Szukaj:Słowo(a): Zbiór praw sądowych
Witam
Wszystko co jest bez wiedzy wytworni lub autora przenoszone na inne badz
takie same nosniki jest nielegalne... Dokladnie tak samo jak np gry..
Jesli jednak nie rozprowadzasz tych plyt nigdzie i trzymasz je dla wlasnej
kolekcji ani takze nie czynisz innych procederow ktore naruszyly by prawo w
stopniu takim iz orzeczony zostal by nakaz przeszukania to raczej siedz
spokojnie...
Policja musi miec motyw by zwrocila sie do prokuratury o nakaz.
Oczywiscie to powyzsze to teoria z naszej strony... :) glowy sobie urwac nie
dam ale mam ze tak powiem kogos kto "orzeka prawo" :)) i takie sprawy z nim
wyjasnialem (nie chodzi o policje) i nie sadze by stala sie nam jakas
krzywda z tytulu posiadania zaosbow divx na wlasny uzytek.
Pojecie "na wlasny uzytek" tez jest raczej tylko slowem a nie terminem
prawnym ... bo dla sadu to czy mam dla siebei czy  rozprowadzam =
przestepstwie
Who cares ? :))))
Ja uwielbiam fimy... Mam ciekawy zbior ( bo duzo to ma Del hyhy ze tak
zacytuje) i staram sie nie myslec w skalach prawnych :))
Konkretne artykuly masz w Lex-ie (zbior aktow prawnych)
Linku do rozporzadzen rady ministrow oraz konkretnych aktow prawnych nie
znam wiec sorx ale moze ktos inny...

zgadzac :)) ale divx nie zabijamy hyhy bo to tylko cedek z filmem :)

pozdrawiam


| Czy ktoś może mi powiedzieć czy istnieje cos takiego jak materiały
| przygotowujace do pelnienia funkcji tlumacza przysieglego??? Mam
| oczywiscie
| "Kodeks tlumacza sadowego" D. Kierzkowskiej, ale chodzi mi o cos takiego
| jak wzorcowe tlumaczenia, materialy pomocnicze, wzory pism pol. - ang. i
| ang. - pol.??? Bede wdzieczna za wskazowki.
| =======
| Czuwaj, niedługo będzie FAQ grupy i linki,
| a na razie sprawdź
| www.tepis.org.pl
| zowisia

I tamże można znaleźć zbiory tekstów paralelnych (na pewno w j. pol. i
ang.; jakie jeszcze - nie pamiętam)
elgar

--
Serwis Usenet w portalu Gazeta.pl -http://www.gazeta.pl/usenet/



Dzięki za reakcje. Oczywiscie nie chodzi mi o gotowce - chcialabym tylko móc
rzetelnie przygotować sie do tego egzaminu. Same slowniki (jak dobrze
wiecie), to nic w porównaniu z wymaganiami jakie niesie za soba żywy
język.... Gdyby nie "Kodeks tłumacza sądowego" nie miałabym nawet o czym
marzyć, choć i tak nisko oceniam swoje szanse, a szkoda, bo mam do
zaoferowania duże doświadczenie w zakresie słownictwa i tłumaczeń
technicznych (hydraulika siłowa od prawie 5 lat)... Kilka razy przeszukiwałam
strony TEPIS-u w kwestii tekstów paprarelnych, ale bezskutecznie. Spróbuję
jeszcze raz.

/.../
Dzięki za reakcje. Oczywiscie nie chodzi mi o gotowce - chcialabym tylko
móc
rzetelnie przygotować sie do tego egzaminu. Same slowniki (jak dobrze
wiecie), to nic w porównaniu z wymaganiami jakie niesie za soba żywy
język.... Gdyby nie "Kodeks tłumacza sądowego" nie miałabym nawet o czym
marzyć, choć i tak nisko oceniam swoje szanse, a szkoda, bo mam do
zaoferowania duże doświadczenie w zakresie słownictwa i tłumaczeń
technicznych (hydraulika siłowa od prawie 5 lat)... Kilka razy
przeszukiwałam
strony TEPIS-u w kwestii tekstów paprarelnych, ale bezskutecznie. Spróbuję
jeszcze raz.



-------------
no to walcz walcz !!!
na ustnym natychmiast ogłoś wszem i wobec,że takie właśnie
tłumaczenia robisz od dawna (i co to dla ciebie, phhhht ;-)))

a na pisemny dostałaś mnóstwo literatury od Leszka,
w Tepisie (Tepis sprzedaje też w księgarniach prawniczych,
np. w Sądzie Okręgowym w Krakowie)
można kupić dok. cywilne zbiór polski i zbiór angielski (osobno).
Paralelne to nie jest, ale jakieś punkty styczne znajdziesz.

powodzenia,
hydraulika siłowa, no no ...
:))

Mi też zawsze mówiono, ze nic nie wolno zmieniać i tak też "stoi" w
kodeksie
tłumacza sądowego (wydanym przez Tepis). Więc ja nie zmieniam.



Muszę powiedzieć, że włos się jeży na głowie, jak się czyta coś takiego.
Tłumacz przysięgły ma się kierować prawem, a wypowiedzi ustne pań z sądu ani
ten kodeks, który jest prywatnym zbiorem przemyśleń pani Kierzkowskiej,
prawem nie są (o czym zresztą wielokrotnie na grupie pisałem).

Tłumaczenie ma być zgodne z oryginałem, a zgodne z oryginałem nie znaczy

nie jest nazwisko z błędem (których poprawiać nie należy), tylko nazwisko
zapisane za pomocą innego zestawu znaków niż w języku polskim. Tłumacz ma
prawo (a nawet obowiązek) ustalić, jak to nazwisko będzie poprawnie zapisane
po polsku, może przy tym posiłkować się innymi dokumentami, które są w tym
momencie takim samym źródłem jak na przykład słowniki, za pomocą których
ustala się znaczenie innych wyrazów.

Ergo, nazwisko zapisane bez polskich czcionek, na życzenie klienta można, a
nawet należy zapisać z polską czcionką.

Paweł

Muszę powiedzieć, że włos się jeży na głowie, jak się czyta coś takiego.
Tłumacz przysięgły ma się kierować prawem, a wypowiedzi ustne pań z sądu
ani
ten kodeks, który jest prywatnym zbiorem przemyśleń pani Kierzkowskiej,
prawem nie są (o czym zresztą wielokrotnie na grupie pisałem).
Paweł



Zawsze chętnie dowiaduję się/uczę czegoś nowego. Wskaż mi proszę przepis
prawny, który nakazuje mi, bądź zezwala na zmianę/korektę nazwiska w
tłumaczonym (przysięgle)dokumencie.
Pozdrawiam
Dorota Michałowska
###########################################

This message has been scanned by F-Secure Anti-Virus for Microsoft Exchange.
For more information, connect to http://www.F-Secure.com/

Użytkownik "apix" :

manus manus przechodze od szczegolu do ogolu a ty swoje :-)))))))
ja sie oburzam ze nie ma w dzu uzasadnienia do kazdego wyroku
i mowie o wracaniu do tradycji inf obywateli o prawie w ten sposob ze
gdzies tam jest uzasadnienienie a nie jest tam gdzie powinno
integralna czescia wyroku jest uzasadnienie
niestety nie ucza tego zbyt dosdadnie  na studiach i zdarza sie czesto
w praktyce co widac pozniej w kasacjach



Jakich niby kasacjach ?
Nie ma najmniejszego sensu by publikować w Dz. U. uzasadnienia orzeczeń
sądowych nawet z tego względu, że są niemiłosiernie długie. Jest po to OTK
Zbiór Urzędowy - i tam można wszystko sobie przeczytać.

jak zapewne zauwazyles strona jest do bani a najwazniejszy odnosnik
indeks nie dziala ;-)



Index nie lecz należy poszukać w orzecznictwie TK

widac zarobki sedziow nie przekladaja sie na zarobki szeregowych
pracownikow :-)))



"Szeregowi pracownicy zarabiają 50 % tego co sędziowie czyli zasiłek dla
bezrobotnych plus kilka groszy na lody ;-)))

i pozniej instytucja sie chwieje na glinianych nogach :-)))))



Bieda zawsze się chwieje nawet na solidnych nogach.



No i jesli stworzony przeze mnie plik sprzedaje poprzez internet to na
swoj
chlopski rozum przypuszczam ze jest to pewnego rodzaju piractwo.Ale co w
momencie,gdy taki ciekawy plik udostepniam w necie za friko.Nie pobieram
za
to zadnej oplaty,wiec jak to wtedy jest rozpatrywane??Jeszcze jeden
punkt,poniewaz jest roznica jesli wezme ksiazke nowa ze sklepu,a co innego
jesli bedzie to stara ksiazka z przed trzydziestu laty.[...]



Jak zwykle - polecam przeczytanie ustawy o prawie autorskim i prawach

książkowe, zbiory komentarzy do ustawy itd. Nie ma co się domyślać. Na pewno
taniej, niż wyrok sądowy.
WSm
Masz mgliste pojecie o tym czym jest panstwo - sugeruje przyjac nastep. definicje:
to zbior praw, zasad, procedur prawotworczych jak i sposobu ich aplikacji w codziennej praktyce, stworzone po to aby ZYLO SIE LEPIEJ.
W mysl tego zas nasze panstwo moze spokojnie sie zwinac i pojsc do domu, a jesli ktos to zauwazy - to tylko z uczuciem ulgi.
----------


Temat: Odp: Wyrok na Switonia
Data: 13 stycznia 2000 19:26

Użytkownik artlink;

 Mysle ze moj przedmowca niestety ma racje - mnie tez zrobilo sie jakby
ciezej na sercu kiedy sad zasunal wyrok i tak glupio go uzasadnil.
| Slabe panstwo, nie zasluguje na szacunek...

na szacunek nie zasługują politycy którzy są przy korycie a nie państwo.

Manus.



--
Newsy przez www ? Sprawdz http://www.newsgate.pl

| Poszedłem dzisiaj do Wydziału Ksiąg Wieczystych żeby pooglądać sobie
| dokumenty (małe zamieszanie z uroczą sąsiadką)
| I teraz moje pytanie : czy dopada mnie już jakiś obłęd?
| I czy naprawdę nie mogę dostać do wglądu dokumentów dotyczących mojej
| działki ?



Jezeli chodzilo o wglad do Ksiegi Wieczystej lub tzw. "zbioru dokumentów"
naruszono zasade jawnosci ksiag. Jezeli chodzilo o dostep do akt sprawy
dotyczacej nieruchomosci - mogli okazac stronie postepowania.

Uzytkownik "Piotr Szkudlarek":

Mysle, ze zlamano prawo - masz prawo dostepu do domumentow. Powiadom o
sprawie:
- prezesa sadu okregowego,



    lepiej Przewodniczacego Wydzialu KW, Prezes SO i tak skarge mu przesle.

- prokurature,



    Nie popelniono przestepstwa.

- RPO i  swojego posla.



    Szkoda czasu i tak wróci do SR z adnotacja "wg wlasciwosci" plus opinia
pieniacza. A gdy "cos" na prawde sie stanie powiedza "a to on" ;-)))

        K.



| | PN są chronione prawem autorskim i nie można ich nielegalnie kopiować.
| | kATON

| Jak rozumiec podpunkt 4.1 ustawy Prawo Autorskie ze "akty normatywne"
| _nie_ sa przedmiotem prawa autorskiego  ?

| Ja bym rozumial doslownie, gdyby nie zapis w wydaniu norm:
| wszystkie prawa zastrzezone

Wydany zbior norm moze byc zastrzezony na podobnej zasadzie jak
zestawienia czy antologie - masz prawa autorskie co do doboru tresci.



Rozszerzajac te analogie na Dzienniki Ustaw moglibysmy dojsc do wniosku,
ze wydawnictwo pod nazwa "Dziennik Ustaw" "Monitor Polski" rowniez
stanowi zestawienie i jako takie podlega ochronie prawa autorskiego.
Zreszta Redakcja jest imiennie wymieniona.

ekspertyzy sadowe z informatyki

Czy mam to (ewentualnie, bo szkoda trochę nerwów) podciągnąć
pod Ustawę o Ochronie Danych Osobowych



Zacznij od wysłania do banku pisma z kategorycznym żądaniem usunięcia Twoich
danych z ich zbioru oraz zaprzestania bezprawnego korzystania z  nich. Nie
jesteś poręczycielem, nie masz z nimi żadnej umowy,  a oni nie mają prawa do
przetwarzania Twoich danych- nie udzielales im bowiem na to koniecznej zgody
(przetwarzanie to zarowno trzymanie danych w komputerze, jak i przeglądanie
, czy wykorzystywanie ich do zawracania Ci glowy). Aby bank mogl umiescic
Cie w jakiejkolwiek prowadzonej przez siebie bazie danych, musi uzyskać na
to Twoją zgodę. Zgoda ta nie może być dorozumiana. W związku z powyższym
wyślij skargę do GIODO, a odpis skargi na wszelki wypadek dodaj do listu do
banku. Wszystko wysyłaj listami poleconymi.

czy też zwyczajnie jako postepowanie
cywilne z okazji np. szkód moralnych czy jakich tam jeszcze ... ?



