nieprawda. Mam dokumenty, jak wiele dobrego
zrobiłem...

Co chwila szeptał mi do ucha ze wzruszeniem. Uważał siebie za człowieka
wielkich zasług. Opowiadał o swej półrocznej służbie w wojsku austriackim.
Był ranny na ruskim froncie. Mówił o listach, jakie przez cztery lata
otrzymywał od ludzi z podziękowaniami. Słuchając go, zastanawiałem się,
gdzie go powiesić, w Zakopanem czy gdzieś bliżej, w łatwo dostępnym
miejscu.

- Jest pan aresztowany przez AK - powiedziałem.

- Wiem za co. Ale to nie moja wina. Wszystko przez tego Andrzeja (chodziło
o
jego stryjecznego brata).

Rozmawialiśmy z godzinę. Chciałem wyjaśnić Krzeptowskiemu, a jeszcze
więcej
przysłuchującym się chłopcom, jak wielką zbrodnię popełnił. Poziom
umysłowy
Krzeptowskiego był mierny.

Stanęliśmy na drodze łączącej wieś Kościelisko z Krzeptówkami. Po
wschodniej
stronie szosy rosły trzy smreki. Krzeptowski ukląkł na drodze i zapłakał.
Pół roku ucieczek przed rodakami i Niemcami złamało jego ducha zupełnie.
Kiedy partyzant zakładał powróz na szyję klęczącemu, prosił: - Kulę mi
dajcie.

- Kula to śmierć honorowa, zdrajcy na nią nie zasługują - rzekłem?.

20 stycznia 1945 roku, około jedenastej wieczorem, został wykonany wyrok
sądu podziemnego na Wacławie Krzeptowskim. Zawisł na sęku jednego z trzech
smreków, choć obiecywano mu śmierć na świerkowej bramie powitalnej.
Zbudowano ją ponad ulicą Kościuszki w Zakopanem z okazji ostatnich
przedwojennych mistrzostw świata w narciarstwie zimą 1939 roku. Niemcy w
czasie okupacji opatrzyli ją swastykami. Runęła pod naporem halnego
miesiąc
przed egzekucją Krzeptowskiego.

Są tacy, którzy przysięgają, że wisiał za nogi, a zabił go nie postronek,
lecz mróz. Ale to tylko bajanie. Podobnie jak to, że zabito go w stodole,
a
może gdzieś w Zakopanem, albo - że zginął z ręki rodziny. Pół godziny
przed

dobrowolnie.

?Przekazuję cały swój majątek... na rzecz oddziału partyzanckiego
| Kurniawa<< z własnej nieprzymuszonej woli, jako jedyne zadośćuczynienie
dla Narodu Polskiego?. Po latach powtarzano w Zakopanem legendę, że kazano

Sprawdziły się góralskie przyśpiewki nucone na weselach i chrzcinach:
?Wacuś, bedzies wisioł za cośi?. I dowcipy.

- Słyseliście, Wacek mo basedowa...

- Kaz go ułapieł?

- To nie cłek, ba choroba.

- Ze jako?

- Wicie, tako, co ocy wypuco.

- Jacy ocy, jacy? My mu wypucymy.

Nie do obrony

- Goralenvolk to było dla mnie wielkie wyzwanie - Wojtek odchylił się w
krzesełku, założył ręce za głowę. - Tym bardziej że sprawa dotyczy mojego

wojny w takich wypadkach nie ma sytuacji szarych, pośrednich. Jest albo
białe, albo czarne, albo jesteś zdrajcą, albo nie. Dla zdrady nie ma
usprawiedliwienia, choć zdaje mi się, że niektórzy tego usprawiedliwienia
szukają. Mówią, że nie wszystko było złe, że starano się, próbowano, że
Podhale na zdradzie jakoś zyskało. Mój dziadek współpracował z Niemcami, a
jego wojenne decyzje są nie do obrony.

Wacław Krzeptowski, zwany przez Niemców Goralenfuerst - książę górali.
Jego
dwaj kuzyni: Stefan i Andrzej Krzeptowscy. Józef Cukier, Stanisław
Gąsienica-Mracielnik, kilkudziesięciu innych, często ze znamienitych
góralskich rodów. I dwóch nie-górali: porucznik rezerwy Witalis Wieder i
doktor praw Henryk Szatkowski, uważani przez wielu za głównych
inspiratorów
zdrady.