Szkody moralne są kategorią z amerykańskich filmów.
Ale oczywiście możesz wystąpić do sądu cywilnego domagając się ochrony dóbr
osobistych (art. 23, 24 i 448 kodeksu cywilnego) Możesz wówczas żądać
zadośćuczynienia pieniężnego. Ostatnio pewien bank przegrał nawet nie aż tak
drastyczną sprawę jak Twoja. Musiał zapłacić 20 000 zł ludziom, do których
ośmielił się wysłać kartkę z życzeniami nie mając prawa do przetwarzania ich
danych.

Pozdrawiam,
Marta

Za gratulację wszystkim dziękuję :).
Jeśli ktoś jeszcze jest zainteresowany pozwem lub go nie dostał, proszę o
kontakt mailowy na mk72(at)o2.pl.
pozdrawiam,
MK

--



Może by Kolega po prostu powiesił gdzieś treść pozwu, jub jego
najistotniejszą część. Oczywiście bez danych osobowych i innych informacji
chronionych prawem,
a także wyrok - jego uzasadnienie (bo to że wygrałeś to już wiemy - i
gratuluję).
Jeśli proces nie był utajniony to wyrok jest jawny i zapewne znajdzie się w
leksykonie orzecznictwa sądowego czy jak się ten zbiór wyroków fachowo
nazywa.
Sam co prawda rzadko poruszam się pociągami z racji specyfiki LHS (mało lub
wcale pociągów wzdłuż niej kursuje), ale taka wiedza się przydać kiedyś
może.

Wszystko pieknie, ale wydaje mi sie ze wlasciwie nalezaloby zaczac od
tego co ta sa owe 'dane' ktore w bazie sie znajduja.




metryczne itd.!!!

To nie sa elementy programow, to sa cale programy :-) Dla interpretera
tychze, czyli engine takiego jak biblioteki FreeType.



Właśnie.

Czytalem ta ksiazke (nie cala, wiec moze przeoczylem ten kawalek).
Wlasnie zamierzam ja znowu pozyczyc, ale najpierw musze przelamac
opory i przyznac sie do trzymania innej ksiazki cztery miesiace :-|



Było właśnie w rodziale o bazach danych.

| Poniewaz ani Ty ani ja nie jestesmy specjalistami w prawie autorskim,
moze

Przepraszam, ja pisze prace magisterska z tej dziedziny.



To ty studiujesz prawo? A, nie wiedziałem. No, ale specjalistą nadal nie
jesteś ;)

I kwestionowalbym
teze ze wszystkie zbiory na jakie sie napotykamy to od razu chronione
bazy danych.



A kto stawiał tezę, że *wszystkie zbiory*? Wszystkie nie. Te, których układ
jest twórczy.

| Adwokat Kuby Tatarkiewicza, Jerzy Naumann zajmuje sie ta problematyka w
| praktyce. Wszyscy oni podaja podobna argumentacje, wiec chyba trzeba by
sie
| z nia zgodzic, szczegolnie, ze zgodzil sie z nia ostatnio sąd.

O, to ciekawe. Co to byla za sprawa, i czy mozna prosic numerek
orzeczenia?



Nie mogę znaleźć. Muszę zapytać p. Naumanna.

Adam

Juz rzucalem linkiem:
http://www.utsystem.edu/ogc/intellectualproperty/copypol2.htm#test

lub precedensach sadowych, bo wszedzie sa z grubsza takie same
informacje. Oczywiscie odnosi sie to do USA. Zdziwilbym sie jednak,
gdyby w Polsce cos sie drastycznie roznilo.



Prawo autorskie:

----------------------------------------------------------------
Art. 27. Instytucje naukowe i o^Ăświatowe mogą, w celach
dydaktycznych lub prowadzenia własnych badań, korzystać z
opublikowanych utworów w oryginale i w tłumaczeniu oraz
sporządzać w tym celu egzemplarze fragmentów opublikowanego
utworu.

Art. 28. Biblioteki, archiwa i szkoły mogą:
1) udostępniać nieodpłatnie, w zakresie swoich zadań statutowych,
egzemplarze utworów opublikowanych,
2) sporządzać lub zlecać sporządzenie pojedynczych egzemplarzy
utworów opublikowanych, _ niedostępnych_w_handlu_ - w celu
uzupełniania, ochrony swoich zbiorów i nieodpłatnego ich
udostępniania.
------------------------------------------------------------

To jest jedyny artykol dotyczacy kserowania.
W polsce mozna kserowac tylko rzeczy NIEDOSTEPNE w handlu,
a bibliteki musza to robic BEZPLATNIE.
Wszystko jest dostepne w handlu odkad wymyslono internet i amazon.com

Wiec kserowanie ksiazek to zlodziejstwo czystej postaci
uswiecone przez swoja powszechnosc. Tak samo jak piractwo mp3 i programow w
polsce.


OK. Troche przesadziłem z moimi rozważaniami. Ale myślę, że od tego jest
grupa, aby kogoś błędy (moje) można poprawić. Może źle opisałem, to, o co
mi
chodziło, ale głownie chodziło mi o to, czy  kiedyś ludzkość będzie na
takim
etapie rozwoju, że zdoła odkryć wszystkie prawa rządzące światem.



Wedlug mnie nie bedzie. Taki sad motywuje tym co widze na polu matematyki.
 Juz tam nie mozna poznac wszystkich praw, rostrzygnac "tak -nie" wszystkich
problemow ,  mimo ze matematyka, teoria zbiorow jest zaksjomatyzowana i nie
musi potwierdzac doswiadczalnie swych prawd.
Teraz wyjezdzam na tydzien potem opisac o co dokladniej mi chodzi. Mniemam
ze w fizyce jest jeszcze trudniej
Kaziu


Tak przy okazji, to jest gdzies w Sieci miejsce, gdzie znajde wyciag z
przepisow dot. komunikacyjnych ubezpieczen OC? Prezszperalem juz Infor,
strony towarzystw ubezpieczeniowych i strone Rzecznika praw
Ubezpieczonych. Nigdzie nie znalazlem jakiegos konkretnego zbioru
przepisow :-(.



Bo konkretnych przepisow nie ma, kazda sprawa jest inna i w kazdej
sad moze wydac inny wyrok :-)
Jest pare orzeczen SN.
Rzeczpospolita i Gazeta Prawna mialy dzialy "samochod".

J.


| Moja praca polegała na zebraniu, zestawieniu tematycznym i wpisaniu adresów.
| To zbieranie było najgorsze.
Gdy chcesz do sadu to musisz wykazac, ze to zbieranie bylo czasochlonne
i zbior adresow takich wyszukiwarek nie znajduje sie juz na innych
serwerach.



Nie - to strona oskarzona bedzie musiala wykazac ze sama zebrala, lub
skopiowala z innego zrodla niz autor.

| BZDURA. Juz dawno temu zrezygnowano z tego warunku formalnego. Autor musi
| jedynie wykazac, ze to jego oryginalne dzielo - w zwiazku z tym, ze bylo
| wczesniej niz drescher - a to pojdzie mu latwo. (m.in. dlatego, ze sam
| jestem gotowy stanac w charakterze swiadka na procesie)

Dla mnie bedzie wystarczajace , jezeli napiszesz , ze nie ma takiego
serwisu, tzn. zebrania wielu wyszukiwarek na innej stronie ww w swiecie
lub nie bylo w chwili tworzenia twojego serwisu (co moze okazac sie
nielatwe).



Alez wszelkiego rodzaju "antologie" sa chronione prawem autorskim,
wlasnie za dobor tresci.

J.

| Nie wierzę. Podstawy?

podstawy???? trudno powiedzieć. Jeśli nie udzieliłeś, ani nawet nie
prubowałeś to częściowo wina po twojej stronie bo mogłeś go uratować. Też
może być że nie pomagałeś bo nie umiesz, ale wtedy też jakiś proces co się
ciągnie i ciągnie i rzodzince płacisz. Wim że nekaralne jest nie
udzielenie
pomocy pod wpływem szoku (jak się to udowoni czy potwierdzą świadkowie).
Co
do resztu musiał bym poczytać, ale na razie nie mam odpowiednich ksiązek.

Jak jest gdzieś w necie zbiór praw na ten temat proszę o linki.

micromax



Witam
Podstawa prawna:

USTAWA z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks karny. (Dz. U. Nr 88, poz. 553)

Art. 162.
§ 1. Kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim
niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu nie
udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez narażenia siebie lub innej osoby na
niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega
karze pozbawienia wolności do lat 3.

§ 2. Nie popełnia przestępstwa, kto nie udziela pomocy, do której jest
konieczne poddanie się zabiegowi lekarskiemu albo w warunkach, w których
możliwa jest niezwłoczna pomoc ze strony instytucji lub osoby do tego
powołanej.

Szkoda tylko, że tak żadko stosowana (jeśli w ogóle). Na pewno z tego
artykułu będzie odpowiadać dyżurna pogotowia, gdy odmówi przyjęcia
zgłoszenia, a czy zostanie ukarana, to już tylko sprawa sądu i adwokata :-(

Dotyczy wypowiedzi: Marcin Wieczorek
Z dnia:             Pn, 05 lis 2001 at 11:40 GMT

| Czasami, aczkolwiek rzeczywiście sporadycznie, niezbędna jest wykładnia
| contra legem - wbrew dosłownemu brzmieniu tego przepisu. Tego rodzaju
| wykładnia była do czasu ostatniej nowelizacji, kiedy to usunięto
| problem, stosowana w odniesieniu do art. 74 ust. 4 pkt 1 ustawu o
| prawie autorskim z 1994 r.

To już jest chore!



Zgadza się. To jest chore.

Jak mam się stosować do prawa, które będzie dowolnie
interpretowane?



Nie dowolnie. Wedle pewneg zbioru dosyć ścisłych reguł. Akurat we
wspomnianym przypadku gdyby przyjąć dosłownie brzmienie ustawy,
należało by w najlepszym przypadku przyjąć, że mając jeden legalny
egzemplarz programu, możemy go eksploatować na dowolnej liczbie
stanowisk. Przy przyjęciu skrajnej interpretacji - że programy
komputerowe w ogóle nie są chronione.

Skąd mam wiedzieć jaką interpretację przyjmie sąd?



Taką, jaka jest wyrażana w literaturze przedmiotu i wcześniejszym
orzecznictwie.

Pozdrawiam -

Zbyszek


Dotyczy wypowiedzi: Marcin Wieczorek
Z dnia:             Pn, 05 lis 2001 at 11:40 GMT

| Czasami, aczkolwiek rzeczywiście sporadycznie, niezbędna jest wykładnia
| contra legem - wbrew dosłownemu brzmieniu tego przepisu. Tego rodzaju
| wykładnia była do czasu ostatniej nowelizacji, kiedy to usunięto
| problem, stosowana w odniesieniu do art. 74 ust. 4 pkt 1 ustawu o
| prawie autorskim z 1994 r.

| To już jest chore!

Zgadza się. To jest chore.

| Jak mam się stosować do prawa, które będzie dowolnie
| interpretowane?

Nie dowolnie. Wedle pewneg zbioru dosyć ścisłych reguł. Akurat we
wspomnianym przypadku gdyby przyjąć dosłownie brzmienie ustawy,
należało by w najlepszym przypadku przyjąć, że mając jeden legalny
egzemplarz programu, możemy go eksploatować na dowolnej liczbie
stanowisk. Przy przyjęciu skrajnej interpretacji - że programy
komputerowe w ogóle nie są chronione.

| Skąd mam wiedzieć jaką interpretację przyjmie sąd?

Taką, jaka jest wyrażana w literaturze przedmiotu i wcześniejszym
orzecznictwie.



Jeszcze jedno - a czy osoby przestrzegające przepisu w dosłownym
brzmieniu są w takim przypadku karane? I czy data czynu (przed czy po
pierwszej/stanowiącej wykładni) ma znaczenie?

ZNACZENIE, log., filoz. termin wieloznaczny, różnie definiowany (wg niektórych logików, jak W. Quine, N. Goodman, nie dający się poprawnie zdefiniować), zwykle rozumiany jako: 1) twór psych., przedstawienie (idea, myśl) powiązane z formą znaku (np. dźwiękiem lub kształtem słowa) na zasadzie praw kojarzenia (asocjacjonizm); 2) konotacja, czyli zbiór cech właściwych desygnatom, przysługujący jedynie nazwom, z wyłączeniem imion własnych; 3) przedmiot idealny (E. Husserl), czyli taki, ku któremu jest skierowany akt rozumienia znaku związany z tzw. intencją znaczeniową, bądź przedmiot intencjonalny (R. Ingarden), tj. nie idealny, bo mający początek w czasie, wytwór ludzkiej psychiki (fenomenologia), bądź też przedmiot abstrakc. (G. Frege, A. Church), czyli pojęcie (znaczenie nazwy) lub sąd (znaczenie zdania); 4) twór językowy, czyli pewna właściwość wyrażeń: wyrażenia A i B mają to samo znaczenie, jeśli są tak samo zbudowane, a odpowiadające sobie elementy tych wyrażeń są logicznie równoważne (R. Carnap); 5) sposób posługiwania się znakiem (L. Wittgenstein, K. Ajdukiewicz).

Jak więc widzimy znaczenie możemy rożnie definjować. Wydaje mi się, że nauczyciel powiedział znaczenie, skutki aby dotrzeć do większej liczby uczniów bo ktos może nie znać słowa "znaczenie" a znac wyraz "skutki".
Tyle mego cestus ma racje
BraCuru napisał:
Bestia - niestety, ale mylisz sie w 100%.

Wszystko super fajnie tylko jakie to ma przełożenie na polskie prawo?
To jest raczej zbiór zasad i dobrych praktyk niż prawo według którego będzie postępował sąd?

No chyba, że planujesz jakiś projekt ustawy wtedy
"Państwo chce przyznać zadośćuczynienie tym, którzy utracili swoje mienie i byli obywatelami polskimi w dniu utraty majątku. Projekt ustawy o zadośćuczynieniu być może już w październiku trafi pod obrady rządu.

• W fazie końcowej są już prace nad projektem ustawy o zadośćuczynieniu. Kto otrzyma zadośćuczynienie, a kto zwrot majątku w naturze?

- Przygotowywany obecnie projekt nie przewiduje zwrotów w naturze, lecz jedynie wypłatę pieniężnego zadośćuczynienia. Konstytucja nakazuje traktować wszystkich obywateli równo, więc przepisy nie mogą jednym umożliwiać odzyskanie całego mienia, a innym przyznawać tylko rekompensatę, która stanowiłaby ułamkową część wartości zabranego mienia. Ustawa z takimi rozwiązaniami prawdopodobnie szybko byłaby zaskarżona do Trybunału Konstytucyjnego.

Prawo do zadośćuczynienia otrzymają wszyscy, którzy na podstawie ówczesnych dekretów i ustaw stracili nieruchomości, a nawet w niektórych przypadkach, również ruchomości, do których ustawa zaliczy apteki i transport śródlądowy, np. barki. Przypomnijmy, że w oparciu o obecnie obowiązujące przepisy można dochodzić przed sądem zwrotu ruchomości stanowiących wyposażenie wnętrz. Takie sprawy toczyły się zresztą od lat, np. w 1985 roku spadkobiercy Radziwiłłów odebrali swoją własność z Muzeum Narodowego. Niektóre osoby, które miały dowody na potwierdzenie swojej własności do ruchomości, podjęły próby odzyskania ich na drodze sądowej. Ostatnio głośno było o zbiorach malarstwa..." reszta na www.gazetaprawna.pl
Z własnego doświadczenia wiem, że język Wysokiego Sądu (czyli sędziego na
rozprawie) jest zupełnie niezrozumiały dla "szarego człowieka". Zwłaszcza,
gdy podaje on uzasadnienie wyroku.

Pozdrawiam

Basia

| Jak zrozumiałem próbujesz naśladować jezyk sędziego?
| To ciekawe. W jakim celu? Jeśli zależy Ci na autentyzmie,
| skorzystaj może ze zbiorów orzeczeń, pism procesowych itp.

Niedokładnie tak. :)

| Moim zdaniem język sędziego powiniem być poprawny pod względem
| prawnym, logicznym czy językowym,

Żaden język nie jest doskonały. :)
Ale akurat język sędziów uznaję za dobry,
choć oczywiście moje zdanie niekoiecznie
jest cokolwiek warte. :)

| a przede wszystkim powinien być zrozumiały dla odbiorcy,

I tak, i nie. Bo odbiorca niekoniecznie jest prawnikiem. :)

| czyli m.in. dla stron postępowania. Wszelkie dodatki,
| pseudoprawne udziwnienia są tu nie na miejscu.

Muzyka pozbawiona jest słów, a przecież ma swoją wartość. :)

Podobnie z poezją: :) Można pięknie pisać
o prostych, codziennych sprawach. :)

| Oczywiście, jak najbardziej w języku prawnika jest miejsce
| dla prawnych i prawniczych terminów, a także - to nie bez
| znaczenia - dla zwrotów lub wyrażeń krasomówczych czy paremii.

Dla prawnych i prawniczych -- na pewno tak. :)

| Oby wszystkiego z umiarem i we właściwych proporcjach...

Wiesz, ja czasami jadam brudne truskawki: :)
Biorę do ust truskawkę utytłaną błotem, po
czym błoto wypluwam, a truskawkę zjadam. :)

| A jaki jest język prawników?
| Może ktoś poda nam przykłady z życia?

Może. :)

E. :)




TEPIS nie twierdzi, że zalecenia, czy uwagi z tej
książeczki mają rangę obowiązujących przepisów. Słowo 'Kodeks' było tu
użyte jako określenie
zbioru zaleceń, a nie aktu prawnego.



Kodeks wg 'Slownika Jezyka Polskiego' Szymczaka ma dwa znaczenia:
1) zbior usystematyzowanych (...) przepisow dotyczacych jednej galezi
prawa (...) wydawany zwykle w formie ustawy.
2) zespol norm, regul, zasad, przepisow dotyczacych jakiejs dziedziny,
np. etyki, życia towarzyskiego: kodeks obyczajow, kodeks towarzyski.

Jak wiec widzisz o zaleceniach w punkcie 2 (a tylko on moze byc
brany pod uwage) tez nie ma mowy. Poza tym osoby nieprzestrzegajace
tych nieformalnych kodeksow wykluczane sa na zasadzie towarzyskiego
ostracyzmu z danej spolecznosci, a tymczasem ja moge miec kodeks
pani Kierzkowskiej w nosie i byc dobrym tlumaczem sadowym.
A nawet lepszym, bo kodeks TEPIS-u zawiera zapisy sprzeczne
z polskim prawem, np. paragrafy 11 i 12, ze tlumacz moze odmowic
wykonania tlumaczenia z powodu nawalu pracy. Polskie prawo mowi,
ze tlumacz moze odmowic wykonania tlumaczenia tylko z waznych
przyczyn, a TEPIS nie ma uprawnien do tego, aby ustalac, co jest wazna
przyczyna. Ostatnio mialem taka sytuacje: prokurator potrzebowal
dokumentow na juz i zadne wyjasnienia, ze mam na warsztacie inne
rzeczy, nie daly rezultatu - musialem przysiasc faldow i skrocic dobowa
dawke snu.
Swoja droga ciekawe, jakby zareagowal, gdybym pokazal mu zalecenie
TEPIS-u, kiedy to wolno mi odmowic tlumaczenia, zalecenie, ktore 'opiera
sie (...) na prestizu samej organizacji' (str. 25). Wolalem jednak nie
sprawdzac, jakim autorytetem pani Kierzkowska cieszy sie w prokuraturze.

To prawda, ze TEPIS przyznaje, ze jego kodeks jest zbiorem zalecen,
ale  w takim razie nie powinien w ogole nazywac sie kodeksem.
Przyznaje to poza tym dopiero tzw. drobnym drukiem w samej ksiazeczce,
a strona tytulowa wprowadza w blad. No i TEPIS przy tym przyznawaniu
grozi palcem: 'naruszenie jego [kodeksu] przepisow moze byc
wykroczeniem w swietle prawa, jesli ich tresc pokrywa sie z trescia
przepisow prawa panstwowego' (str. 25) A co jesli jest z nimi sprzeczna?

Paweł

| PYTANIE:
| - Czy policjant ma prawo wymagać podania tych danych tym bardziej w tak
| błahej sprawie z kategorii wykroczeń i przy takich powodach nie podawania?

Tak. Normuje to kodeks postępowania w sprawach o wykroczenie. Z tym, że jak
dotąd byłem przekonany, że w razie odmowy nie można nic zrobić delikwentowi
poza ewentualnym zwiększeniem kary za czyn główny przez sąd w ramach oceny
postawy obwinionego w postępowaniu. W końcu, to i tak jest takie sobie wolne
oświadczenie, którego nie sposób często zweryfikować. A jak nawet
zweryfikuje się i wyjdzie kłamstwo to co? Przecież to nie zeznanie tylko
wyjaśnienia obwinionego. Może łgać jak przysłowiowy pies i i tak mu nic nie
grozi. A to, że to błaha sprawa nie ma nic do rzeczy. A widziałeś poważne
wykroczenie? Przecież tam są same błahe sprawy.

| - Czy jest szansa obronienia się przed Sadem Grodzkim, czy raczej jednak
| obowiązek podania tych danych jest i grzywna jest pewna?

A z jakiego artykułu oni to puścili? Bo żaden mi do głowy nie przychodzi.
Napisz artykuł, bo mnie to nurtuje.

| - Czy ma w tym przypadku zastosowanie Ustawa o ochronie danych osobowych i
| na czyja korzyść?

Ta ustawa chroni zbiory danych osobowych i nie ma żadnego zastosowana w tym
wypadku. To już bardziej chyba by chroniła Twoje imię i nazwisko, niż
dochody i miejsce pracy.
|
| Rozprawa odbędzie się pod koniec lipca, wiec proszę o odpowiedzi, jeśli
ktoś
| z Was się orientuje, bo zdanie w szeregach policji i prawników na ten
temat
| jest przeróżne.

No właśnie. Osobiście sceptycznie bym podchodził do zarzutu odmowy podania
miejsca zatrudnienia traktowanego jako wykroczenie. To już raczej w
kategoriach utrudniania postępowania o zakłócenia porządku publicznego, jako
sprawy głównej. I ewentualnie do oceny sądu. Ale może istnieje inna
możliwość. Chwilowo jestem lekko zdziwiony.

Panowie,
az sie niedobrze robi jak sobie kadzicie! Chyba za duzo Grishama czytujecie.
Operacja pod narkoza, lekarz = adwokat; cos niesamowitego.
Nie neguje oczywiscie co do zasady przydatnosci porady adwokackiej, ale

wiadomo kto jest kto, choc ja jestem za pokrzywdzonym) i wystepowal w

adwokacki pojawi sie jeszcze pozniej.
Wracajac do adwokatow, to charakterystyczne dla ich kompetencji jest wg.
mnie czesto slyszane przez klientow - 'wygralismy' i 'niestety przegral
pan'.... Na praktyce w sadzie naogladalem sie takich oligofrenikow, ktorzy
do tego uchodza za kwiat krakowskiej palestry, ze wymiekam. oczywiscie -
'wnosze jak w pozwie wysoki sadzie', a potem 'xxx zl sie nalezy', raz nawet
sedzia zapytala pania adwokat (chodzacy profesjonalizm etc.) zeby wskazala
podstawe prawna zadania, przerywajac monolog o niczym (takie luzne impresje
o niegodziwosci pozwanych), adwokat zapadla na chwile w stupor- eeeee a
potem jeszcze raz to samo, sedzia przerywa - prosze wskazac z czego wywodzi
pani zadanie, eeeee wysoki sadzie jak w pozwie eeee wnosze eee; zenada na
maksa; sad oddalil :-) Oczywiscie 500 zl sie nalezy ( o zasadzenie ich tez
wnosila).
To byl jaskrawy przypadek, ale lzejsze sa nagminne. Wiec radze - kup sobie
kodeks z komentarzem i bedzie to z wiekszym pozytkiem dla sprawy i kieszeni.
Czhyba ze znajdziesz kogos dobrego, poznac mozna:
- nie robi tajemniczych ani gwiazdorskich min
- nie zwala winy i obowiazkow na klienta
- nie sprawia wrazenia idioty w rozmowie
- potrafi wytlumaczyc w prostych slowach na czym polega problem prawny - to
swaidczy o tym ze zrozumial przynajmniej stan faktyczny
- nie popisuje sie ze z sedzia sie znaja ze stolowki

Smutne jest to, ze sporo lekarzy jest podobnego zdania o swoich kolegach po
fachu. A tam naprawde warto cos umiec.
Aha - najlepiekj kup sobie CD lex polonica prima (zhakowana - na gieldzie)
za skromna oplata dostaniesz zbior aktualnych przepisow, orzecznictwo +
wzory pism, w tym takze apelacji.
Jesli sie jednak zdecydujesz na adwokata, to wymagaj zeby ci wszystko na
bierzaco tlumaczyl - sprawdzisz czy wie o co chodzi.
MK


| Rzeczywiscie nie warto wydawac kasy na adwokata. Mozesz przeciez to
załtwic
| doskonale sam. A o to spodob jak przygotowac sie do "obrony apelacji":
| najpierw zapoznajesz sie z materialem studiow prawniczych, potem
szybciutko
| aplikacja i jestes juz prawie gotowy żeby stanac na sprawie.

| Pozdrawiam ze szczypta ironii
| Jan Kowalski

| P.S.
| Ja to nawet do lekarza nie chodze - ostatnio operowalem sie wlasnorecznie
| pod narkoza.