Bez nich nie byłoby Goralenvolk - zinstytucjonalizowanej i największej
polskiej kolaboracji z Niemcami.

Henryk Szatkowski to dziadek Wojtka. Wojtek, absolwent historii
Uniwersytetu
Jagiellońskiego, chciał wiedzieć, kim był i dlaczego robił, co robił.

- Gdy zabierałem się do pisania o Goralenvolk, obawiałem się, że moi
profesorowie pomyślą: ?Chce wybielić dziadka? - opowiada. - A ja chciałem
tylko dowiedzieć się prawdy. Nawet, gdyby bolało.

Książę górali

Wystarczy rzucić okiem na zdjęcia Wacława Krzeptowskiego: tak, rola
góralskiego fuehrera i księcia musiała mu pasować. Stoi przed wejściem do
Muzeum Tatrzańskiego (przemianowanego przez Niemców na Państwowe Muzeum
Tatrzańskie, co miało nawiązywać do idei powołania góralskiego księstwa).
Wyprostowany, głowa zadarta, pod nosem wąsik a la Adolf. Jego przodkiem
był
Jan Krzeptowski-Sabała, znany przewodnik, kłusownik i bajarz. Towarzysz
górskich wypraw odkrywcy Tatr i Zakopanego doktora Tytusa Chałubińskiego,
ojciec chrzestny Witkacego (trzymał go do chrztu razem z wielką aktorką
Heleną Modrzejewską).

Podczas I wojny światowej Krzeptowski walczył w austriackiej armii, tropił
po górach dezerterów. Działał potem w zakopiańskim Związku Górali, bywał
prezesem powiatowych struktur Stronnictwa Ludowego w Nowym Targu.
Przyjaźnił
się z Wincentym Witosem (ukrywał go w czasie przewrotu majowego,
zorganizował jego ucieczkę do Czechosłowacji w trakcie procesu brzeskiego
w
1933 roku), w kościeliskim kościele witał chlebem i solą prezydenta
Ignacego
Mościckiego. W 1938 roku, po zjeździe rodziny Krzeptowskich, ofiarował
polskiemu wojsku ciężki karabin maszynowy z rodowej składki.

Ale też otwarcie narzekał na sanację, krytykował bezprawne wywłaszczanie
górali podczas budowy kolejki na Kasprowy Wierch. Mawiał: ?Jesce my ceprom
zabieremy nase parcele?. Babiarz i utracjusz, narobił długów na 70 tys.
złotych.

Jego majątek miał być zlicytowany 3 września 1939 roku. Niemcy wstrzymali
licytację. ?W czasie wojny nie jest sztuką umrzeć, ale żyć? - mówił.

Ci, którzy go pamiętają, np. Henryk Jost, były akowiec, autor książki
?Zakopane czasów okupacji?, uważają, że Wacław Krzeptowski nie był zbyt
lotny. Nadrabiał butą. Lubił, gdy mówiono o nim ?góralski książę?. Chętnie
odgrywał się na innych podhalańskich rodach. W niemieckiej służbie
gorliwy;
w Zakopanem powiada się, że sporo ludzi trafiło po jego donosach do
Oświęcimia. Ale nie ma dowodów.

- Wacuś to było chłopisko wielce głupie, chłopisko niezdrowo ambitne -
powiada ksiądz Andrzej z niewielkiej podzakopiańskiej wioski.

Pewnie uwierzył w niemieckie obiecanki zapowiadające utworzenie
tatrzańskiego księstwa górali w granicach zależnej od Niemiec Słowacji.
Chyba nikt poza nim nie traktował tego poważnie. Na inkorporację Podhala
nie
zgadzał się nawet słowacki przywódca ksiądz Jozef Tiso. Ale Wacek ufał, że
rychło nadejdzie dzień, gdy zostanie Goralenfuerst. Zresztą niektórzy tak
do
niego mówili. Dziś nie wiadomo, czy serio, czy z przekąsem.

- Niemcy wyciągnęli Krzeptowskiego z finansowych tarapatów, zapewnili
dostatnie i bezpieczne życie - tłumaczy Wojtek. - Może też szantażowali go
ogromnym przedwojennym długiem. Podhale było biedne, niekiedy przymierało
głodem, chorowało na tyfus. Wacek miał namiastkę władzy i prawdziwe
pieniądze. Wystarczyło, by



...

więcej »


>