I koszty pokryła ubezpieczalnia ? :)

--
Marcin Dębowski

// PGP5 0xBF7A805A




+ Dnia 2004-10-01 18:04, SQLwysyn rzecze:
[...]
+ której nie masz bladego pojecia.
+
+ Widzę, że masz zszargane do cna nerwy.



 A to prawda. Ale OT. Po prostu gość nie ma cierpliwości do
tłumaczenia i tyle.

[...]

+ Czy jestem czy nie, to nie ma znaczenia w kwestii tego, że dane na fakturach
+ nie podpadają pod tą ustawę i mogę tymi fakturami nawet wytapetować słupy
+ ogłoszeniowe, a nikt mi nic nie zrobi za to.



 Mniemam że się MYLISZ.
 Zupełnie niesłusznie zakładasz że faktury zawierają TYLKO dane
osobowe FIRM, w tym DG osób fizycznych.
 Jesteś w błędzie - mam trochę faktur wystawionych osobom fizycznym
NIE prowadzącym działalności gospodarczej.
 Dane te MOGĘ mieć, ale W OKREŚLONYM CELU - tapetowanie słupów
niewątpliwie uznania sądu by NIE znalazło.

+ Uważasz inaczej? Ok - w takim razie jeśli prowadzisz firmę i faktury
+ przepisujesz do programu księgowego to znaczy, że z premedytacją
+ łamiesz prawo.



 Ty to chyba ustawy o ochronie danych osobowych DAWNO nie oglądałeś :

 Tak, prowadzę.
 Tak, przepisuję.
 Nie, nie łamię - z ustawy:

++++++
Art. 43. 1. Z obowiązku rejestracji zbioru danych zwolnieni
 są administratorzy danych:  
[...]
8) przetwarzanych wyłącznie w celu wystawienia faktury, rachunku
 lub prowadzenia sprawozdawczości finansowej,
------

 Jeszcze coś ?

+ I w takim razie podaj mi namiary na swoją firmę. Dokonam w niej zakupu,
+ poproszę o fakturę i za dwa miesiące podam ją do sądu za złamanie prawa -
+ przetwarzanie moich danych osobowych w Waszym systemie księgowym.



 Szczęśliwie nie wystawiam "ofert publicznych w rozumieniu ustawy"
(ustawy Kodeks Cywilny oczywiście) i nie przypominam sobie
"publicznego przyrzeczenia sprzedaży" ;)

+ No to jak?  Jesteś kryminalistą czy nie ?



 Nie wiem jak SQLwysyn.

 Ale ty "błysnąłeś" pomysłem aż mnie oślepiło :] ;

pozdrowienia, Gotfryd

| +   Według orzeczenia Sądu Najwyższego zwalnia,

...weksla *ZABEZPIECZAJĄCEGO POŻYCZKĘ* ??
 Możesz podać jakiś namiar, najchętniej link (nie mam lexa
ani innego zbioru wyroków) ?



   Nie od weksla zabezpieczającego pożyczkę, tylko od weksla zupełnego
(własnego lub trasowanego), który ma spowodować, że "pożyczka" nie będzie
pożyczką tylko kupnem weksla.

Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 25 stycznia 1994 r. (SA/Gd
740793).
"Uiszczenie opłaty skarbowej poprzez użycie blankietu wekslowego wyczerpuje
obowiązek określony w art. 1 ust. 1 pkt 1 lit. b ustawy z dnia 31 stycznia 1989
r. o opłacie skarbowej (Dz. U. Nr 4 poz. 23 ze zm.) toteż nie jest zgodne z
prawem pobieranie odrębnej opłaty skarbowej od umowy pożyczki".

(za stroną www.weksel.pl)

 Ja tam myślę że my się nie rozumiemy :]
 Zdecydowanie uważam że weksel zabezpieczający pożyczkę
podlega pod PCC !



  Weksel kaucyjny nie zwalnia z podatku PCC, ale w tym temacie dyskusja była,
czy można nie płacić 2% podatku używając weksli - i odpowiedź brzmi tak - jeśli
weksel jest zupełny.

| +  Jak to było, "weksel własny" niezwiązany z niczym ? ;)
| +
| +   Oczywiście, że związany. W zamian za gotówkę dostałeś weksel.

 Nieprawda. To jest właśnie "sprzedaż weksla", czyli "obrót
papierami wartościowymi" na mocy jakiejś-tam umowy m-narodowej
(której .pl jest stroną) zwolniony z podatków. I jest to
*samodzielna operacja*.



  I to był właśnie ten sposób ominięcia podatku.

 Natomiast weksel związany z jakąkolwiek umową (stanowiący
zabezpieczenie na przykład) *nie zwalnia* od podatku
wynikającego *z owej umowy*. Jeśli ktoś wekslem zabezpiecza
pożyczkę... to PCC się należy - i IMHO tyle.



  Fakt.

Pozdrawiam!
Liwiusz

www.liwiusz.republika.pl

Witam grupowiczów!

Ostatnio spotkałem się w sieci z kilkoma problemami natury prawnej.
Chciałbym poznać Wasze odpowiedzi i kilka przepisów (konkretne paragrafy,
artykuły czy co tam jeszcze) na tematy:

-Logi "np.: z GaduGadu, Firewall'a" a udowadnianie przestępstwa/naruszenia
mienia... Wyobraźmy sobie taką sytuację. Rozmawiam z kimś (nazwijmy go
panem X) via Gadu, i ktoś opowiada mi jak bardzo nienawidzi pewnej osoby
(Y), że ma ochotę coś jej zrobić etc. Za kilka dni, mamy poważny uszczerbek
na zdrowiu ów osoby o której wcześniej rozmawiałem z panem X. Moge
przypuszczać iż sprawcą jest pan X. Czy materiałem dowodowym może być zapis
z GG i jak dojść czy jest on "nie sfałszowany?" Analogicznie przenieśmy
taką sytuację na logi z Firewalla i sprawe włamania.
Czy są jakies pragrafy które to regulują (prosze o link do ich treści)

-Niechciane maile, jak kto woli spam. Ostatnio weszła ustawa o tym iż
treści nieporządane przez odbiorce nie mogą sie znajdowac w korespondencji
do niego. Również prosze o szersze ujęcie tego problemu - link, paragrafy.

Pytanie: Co moża zrobić w takiej sprawie, powiedzmy prywatnego ciągłego
przesyłania spamu, po ostrzeżeniu danego nadawcy iż działa on niezgodnie z
ustawą. Jak dalej rozegrać cała sprawe, gdzie się udać, co zrobić? (Pomijam
zwrocenie sie do Administratora servera pocztowego, interesuje mnie droga
sadowa i realnosc takiego ew. procesu.)

-Kiedy można/nalezy wpuscic policje do domu i pozwolić jej sprawdzic sprzet
komputerowy pod wzgledem legalnosci oprogramowania, pochodzenia czesci
skladowych komputera. Jak wygląda w obliczu prawa posiadanie na dysku
archiwum ze spakowanym programem, który jest wyraźnie zcrackowany.
Zaznaczam ze reszta ZAINSTALOWANEGO oprogramowania, jest w pelni legalna, a  
na dysku znajduje się tylko jeden wspomniany wyżej program, który nie jest
zainstalowany.
Jak przedstawia się problem korzystania z mp3 i filmów DiVx. Równiez tych
filmów ktore tworzy się samemu (imprezy rodzinne na przykład i kompresuje
DiVx'em?)

Z góry dziekuje za odpowiedz. Pisze tu pierwszy raz, i chciałbym dostać
również jakiś link do kodeksu karnego, ew innego zbioru praw na sieci.

Pozdrawiam.

Dokłądnie to samo, można wiedzieć co zrobiłeś? Ja akurat dziś wyjeżdżam
na tydzień więc mam ograniczone pole manewru, chodzi mi o to czy
umorzyli Ci ten dług, czy jak? Opowiedz swoją historię.. ;)



Zadzwoniłem, poinformowałem Pana na wstępie, iż ze względów prawnych
NAGRYWAM ROZMOWĘ, Pan mnie o tym samym poinformował i poinformowałem
Pana, że kredyst spłaciłem w całosci, nie wiem, skąd miałoby się wziąć
zadłużenie 20zł (kwota spłaty to ok. 50zł), że nie uznaję tego pisma i
kwoty jaka w nim widnieje, nie dostałem zadnego pisma wcześniej, ze
jakoby mam jakoweś zadłużenie. Poinformowałem Pana również, że nawet
gdyby bank miał racje, to zgodnie z KC roszczenia zwiazane z prowadzenie
dz. gosp. przedawniaja sie po 3 latach, chociaz zgodnie z art. 554 KC
moznaby stwierdzic, ze roszczenie przedawnilo sie juz po 2 latach, gdyz
przepis ten stosuje sie m.in. do sprzedazy rzeczy brałem kredyt
niegotówkowy, na zakup części do komputera).
W tym przypadku czas liczy sie od terminu platności ostatniej raty (art.
120 KC), zatem sprawa juz jest przedawniona.

Pan na to, że to dopiero sąd moze orzec że jest przedawniona. Wiec ja
Pana strzeliłem, że:

a. nie życzę sobie nękania przez telefon, czy pisma, jeśli będą mnie
nekać i straszyc, skieruje sprawę do prokuratury

b. moje dane są w ich posiadaniu bezprawnie, bo nie kupili długu, a
jedynie windykują na zlecenie, co nie upoważnia banku do przekazania
zbioru danych osobowych

c. uprzejmie prosze, żeby moją sprawę skierowali do sądu, bo nie
poczuwam sie do wpłaty zadnej z kwot wymienionych w piśmie

Pan Kruk odpowiedział:

ad. 1: "ach, więc to tak?", ja na to: "właśnie tak!"
ad. 2: próbował zarzucić mnie artukułami, że im jednak wolno przetwarzac
DO, nie słuchałem
ad. 3: "oczywiście, kierujemy"

Na tym zakończyła się dysputa, Pan nie był wcale miły, przerywał mi w
pół wyrazu, wiec Pana usadziłem spokojną prośbą, o powstrzymanie sie od
gadania, kiedy ja mówię i kwestii swojej nie skończyłem. Poinformowałem
Pana również (abstrahując od meritum), że skoro nie może się powstrzymać
od przerywania mi bo np. nie pamięta co miał odpowiedzieć, niech sobie
notuje...

Witam.
Siemanko !
- po paru dniach przestal sie krecic wentylator na procku -
  oddalem do serwisu,



Rozumiem ze komp masz nieplombowany !!

  kazalem sprawdzic co i jak ... dostalem odpowiedz, ze wszystko jest
  o.k. i ze tylko wentylator padl - wymienili



Co do wentylatorów - pewnie skorzystał z indiańskiego sposobu na WD40 !

- po jakiejs godzinie po odbiorze wentylator znowu padl - szybko tam



Może masz kłopot z zasilaczem.

  polecialem - gosc stwierdzil, ze to plyta i wzial ja sprawdzic



Płyta ??? Ciekawe ....

  po ponad tygodniu wymienili ja na nowa i dali trzeci juz wentylator



???????????

- po jakims tygodniu (zdazylem juz komputer otworzyc, celem dolozenia
  osobnej tasmy do CD) stanal znowu



??????? Patrz kłopot z zaslaczem ....

  tym razem gosc stwierdzil, ze nie bedzie mi wymienial wentylatorow, a
  sprzet jest dobry :((



Buechchcheeeeee... Może rzeczywiście poczekaj aż walnie procesor .....
Straszni lamerzy w tych Katowicach ..........

W tym momencie to juz przegieli maksymalnie ... nowy komputer za 4000,-
(razem prawie 8 000,- a maja klienta gdzies :(((
A moze wszystko jest o.k. ??? tylko ja nie umiem uzywac komputera - bo
takie argumenty tez od nich slyszalem :(((

dodam, ze plyta ecs k7vza, wentylatory wszystkie te same - jamico ...
KUPILEM w koncu wentylator innego producenta - i narazie chodzi ...
jak przestanie chodzic i dalej beda tak oporni,
to oddam chyba sprawe do sadu konsumenckiego (czy jak on sie tam zwie):((
co wy na to ???



Co do sądu - życze powodzenia - jak znam życie i składaczy PC - do bractwa
których należę to zawsze jest argument, że kupowałeś nie komp lecz zbiór
elementów nazywany kompem i tak też dostaniesz gwarancje - na każdy element
osobno. A z tego co wiem to wentylatory gwarancji nie mają ....

nObI

| - po paru dniach przestal sie krecic wentylator na procku -
|   oddalem do serwisu,
Rozumiem ze komp masz nieplombowany !!



teraz juz tak - wtedy jeszcze nie ... rozplombowalem go, po
zapewnieniach faceta, ze juz jest wszystko o.k.

|   kazalem sprawdzic co i jak ... dostalem odpowiedz, ze wszystko jest
|   o.k. i ze tylko wentylator padl - wymienili
Co do wentylatorów - pewnie skorzystał z indiańskiego sposobu na WD40 !



to znaczy ??? stary zajechany wentylator, czy jak ???

| - po jakiejs godzinie po odbiorze wentylator znowu padl - szybko tam
Może masz kłopot z zasilaczem.



sugerowalem to facetowi z serwisu, ale on (i nie tylko on) stwierdzil,
ze to niemozliwe - jakby zasilacz byl padniety, to juz bym mial zrabane
dyski ... wiec jak ???

| (...) tym razem gosc stwierdzil, ze nie bedzie mi wymienial wentylatorow, a
|   sprzet jest dobry :((
Buechchcheeeeee... Może rzeczywiście poczekaj aż walnie procesor .....
Straszni lamerzy w tych Katowicach ..........

| W tym momencie to juz przegieli maksymalnie ... nowy komputer za 4000,-
| (razem prawie 8 000,- a maja klienta gdzies :(((
| A moze wszystko jest o.k. ??? tylko ja nie umiem uzywac komputera - bo
| takie argumenty tez od nich slyszalem :(((

| dodam, ze plyta ecs k7vza, wentylatory wszystkie te same - jamico ...
| KUPILEM w koncu wentylator innego producenta - i narazie chodzi ...
| jak przestanie chodzic i dalej beda tak oporni,
| to oddam chyba sprawe do sadu konsumenckiego (czy jak on sie tam zwie):((
| co wy na to ???
Co do sądu - życze powodzenia - jak znam życie i składaczy PC - do bractwa
których należę to zawsze jest argument, że kupowałeś nie komp lecz zbiór
elementów nazywany kompem i tak też dostaniesz gwarancje - na każdy element
osobno. A z tego co wiem to wentylatory gwarancji nie mają ....



w zasadzie kupowalem 2 komputery skladane wg. moich zyczen ...
klopoty z ta firma zaczely sie od momentu wejscia do ich sklepu - ceny
podane w internecie nijak sie mialy do cen, jakie podal mi gosc w
sklepie - tak czy siak kupilem i prawdziwe problemy pojawily sie dopiero
wtedy :(((

bobi


[FUT: Poster]

| Uwazam jednak, ze wówczas należało by w jakiś sposób usunąć go ze
| zdjęcia, albo uczynić nierozpoznawalnym.
| Trochę na zasadzie, ze nie ma w polskim prawie przepisu
| nakazującego, czy zakazującego uzywania słowa (przepraszam za
| brzydkie...) "kurwa". Wszyscy jednak wiemy, ze jego użycie w
| miejscu publicznym jest raczej mocno niestosowne.

| I nielegalne.
| Kodeks wykroczeń:

Moze nie wyraziłem sie zbyt jasno... miałem na myśli nie uzywanie słów
wulgarnych, tylko to, czy jest przepis mówiacy o tym, że słowo "kurwa"
jest słowem wulgarnym.

| Art. 141. Kto w miejscu publicznym umieszcza nieprzyzwoite
| ogłoszenie, napis lub rysunek albo używa słów nieprzyzwoitych,

| - podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1 500 złotych albo
| karze nagany

No, to jest wiadome i z tym przepisem dyskutować nie zamierzam. Ale
naprawdę, chciałbym znaleźć przepis, który jasno określa, które słowa
należą do nieprzyzwoitych... bo jak będą niejasności, to Włochów
zamykać sie będzie za wspominanie o zakrętach, a Holendrów pakować do
aresztu za przywitanie się... upierdliwy zechce go jeszcze podać do
sądu za obraze, lub nakłaść po misce...
Albowiem, jak się Holender przywita, to brzmi to trochę podobnie do
"chuju w mordę". Sam słyszałem takie przywitanie.
Jedna pani mi powiedziała "nie ma słów brzydkich, są słowa brzydko
uzyte".



Czy słowo jest nieprzyzwoite, czy nie będzie takiej legislacji -- choćby
dlatego, że co roku należałoby wydawać (w drodze ustawy) listę słów
nieprzyzwoitych. Czy słowo, jest nieprzyzwoite, czy nie, określa
każdorazowo sąd. W prawie jest mnóstwo tzw. wyrażeń niedokreślonych:
"szczególna ostrożność", "szczególna staranność", "bezpieczna
odległość", "zasady współżycia społecznego" etc.
Jeśli chodzi o języki obce, to naturalnie że: "curve" - nie jest
wulgarnym, ale "fuck" już jest. Wulgarne jest znaczenie słów, a nie
pewien szczególny zastrzeżony zbiór głosek...

A swoją drogą, to na przykład słowo "kobieta" było kiedyś (XVI w.)
wulgarne, mówić powinno się "białogłowa" ;-))).

Nie uwierzę, że jest uczelnia prawnicza, na której można nauczyć się
zobowiązań w tydzień, chyba że egzamin jest ze spisu treści.
    Wydaje mi się, że dyskusja która uczelnia jest lepsza jest jałowa.
Również jest
powszechnie wiadome, że ranking Wprost jest błędnie wykonany.
Jeżeli jednym z czynników będzie wysokość wynagrodzenia to bedzie ten
czynnik windować UW, gdy czynnikiem będzie kada, zbiór biblioteczny to
podwyższy pozycje UAM lub UJ itd. Każda uczelnia jest po prostu inna.
Rankingi nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistym przygotowaniu do
wykonywania zawodu. Niestety studia prawnicze
wbrew pozorom można łatwo i bez bólu skończyć, w szczególności gdy się
studiuje zaocznie, zdaje egzaminy pisemne. Są osoby z tyt. mgr prawa które
błyszczą wiedza i pochodzą z małych uczelni i są osoby które ukończyły
"rankingowe" uczelnie, a można mieć wątpliwości czy zdały maturę i czy
czasem prawa nie uczyły się wyłącznie z  "Tiny".
Trudno ocenić poziom uczelni po absolwentach którzy starają się dostać na
aplikację sądową w mojej miejscowości, gdyż nie jest to reprezentatywna
grupa, lecz z moich spostrzeżeń wynika, iż nieźle wypadają absolwenci UG,
UMCS, KUL i UMK, nieźle jest z UW, fatalnie z UAM i UŁ - żadni absolwenci
się dotychczas nie dostali, z UJ i innych nie było kandydatów.
Z tego wynika, że rankingi można wyrzucić do kosza i nie zapominać, że każdy
będzie chwalił swoją uczelnię, nawet gdy życie to zweryfikuje.
                    Pozdrawiam.
                                J.
NA pewno Poznan. Jesli chodzi o UJ to z tego co slyszalem Prawo stoi tam
na dosc niezlym poziomie. Torun przynajmniej w Lodzi ma opinie jednego z
prostszych do skonczenia wydzialow w kraju. Podobnie warszawski WPiA.
JEzeli czlowiek tam uczy sie Zobowiazan tydzien i zdaje a do tego
egzamin jest w formie pisemnej (a moze nawet testu?) to wydzial ten po
prostu nie moze byc dobry. Tylko zachodze w glowe dlaczego np. w
rankingu "Wprost" zajmuje pierwsze miejsce. Moze ktos mi to wyjasni?
Marcin B.
P.S. A Prawo na UŁ jest cholernie trudne do skonczenia. Nie jestem
jednak pewien jakie przelozenie ma to na poziom wyksztalcenia. To okaze
sie dopiero po studiach.




Wlasnie o to chodzi, ze z tego co pamietam, to juz nie jest to mozliwe - po
prostu uchylono te przepisy i nie ma podstawy prawnej ani do stwierdzenia
nabycia wlasnosci, ani do wznowienia postepowania w sprawach, w ktorych
kiedys zapadlo bledne postanowienie (wlasnie o to byl caly spor - ustawa w
pewnym sensie skonwalidowala nawet bledne decyzje). Ale nie gwarantuje, ze
nie zmieniono ustawy o gosp. wl. rolna Skarbu Panstwa i ze jest teraz
inaczej.



USTAWA
z dnia 26 marca 1982 r.
o zmianie ustawy - Kodeks cywilny oraz o uchyleniu ustawy o uregulowaniu
własności gospodarstw rolnych.

Art. 4. Uchyla się ustawę z dnia 26 października 1971 r. o uregulowaniu
własności gospodarstw rolnych (Dz. U. Nr 27, poz. 250 i z 1975 r. Nr 16,
poz. 91), z tym że pozostaje w mocy nabyta na jej podstawie własność
nieruchomości oraz związane z tym nabyciem skutki prawne określone w
art. 5, 6 i 8-11 tej ustawy. Rozpoznawanie spraw o stwierdzenie nabycia
na podstawie tej ustawy własności nieruchomości przez posiadacza
samoistnego oraz o odroczenie terminu zapłaty należności z tytułu
nabycia własności tych nieruchomości przekazuje się sądom.

Art. 5. § 1. Nabycie własności nieruchomości przez posiadacza
samoistnego stwierdza sąd w postępowaniu nieprocesowym. Ten sam tryb
postępowania stosuje się w sprawach o odroczenie terminu zapłaty
należności z tytułu nabycia własności nieruchomości.
§ 2. Wniosek do sądu o wszczęcie postępowania może zgłosić także
właściwy terenowy organ administracji państwowej stopnia podstawowego.
§ 3. W postanowieniu stwierdzającym nabycie własności nieruchomości sąd
określa według zasad obowiązujących w przepisach o księgach wieczystych
położenie, obszar oraz osobę właściciela nieruchomości, a jeżeli dla
nieruchomości jest założona księga wieczysta lub zbiór dokumentów -
oznaczenie księgi lub zbioru. Ponadto sąd w postanowieniu tym określa
wysokość, sposób i terminy spłat oraz orzeka o zwolnieniu od obowiązku
spłaty należności, a gdy nabycie nastąpiło w związku z zawartą umową o
dożywocie - stwierdza powstanie prawa dożywocia.
§ 4. Postępowanie w sprawach wymienionych w § 1 jest wolne od opłat
sądowych.

itd.

to chyba o tym?

KG


... Kilkunastu znajomych zmówiło się (mieszkających tam) , że będą
zgłaszaćco popadnie łącznie z odgosami kochających się sąsiadów za
ścianą... Pod koniec interwencji zawsze mówili, że wiedzieli, że można
na pana liczyć ... kolega XXX XXX nam pana polecił ...
Pewnego pieknego dnia pan G. spotkal mnie wchodzacego do bloku ...
WIazanke puscil piekna ;)



" Slaby" dzielnicowy.
Sasiedzi zmowili sie i chca wszysko zglaszac? OK nie ma sprawy.
Dzielnicowy nie ma obowiazku przychodzic za kazdym razem i rozmawiac.
Jesli zakłocenia ma miejsce w danej chwili ludzie powinni zadzwnic pod 997 i interwencje zalatwi patrol interwencyjny, ktory sporzadza dokumentacje.
Nastepnie dzielniciowy wysyla wezwanka dla swiadkow oraz sprawco czynu i wszysko ladnie i pieknie zalatwia na miejscu.
Aaa ze czasem troszke wolno pisze to maly drobiazg. On jest w pracy a Ty masz obowiazek stawic sie na kazde wezwnie( prawa i obowiazki swiadka kpk)
Jesli Ci Twoi sasiedzi dzwionia bezposrednio na drogi , trzeci , czwarty, dzien, dzielnicowy poucza panstawa ze nalezy zglosci sie do KP celem zlozenia zawiadomienia o wykroczeniu, ktore przyjmuje policjant ktory ma akurat dyzur. Ewentulanie robi to dzielnicowy, a po wyslaniu kilku kilkunastu wezwan wysyla materilay do sadu. Sadze ze Ty i Twoi sasiedzi chetnie pochodzicie sobie do sadu. Przesluchanie swiadka i sporzadznie wniosku to nie jest duzy problem.
Jednoczesnie po otrzymniu wyroku sadu i po przeprowadzeniu analizy ( zbiory informatyczne  GEM) w sytuacji powtarzajacych sie takich samych zgloszen wiecej nie kieruje sprawy do sadu, a za bezpodstawne wezwanie policji kieruje sprawe do sadu. art 66KW

Nastepnie dzielniciowy po otrzymaniu anonimowych informacji zaczyna bacznie przygladac sie mieszkanca bloku, czy aby przypadkiem nie popelniaja wykroczen z art np. 77KW , 144KW,  147 KW , itp oraz caly katalog w ruchu wykrocxzen w ruchu drogowym .

Acz nic nie zrobil ... ;Wezwania nie byly bezpodstawne ... w
wiekszosci przypadkow osoby wzywajace dzielnicowego slyszaly odglosy



Nie kazde zakłocenie wg ludzi jest zakłocniem wg sadu,.
 Wiele spraw z art 51KW pada w sadzie.

To byl przyklad z dzielnicowym z ktorym owszem mozesz walczyc. Kto wygra? Wszysko zalezy od miasta, Zasobnosci portfeli, umijetnosci dzielnicowego.
Znasz powiedzenie; daj mi czlowieka a znajde art?
Dobry dzielnicowy mozna bardzo duzo.
Pamietaj on pracuje tylko w jednym rejonie( nooo teroretycznie)i ma duze mozliwosci obserwacji i wyciagania wnioskow i konsekwenji prqwnych.

A jak bardzo potrafisz byc upierdliwy wobez policjanta z 997 - takiego co widzisz raz w zyciu. ??
Pomijamy skarge, a mowimy i Twojej " upierdliwosci" podczas interwencji:)

pozdr
bogen

| 1. Czy UPC nie złamała ustawy o danych osobowych przekazując moje dane
obcej
| firmie?

Nie. Ustawa ta dotyczy zbiorów baz danych, a nie poszczególnych danych
osobowych.
|
| 2. Firma Kruk mimo że wysyła przesyłki zwykłą pocztą (jak kartki na święta
| do skrzynki) chwali się że ma potwierdzenie z Poczty że te ich groźby
| odebrałem - czy mają rację? Mi się wydaje to dosyć naciągane. W końcu od
| tego są listy polecone i firmy kurierskie...

Pewnie, że masz rację. W końcu, jeśli ktoś to wrzucił do skrzynki, to mógł
wyjąć każdy. Pomijając, że poczta nie monitoruje przepływu zwykłych listów i
nie wydaje takich zaświadczeń.
|
| 3. Czy faktycznie będą się ze mną sądzić o 98 zł (chociaż jak do tego
| dojdzie to mój rzekomy dług wzrośnie do złotych 500)

A co Ci to przeszkadza? Przegrają i będą w plecy jeszcze kilka złotych
kosztów procesowych.
|
| 4. Faktycznie mogą moje dane umieścić na jakiejś "czarnej liście
dłużników"?
| Chyba zdają sobie sprawę że togo im nie popuszczę i sam ich podam do sądu?

Czarną listę dłużników zebranych w ten sposób, to sobie mogą wsadzić ... .
Zanim Ty ich pozwiesz, to jeśli nawet nikt ich nie zlinczuje (a jakby coś
takiego zrobili, to sądzę, że lincz jest kwestią dni) pewnie zainteresowałby
się nimi GIODO.
|
| 5. Czy w związku z powyższym mogę te ich groźby wyrzucić do kosza? Po
prostu
| się mi nie chce dochodzić moich praw przed wymuszaczami, dowody wpłat już
| dawno mi wcięło (to sprawa sprzed niemal 3 lat, teraz się im coś
| przypomniało...). Przejmować się tym czy zignorować? Nic im nie
odpisywałem,
| bo wtedy mieliby dowód że te ich świstki (dobrze zresztą skonstruowane pod
| względem psychologicznym - pierwsza moja reakcja to przyśpieszone bicie
| serca...) jednak dostałem. A więc co mam robić?

Najpierw poczekać na pismo polecone. Potem ewentualnie ustosunkować się do
ich pisma wcześniej rozważając, czy czasem się to nie przedawniło.

| To jest do dyskusji.
| Pare podstawowych rzeczy maja wspolnych - konstytucje, federalna armie,
| sad najwyzszy, prezydenta z rzadem, parlament...
| I prawa stanowe nie moga byc sprzeczne z federalnymi.
| W Europie tego nie ma.

Jest.



Tego WSZYSTKIEGO nie ma...

Przychodzi dyrektywa unijna i wszyscy musza sie do niej
zastosowac :-)



Co, ty, to tylko Polska niestety z gorliwoscia neofity realizuje dyrektywy
unijne nie ogladajac sie na wlasny interes, tak szybko ze jeszcze tusz
na pieczatkach nie nadaza wyschnac. Inni robia to... spokojniej...
A noz widelec dyrektywe da sie zmienic... Odwolac... Opoznic...

| Pieknym przykladem, bardzo waznym we wspolczesnym swiecie
| "gospodarki opartej na wiedzy" jest... prawo patentowe.
| W Stanach jest JEDEN urzad patentowy i jedno prawo
| patentowe. W UE - dwadziesciapiec.

Cos sie chyba powoli zmienia, bo slychac o europatentach.



Ale wiesz co to sa te mityczne europatenty?
To jest idea ujednolicenia wniosku o patent, ktory to wniosek w dalszym
ciagu bedzie osobno rozpatrywany w dwudziestupieciu urzedach
patentowych, z dwudziestomapiecioma wersjami prawa patentowego, z
calkowicie roznym w kazdym kraju zbiorem patentow juz wydanych,
z dwudziestoma piecioma oplatami i ewentualnymi odwolaniami itd.

Tak, ze wspolny rynek Unii, oznacza mozliwosc sprzedawania we
wszystkich krajach takich produktow jak linijki, zeszyty, czy
lyzeczki do herbaty, natomiast jesli masz nowy wynalazek czy
chocby wzor handlowy chroniony prawem patentowym, to zaczynaja
sie bardzo nieprzyjemne schody.
W Ameryce sprawa jest jasna, jak masz patent to na wszystkie Stany.
W Unii moze sie okazac ze jesli wynalazles i chcesz sprzedawac
rewelacyjna maszynke do wiazania sznurowadel, to akurat w Finlandii
ktos opatentowal cos podobnego, w Grecji proces przyznania patentu
bedzie trwal dwa lata, w Hiszpanii nie przewiduja takiej kategorii
jak maszynki obuwnicze i musisz czekac na nowelizacje
prawa, w Niemczech twoj wniosek odrzucili z przyczyn formalnych,
a we Francji to wprawdzie jest to nowe, ale fragment twojego pomyslu
zostal wlasnie przez kogos zgloszony tez...
Tak ze wynalazcy to jednak do Stanow.
:-

Michal


| Pare podstawowych rzeczy maja wspolnych - konstytucje, federalna armie,
| sad najwyzszy, prezydenta z rzadem, parlament...
| I prawa stanowe nie moga byc sprzeczne z federalnymi.
| W Europie tego nie ma.

| Jest.

Tego WSZYSTKIEGO nie ma...



No - sad najwyzszy w Strassburgu tez jest :-)
Konstytucja tez miala byc. Parlament jest, o armii sie wspominalo.

| Przychodzi dyrektywa unijna i wszyscy musza sie do niej
| zastosowac :-)
Co, ty, to tylko Polska niestety z gorliwoscia neofity realizuje dyrektywy
unijne nie ogladajac sie na wlasny interes, tak szybko ze jeszcze tusz
na pieczatkach nie nadaza wyschnac. Inni robia to... spokojniej...



A Komisja Europejska nie czeka, tylko kary wlepia :-)

A noz widelec dyrektywe da sie zmienic... Odwolac... Opoznic...



Te dyrektywy to jednak dosc demokratycznie, przez rzady panstw
czlonkowskich ustalane ..

Ale wiesz co to sa te mityczne europatenty?
To jest idea ujednolicenia wniosku o patent, ktory to wniosek w dalszym
ciagu bedzie osobno rozpatrywany w dwudziestupieciu urzedach
patentowych, z dwudziestomapiecioma wersjami prawa patentowego, z
calkowicie roznym w kazdym kraju zbiorem patentow juz wydanych,
z dwudziestoma piecioma oplatami i ewentualnymi odwolaniami itd.



Tak cos podejrzewalem ze nie tak latwo bedzie urzednikow
z 25 urzedow zwolnic :-)

W Unii moze sie okazac ze jesli wynalazles i chcesz sprzedawac
rewelacyjna maszynke do wiazania sznurowadel, to akurat w Finlandii
ktos opatentowal cos podobnego,



Jesli opatentowal to patent ci sie nie nalezy na calym swiecie.
Chyba nawet konkurencja w Ameryce moze obalic twoj patent
pokazujac ten finski. Glowy nie dam czy ten Fin nie moze potem
opatentowac tego w USA w zablokowac ci rynek ..

w Grecji proces przyznania patentu bedzie trwal dwa lata,



Ale sprzedawac mozesz.

Tak ze wynalazcy to jednak do Stanow.



Ale co to ma do rzeczy ? Dla wynalazcy to tylko rynek zbytu,
jak pomysl dobry to na calym swiecie powinien patentowac :-)

J.


Dziękuję wszystkim za poparcie.



Ale co z niego wynika?

Kilka miesięcy temu pracownik jednej z firm, tworzący serwis w domenie
art.pl, wydłubał sobie z mojej strony font.org trochę tekstów i "odmalował"

serwis miłą prośbę o wyjaśnienie. Szef firmy, przyczytawszy mój list,
przeprosił mnie publicznie na listach dyskusyjnych i umieścił (zgodnie z
moim życzeniem) stosowną informację na stronie o autorach, a także (to już
"ponadprogramowo") na kilku innych stronach. Stwierdziłem więc, że zachował
się honorowo i elegancko.

Jeżeli firma Drescher ignoruje Twoje pisma, Łukaszu, to sądzę, że my --
stali czytelnicy pl.comp.www -- powinniśmy podjąć odpowiednie kroki prawne w
celu napiętnowania tak bezczelnego postępowania. W żadnym wypadku nie
powinniśmy zostawić tej sprawy tak jak jest. Uważam, że w przypadku tak
bezczelnego i wyrachowanego naruszenia praw autorskich powinniśmy w
przypadku śzczególnego uporu firmy Drescher doprowadzić do procesu sądowego.
Uważam, że powinniśmy wesprzeć Łukasza we wszelkich działaniach.

Chciałbym jeszcze przytoczyć (szczególnie pod rozwagę Dariusa Jacka) kilka
ważnych w tym przypadku ustępów Ustawy o prawi autorskim i prawach
pokrewnych:
"Art. 2. 1. Opracowanie cudzego utworu, w szczególności tłumaczenie,
przeróbka, adaptacja, jest przedmiotem prawa autorskiego bez uszczerbku dla
prawa do utworu pierwotnego."
"Art. 3. Zbiory, antologie, wybory, bazy danych są przedmiotem prawa
autorskiego, nawet jeżeli zawierają nie chronione materiały, o ile przyjęty
w nich dobór, układ lub zestawienie ma twórczy charakter, bez uszczerbku dla
praw do wykorzystanych utworów."

Pozdrawiam,

   FONT.ORG      <http://www.font.org/


| http://list.7thguard.net/

| A jak sobie to inaczej wyobrazasz?

| http://list.7thguard.net/

| A jak sobie to inaczej wyobrazasz?

Mogę sobie wyobrazić zdelegalizowanie linków do nielegalnego software'u i
utworów ale trudno sobie wyobrazić aby zmuszono producentów i developerów
aplikacji na GPL do umieszczania DRM w kodzie programów. Np. mplayer będzie
musiał mieć DRM? A jeśli autorzy się nie zgodzą? To może wprowadzić licencje na
programowanie? Kto programuje bez DRM jest przestępcą :) A jak ktoś napisze
patcha, który usunie DRM to będzie ścigany? :)



Jedyna rzecz, która ma sens to zrobić z piracenia wykroczenia. I po
prostu karać mandatami bez drogi sądowej ale robić to KONSEKWENTNIE.

Mamy piratów drogowych i co - odrazu każdy z nich trafia za kratki?

Jest cechą wręcz "genetyczną", że maszyna taka jak komputer jest zdolna
do powielania danych. To po prostu jest dla niej tak naturalne tak jak
dla nas, że mamy dwie nogi.

Ja nie wiem co ma być z tym "DRM"... To tak jakby wprowadzić prawo, że
woda zamarza nie przy zero stopni ale -10. Zresztą prawa autorskie (i
patenty) powstały w trochę w innej epoce. Problem jest stary jak
cywilizacja - technika czyni istniejące prawa delikatnie mówiąc
bezsensownymi.

A że ktoś stracił (może) trochę pieniędzy bo ktoś coś sobie skopiował?
To i ludzie tracili masowo pracę kiedy wprowadzono automatyzację.

Taka jest kolej rzeczy i już.

I jeszcze jedno pytanie - jak "DRM" ma sobie poradzić z tym, że każdy
sygnał cyfrowy może być reprezentowany przez (niemal) nieskończoną ilość
innych sygnałów cyfrowy?
(szyfrowanie, mieszanie bitów, różne kodeki etc.)

Zresztą dowolny zbiór danych można sprowadzić do jednej (dużej) wartości
skalarnej. Czyli po prostu jednej liczby - czy liczby można zabronić?

Pozdrawiam,

Radek

Jedyna rzecz, która ma sens to zrobić z piracenia wykroczenia. I po
prostu karać mandatami bez drogi sądowej ale robić to KONSEKWENTNIE.

Mamy piratów drogowych i co - odrazu każdy z nich trafia za kratki?

Jest cechą wręcz "genetyczną", że maszyna taka jak komputer jest zdolna
do powielania danych. To po prostu jest dla niej tak naturalne tak jak
dla nas, że mamy dwie nogi.

Ja nie wiem co ma być z tym "DRM"... To tak jakby wprowadzić prawo, że
woda zamarza nie przy zero stopni ale -10. Zresztą prawa autorskie (i
patenty) powstały w trochę w innej epoce. Problem jest stary jak
cywilizacja - technika czyni istniejące prawa delikatnie mówiąc
bezsensownymi.

A że ktoś stracił (może) trochę pieniędzy bo ktoś coś sobie skopiował?
To i ludzie tracili masowo pracę kiedy wprowadzono automatyzację.

Taka jest kolej rzeczy i już.

I jeszcze jedno pytanie - jak "DRM" ma sobie poradzić z tym, że każdy
sygnał cyfrowy może być reprezentowany przez (niemal) nieskończoną ilość
innych sygnałów cyfrowy?
(szyfrowanie, mieszanie bitów, różne kodeki etc.)

Zresztą dowolny zbiór danych można sprowadzić do jednej (dużej) wartości
skalarnej. Czyli po prostu jednej liczby - czy liczby można zabronić?



Wszystko co piszesz to jest prawda. Powstaje karta graficzna i bios open source
i to wszystko stanie się nielegalne? IMO cały ten przemysł rozrywkowy musi
pogodzić się z porażką. To co naprawdę wartościowe, takie filmy jak alien lub
Pasikowskiego z Lindą, będą przynosiły dochody a reszta chłamu musi polec. Żadne
DRM tego nie zmieni.


| więc uważasz że nie mogę złożyć oświadczenia woli, iż przestałem
wyrażać
| zgodę?

| Możesz, ale to czy firma przetwarzająca Twoje dane uwzględni Twoje
życzenie,
| to już jest własne widzimiśie tej firmy.

wydaje mi się, że zgoda jest konieczną przesłanką przetwarzania DO (inne
pomijam nie o nie tu chodzi).



Możemy przyjąć założenie, że "nie o to tu chodzi", ale założenia że
posiadanie zgody jest pzresłanką KONIECZMĄ nie możemy przyjąć,
bo jest to założenie sprzeczne z Ustawą.

Zatem brak zgody winien skutkowac niemożnością przetwarzania.



Skutkowałby, gdybyśmy mieli inną ustawę.
No, ale możemy przyjąć założenie, że bank nie ma ani zgody, ani nie spełnia
żadnej z pozostałych przesłanek legalizujących przetwarzanie.

Art. 32 określa prawa osoby, której dane są prawnie przetwarzane, ale
wydaje
mi się, ze cofnięcie zgody
powoduje bezprawność przetwarzania danych.

Art. 32 nie ma tu więc zastosowania.

to tyle wymyśliłem :-)



Jeśli założyć, że bank z założenia bezprawnie przetwarza dane, to nie
ma co sięrozwodzić, tylko iść do sądu, bo wtedy wchodzimy w przepisy karne
ustawy - np.:
art. 49 ust. 1. Kto przetwarza w zbiorze dane osobowe, choć ich
przetwarzanie nie jest dopuszczalne albo do których przetwarzania nie jest
uprawniony, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia
wolności do lat 2.
lub art. 50. Kto administrując zbiorem danych przechowuje w zbiorze dane
osobowe niezgodnie z celem utworzenia zbioru, podlega grzywnie, karze
ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Pozdrawiam

Wojtek

Widze, ze dyskusja toczy sie na temat danych osobowych. A ze pracuje w
jednym z bankow i zajmowalem sie wdrazaniem ustawy o ochronie danych
osobowych, to jestem w temacie. Pozwolicie ze zabioe glos.

Przetwarzanie danych osobowych to jakiekolwiek operacje wykonywane na
danych. Ustawodawca wylicza dla uscislenia rozne sposoby przetwarzania, w
tym przechowywanie i usuwanie.

Dane osobowe mozna miec tylko w okreslonym celu. Bank je zbiera aby wywiazac
sie z umowy zawartej z klientem. Jezeli idziecie do banku podpisac umowe
kredytowa i podsuwaja Wam oswiadczenie o zgodzie na przetwarzanie danych,
NIE MUSICIE tego robic. Brak oswiadczenia nie zabrania uzywac tych danych.
Nie pozwala natomiast ich uzywac w celach innych niz wywiazanie sie z umowy.
Proba nacisku na podpisanie oswiadczenia - informowanie ze jest to niezbedne
do podpisania umowy z bankiem to naduzycie - mozna straszyc skarga do GIODO
lub prokuratorem.

Jezeli nie pozwoliliscie na przetwarzanie w celu marketigowym, macie prawo
do zgloszenia sprzeciwu w tej sprawie w Banku i do zadania zaprzestania tego
procederu. Jak nie pomoze, to skarga do GIODO lub do sadu. Podobno juz ktos
wygral proces (ale nie sledze tego dokladnie).

Mozna zadac usunieca danych ze zbioru o ile nie bedzie podstawy prawnej na
posiadanie tych danych (np: ustawa o rachunkowosci nakazujaca trzymanie
dowodow ksiegowych przez 5 lat). Wtedy Bank zgodnie z prawem odmowi.

Reklamowanie np. kredytow mieszkaniowych poprzez listy imienne dla klientow
majacych rachunki oszczednosciowe,ktorzy nie wyrazili zgody na marketing, to
naduzycie ze strony Banku.

Raz na 6 miesiecy macie prawo zadac Bankowi (ale tez kazdemu innemu
Administratorowi Danych) potanie o to jakie dane o Was są w bazie, skąd
zostały uzyskane, komu były przekazywane. Jezeli sa nieaktualne Bank ma
obowiązek je poprawić, gdyż przetwarzanie danych niepoprawnych tez jest
niezgodne z ustawa.

No i wazna rzecz. Adekwatnosc danych. Bank moze zbierac tylko te dane ktore
sa niezbedne do realizacji umowy. Pytanie o wzrost i wage przy otwieraniu
rachunku jest ewidentnym naduzyciem prawa i celowo taki przyklad wybralem.

To taka garsc informacji po przeczytaniu kilku postow z tego watku.
Arnold.

Użytkownik E l l i A t

    No a gdy już ktoś wjedzie panu "w plecy" to o odszkodowanie musiałby
pan
toczyć ok. trzyletni proces cywilny.

--
ElliAt



Bedzie to trwac coraz dluzej. Niech ministerstwem sprawiedliwosci
kieruje socjalista lub socjalista inaczej. Niech ten balagan prawny
trwa rowniez w sadach. Gdyby prawo zaczelo funkcjonowac lepiej
to mysli Pan, ze Pani prokurator w pierwszej kolejnosci zacznie
wsadzac swoich kolegow partyjnych. Nie ma za co?
Ryba psuje sie od glowy. Jesli nie sciga sie przestepcow i aferzystow
z pierwszego szeregu to trudno panowac nad sprawami drobnymi.
Zreszta im wiekszy balagan tym lepiej. W metnej wodzie latwiej lowic ryby.
Ryba nie widzi sieci. Jest to zgodne z socjalistycznym widzeniem problemu.
Wazne sa sprawy globalne. Wg tego duzy problem to nie liczny zbior malych.
Duzy dlatego ze widziany przez socjaliste. Ci potrafia z blahostki zrobic
Mount Ev.
Jedynym duzym problemem w Polsce jest niestety socjalizm.
Ale tego zaden socjalista nie zobaczy.
Mimo, ze dookola przykladow na toczacego nas raka etatyzmu i niewydolnosci
panstwa z braku srodkow z czesci produkcyjnej jest wiele.
W jakim panstwie-prawa mozna przejsc obojetnie nad procesem
cywilnym o sluszne odszkodowanie trwajacym dwa, trzy lata.
Dlugosc procesu powinna miec znaczenie dla wysokosci kwoty odszkodowania.
Ta z odsetkami (w przypadku wygranej) powinna byc liczona od momentu
zaskarzenia.
W interesie skarzonego jest wtedy (zwlaszcza gdy ma cos na sumieniu)
szybkie wyjasnienie sprawy. Traca sens przepychanki proceduralne.
Nie da sie zbudowac dobrze funkcjonujacego organizmu gospodarczego
bez sprawnie dzialajacego aparatu sprawiedliwosci, jasnego prawa, i
niezawislych
sadow. Chyba, ze jest to organizm gospodarczy inaczej.

Pozdrawiam
Jan Gwozdz

Na pl.soc.polityka WON!!!!
Sie kurde uczepil...
Bedzie to trwac coraz dluzej. Niech ministerstwem sprawiedliwosci
kieruje socjalista lub socjalista inaczej. Niech ten balagan prawny
trwa rowniez w sadach. Gdyby prawo zaczelo funkcjonowac lepiej
to mysli Pan, ze Pani prokurator w pierwszej kolejnosci zacznie
wsadzac swoich kolegow partyjnych. Nie ma za co?
Ryba psuje sie od glowy. Jesli nie sciga sie przestepcow i aferzystow
z pierwszego szeregu to trudno panowac nad sprawami drobnymi.
Zreszta im wiekszy balagan tym lepiej. W metnej wodzie latwiej lowic ryby.
Ryba nie widzi sieci. Jest to zgodne z socjalistycznym widzeniem problemu.
Wazne sa sprawy globalne. Wg tego duzy problem to nie liczny zbior malych.
Duzy dlatego ze widziany przez socjaliste. Ci potrafia z blahostki zrobic
Mount Ev.
Jedynym duzym problemem w Polsce jest niestety socjalizm.



A nie :-)))) Jest wiecej problemow. Np. NIETOLERANCJA dla ludzi o odmiennych
pogladach :-)))
Ale tego zaden socjalista nie zobaczy.
Mimo, ze dookola przykladow na toczacego nas raka etatyzmu i niewydolnosci
panstwa z braku srodkow z czesci produkcyjnej jest wiele.
W jakim panstwie-prawa mozna przejsc obojetnie nad procesem
cywilnym o sluszne odszkodowanie trwajacym dwa, trzy lata.
Dlugosc procesu powinna miec znaczenie dla wysokosci kwoty odszkodowania.
Ta z odsetkami (w przypadku wygranej) powinna byc liczona od momentu
zaskarzenia.
W interesie skarzonego jest wtedy (zwlaszcza gdy ma cos na sumieniu)
szybkie wyjasnienie sprawy. Traca sens przepychanki proceduralne.
Nie da sie zbudowac dobrze funkcjonujacego organizmu gospodarczego
bez sprawnie dzialajacego aparatu sprawiedliwosci, jasnego prawa, i
niezawislych
sadow. Chyba, ze jest to organizm gospodarczy inaczej.

Pozdrawiam
Jan Gwozdz



| Ile odwołań przeczytałeś w życiu?

Żadnego, gdyż nie jestem kanarem ani nie jestem zatrudniony w tego typu



firmie.

No więc bądź łaskaw teraz grzecznie przeprosić i skonczyc wreszcie pleść bzdury
co to Ty niby sądzisz i uwazasz.

Naprawdę załamujesz mnie, bo mam świadomość, że takich jak Ty jest tysiące.



Miliony, mój drogi, miliony :D

Tak więc jaki mam wybór?



Piechotka lub transport indywidualny. Jeśli Ci to nie odpowiada to korzystaj z
KM ale przestrzegając regulaminu.

| Jesteś w błędzie. Wyłącznie tych bez ważnego biletu na przejazd.

I to już bardzo duży zbiór. Za duży.




tępiące, tak by ten zbiór znacznie zminimalizować.

W sądzie przedstawiłbym swoje racje. Jeśli to by nie poskutkowało,
to w oparciu o konwencję praw człowieka i obywatela z 1950 roku
odwoływałbym się nawet w Strasburgu.



Heheheheeh. Nie dość, ze <gryzie się w językto jeszcze pieniacz :D Ale by
mieli ubaw...No rozne cyrki były, ale gapowicza w Strasbourgu chyba ni razu.

| 1) dopłata do taryfy normalnej

Może 2 zł. I o to cały raban?



Przypomnę genezę: to Ty tu robisz raban.

| 2) 150zł opłata dodatkowa

A nie 90? Każdy wypisuje mi to co innego.



90 do 7 dni.

| 4) ok. 100-150zł. koszty sądowe (w tym tzw. zastępstwo procesowe)

Te koszty ponosi przegrany:-) Nie zakładaj, że bym przegrał:-)



Jest to bardziej pewne, niż to że mamy 3 lipca.

Jeśli opłata dodatkowa wynosi tyle ile powiedziałeś, to bym nie popuścił.



No skoro uważasz, ze warto zamiast ~92zł. płacic ~902, to rób jak uważasz.

pdr
Olo

| | Ile odwołań przeczytałeś w życiu?
|
| Żadnego, gdyż nie jestem kanarem ani nie jestem zatrudniony w tego typu
| firmie.
|
| No więc bądź łaskaw teraz grzecznie przeprosić i skonczyc wreszcie pleść bzdury
| co to Ty niby sądzisz i uwazasz.

I tak jesteś niereformowalny...

| Naprawdę załamujesz mnie, bo mam świadomość, że takich jak Ty jest tysiące.
|
| Miliony, mój drogi, miliony :D

Nie załamuj mnie. Polska mimo wszystko jeszcze Białorusi nie przypomina.

| Tak więc jaki mam wybór?
|
| Piechotka lub transport indywidualny. Jeśli Ci to nie odpowiada to korzystaj z
| KM ale przestrzegając regulaminu.

Będę walczyć o zmiany w tym regulaminie.

| | Jesteś w błędzie. Wyłącznie tych bez ważnego biletu na przejazd.
|
| I to już bardzo duży zbiór. Za duży.
|

| tępiące, tak by ten zbiór znacznie zminimalizować.

Juz nie chce mi się pisać, abyś nie podpinał pod ten zbiór ludzi uczciwych.
Nie wszystko jest tylko czarne i tylko białe.

| W sądzie przedstawiłbym swoje racje. Jeśli to by nie poskutkowało,
| to w oparciu o konwencję praw człowieka i obywatela z 1950 roku
| odwoływałbym się nawet w Strasburgu.
|
| Heheheheeh. Nie dość, ze <gryzie się w językto jeszcze pieniacz :D Ale by
| mieli ubaw...No rozne cyrki były, ale gapowicza w Strasbourgu chyba ni razu.

Moim celem byłoby wykazanie bezprawności tego przepisu, na podstawie
którego ów konduktor mógł mnie udupić.

| | 1) dopłata do taryfy normalnej
|
| Może 2 zł. I o to cały raban?
|
| Przypomnę genezę: to Ty tu robisz raban.

Bo dla mnie 90 zł to dużo.

| | 2) 150zł opłata dodatkowa
|
| A nie 90? Każdy wypisuje mi to co innego.
|
| 90 do 7 dni.

Pewnie bym zapłacił, ale potem walczyłbym o wzrot tych pieniędzy.

| | 4) ok. 100-150zł. koszty sądowe (w tym tzw. zastępstwo procesowe)
|
| Te koszty ponosi przegrany:-) Nie zakładaj, że bym przegrał:-)
|
| Jest to bardziej pewne, niż to że mamy 3 lipca.

I tu się mylisz. W prawie przewozowym i tych wszystkich róznych
i arbitralnych regulaminach jest wiele rzeczy, które uważam za bezprawne.

| Jeśli opłata dodatkowa wynosi tyle ile powiedziałeś, to bym nie popuścił.
|
| No skoro uważasz, ze warto zamiast ~92zł. płacic ~902, to rób jak uważasz.

Na szczęście sprawy nie ma.

A może wyewoluował tak, bo Bóg tak chciał?

Zbior przypadkow nazywasz wola boza?
Może tak prowadził Bóg ewolucję żeby powstał taki człowiek jaki istnieje..?

I co stworzyl? Gdyby bog byl istota myslaca, to bynajmniej nie spowodowalby powstania ludzi, z racji ich okropienstwa - wszystko mu psuja, co stworzyl, wiec jesli on wie wszystko, to albo jest glupi, albo go nie ma ;]
Jeżeli to Bóg wymyślił wszystkie zasady fizyki i czego tylko chcecie..?

Nie ma lekko - zasady fizyki wynikaja jedna z drugiej i wszystko sie sprowadza do podstawowych praw, bez ktorych nie istnialby wszechswiat... a ktore z kolei sa lamane w np. antymaterii. Czyli jednym slowem sa, ale ich nie ma, wiec ich bog nie stworzyl Poza tym Biblia, napisana przez ludzi natchnionych przez boga mowi zupelnie co innego... czyzby chcial nas oklamac? Niee... wlasne prawo lamac... znowu?
A propos wszystkich tych ataków na "oko za oko(...)" i reszty [również 'stwarzania człowieka'(...)]: Biblii nie można brać dosłownie! Zauważcie, że katolik który rozumie swoją wiarę, nie twierdzi że pan bóg stwarzał świat dokładne 6 dni[nawiasem, to ładna liczba Mr. Green], że 'sobie stwarzał' najpierw roślinki, potem rybki, a potem człowieka... Zauważcie, że najważniejsza jest kolejność tego co się działo, i że najpierw miany były powolne, później w każdym 'dniu' działo się coraz więcej.. Czyż nie twierdzą tak naukowcy? Najpierw wieeele lat kształtowały się cząsteczki, gwiazdy planety, potem rośliny, później rybki, które wyszły na ląd a na końcu ludzie..?


Typowe. Zaprzeczanie prawom logiki i uderzanie w sposob, jaki na pewno nie mozemy wyjasnic (haselko "bog jest niepojety" one more time). Czemu Katolicy ciagle uciekaja przed naukowymi zaprzeczeniami tego, o czym mowi ich religia?
Moja nuczycielka historii (sic!) jest chyba najinteligentniejszą i najmądrzejszą osobą jaką znam, a właśnie odchodzi na emeryturę [Sad] Kojarzy wszystko lepiej i szybciej niż cała nasza klasa 34 cudów z Bydzi.

Majac 60 lat mniej kojarzyla wszystko dziesiec razy szybciej ;]
W zasadzie bez komentarza, bo się głupotami zasadniczo nie zajmuję, ale nie wiem o co cały szum, skoro istotnie kościół jest zbrodniczą organizacją - fakty historyczne mówią same za siebie. A co do tego Nowaka...to jest chory, śmieszny, ogarnięty jakąś obsesją i niemający pojęcia o czym pierdoli człowieczek, żal mi takich - nic więcej.

Neo poganin Adolf, oraz ateiści Stalin, Lenin, Mao Tse Tung i Pol Pot zamordowali więcej osób niż ten "zbrodniczy" Kościół.
Nergal przy tym Nowaku to cham ze wsi bez kultury, bo jak powtórzę tylko tacy ludzie obrażają uczucia religijne innych.
Ok Nergal może nie lubić chrześcijaństwa,ma do tego prawo, ale czy musi od razu palić Biblię i rzucać inwektywami?
Ktoś np może nie lubić matki Nergala, ale nie leci i nie pluje jej w twarz.
Tu chodzi o klasę i kulturę, a raczej ich brak.
I faktycznie masz rację,że nie warto zajmować się głupotami. Więksi i mądrzejsi rwali Biblię na strzępy, a księga ta jest ciągle największym bestsellerem w historii świata.Kościół miał większych wrogów,żeby wymienić choćby ww Stalina, a istnieje.Pieski szczekają a karawana jedzie dalej.

[ Dodano: 2008-02-04, 18:54 ]
Jakieś wariactwo...Jeśli ktoś idzie na koncert Behemłota to chyba wie czego się spodziewać. To tak samo jakbym ja poszedł do kościoła i oskarżył księdza oto że rani moje uczucia religijne swoim pierdoleniem.

No wiesz...
Wyobraź sobie taką sytuację- Zespół grający nazi rocka przynosi na scenę żydowską Torę, a frontman rwie ją na strzępy, a na koniec mówi,że judaizm to największa zaraza na tym świecie.
jak myślisz kolesie trafiliby do sądu za szerzenie nienawiści i antysemityzm czy nie?
A jeśli w katolickim kraju nie można obrażać judaizmu, to czemu stosowac inną miarę do katolicyzmu?
Oczywiście można to wszystko tłumaczyć wolnością słowa itd, ale pytanie po co takie rzeczy robić, skoro Nergal dobrze wie,że takie działanie wywoła dym i oburzenie innych, dla których ta Księga to coś więcej niż zbiór kartek.
A więc pytanie- po co? Zeby wywołać szum wokół siebie? No ale to już jest poziom Dody Elektrody.

Rozwiązań idealnych oczywiście nie ma. Ale można osiągnąć stan daleko
bardziej zadowalający i znacznie większą przejrzystość, gdyby przyjąć kilka
zasad stosowanych w innych krajach i w innych środowiskach zawodowych o
podobnym charakterze (prawnicy, maklerzy, księgowi itp.).
Mianowicie:

1. Kryteria przyznawania uprawnień zawodowych powinny być przejrzyste i
zrozumiałe. W odniesieniu do tłumaczy przysięgłych (publicznych) wymagałoby
to wprowadzenia jednolitej procedury weryfikacji umiejętności w skali całego
kraju (obecnie jest różnie w różnych województwach) i to zarówno dla nowych
tłumaczy, jak i już ustanowionych (pomimo nieuniknionych protestów tych,
którzy tłumaczami przysięgłymi są, a tłumaczyć nie potrafią).



Nie chciałam kontynuować dyskusji, która wyraźnie odbiegła od tematu, ale
skoro Andrzej rzeczowo podjął wątek, to dodam jeszcze parę słów.
Niezrozumiała jest dla mnie dowolność ustalania wymagań praktykowana
obecnie przez Sądy Okręgowe. Zasady są przy tym dość niejasne, co nie
wzbudza mojego zaufania ani do samego procesu, ani do tłumaczy
ustanowionych w ten sposób (może to być opinia niekiedy krzywdząca, ale
brak pewności, że tłumacz gwarantuje jakiś minimalny poziom). Uważam, że w
dobrze pojętym interesie środowiska leży dopominanie się o weryfikację,
zarówno nowo mianowanych, jak i już pracujących tłumaczy. W tym ostatnim
przypadku obawiam się jednak, że do weryfikacji nie dojdzie. Przeważy
wygodnictwo i obawy, padną argumenty o podważaniu kwalifikacji. Same Sądy
również nie popierają tego pomysłu, wskazując na nienaruszalność praw
nabytych. Ewentualne niepomyślne wyniki egzaminów ustanowionych tłumaczy
źle świadczyłyby o dotychczasowych metodach (nie wspominam o chęci ochrony
autorytetu Sądu, żeby nie popaść w dygresję). Przypominają one nieco
łagodną formę rosyjskiej ruletki, ale są stosowane, a skutki - wiążące.

2. Zakres materiału objętego egzaminem musi być jasno i precyzyjnie
określony. Jasne i precyzyjne muszą też być kryteria oceny.
Można np. skompilować zestaw powiedzmy
kilkuset najbardziej typowych dokumentów, z jakimi tłumacz publiczny się
styka, i ograniczyć egzamin do umiejętności tłumaczenia tych właśnie
dokumentów. Można nawet opublikować oficjalne zbiory poprawnych tłumaczeń.



Próby kompilowania zbiorów już są, ale - co dziwne - Sądy ich nie zalecają  
(przynajmniej w mojej części Polski - Galicja), choć często jest to jedyne
źródło łatwo dostępne początkującym tłumaczom przysięgłym. Pytający
odchodzą bez odpowiedzi i aż boję się myśleć, jakie skutki może mieć takie
zaniechanie.

[cut]
Do tego trzeba by jeszcze zlikwidować absurdalne stawki ministra
sprawiedliwości za tłumaczenia sporządzane przez tłumaczy przysięgłych. To
spowodowałoby zainteresowanie tłumaczy, którym obecnie być przysięgłymi się
po prostu nie opłaca, bo byliby skazani na pańszczyznę zamiast zarabiać
pieniądze odpowiadające ich kwalifikacjom.



Popieram. Argument dotyczący dostępności tłumacza dla każdego
potrzebującego odchodzi w niebyt, kiedy o tłumacza przysięgłego względnie
łatwo, a po uwolnieniu cen nastąpiłoby naturalne różnicowanie stawek.

Magda Jania

Uprzejmie informuje, ze w zwiazku z dzisiejsza publikacja w Rzeczpospolitej
("Kancelaria Sejmu pozywa Towarzystwo Gospodarcze SA). Ustawy w Internecie")
wystapilem w imieniu PSI wobec stron z oferta mediacji, ktora mialaby
doprowadzic do ugody stron.

Dla tych, co nie maja gazety pod reka :

Jak juz informowalismy w ubieglym tygodniu, przed Sadem
Wojewodzkim w Warszawie toczy sie pierwsza w Europie
sprawa o naruszenie praw autorskich w Internecie. Jej
szczegoly opisuje na pierwszej stronie dzisiejsza
"Rzeczpospolita":

"Kancleria Sejmu wytoczyla sprwe o naruszenie praw autorskich
Towarzystwu Gospodarczemu SA z Warszawy. Kancelaria
domaga sie, by spolka przestala rozpowszechniac za
posrednictwem Internetu komputera baze danych "Jednolite
teksty ustaw", ktorej jest wlascicielem, oraz zaplacila jej 30.000
zl. Towarzystwo kwestionuje zasadnosc roszczenia. Sprawe
rozpatruje Sad Wojewodzki w Warszawie.

We wrzesniu ub.r. Kancelaria ustalila - jak twierdzi w pozwie jej
pelnomocnik - ze Towarzystwo od poczatku maja ub.r. oferowalo
do sprzedazy za posrednictwem Internetu komputerowa baze
danych "Jednolite teksty ustaw", bedaca uporzadkowanym
zbiorem ustaw, magazynowanych i udostepnianych za pomoca
srodkow elektronicznych Kancelarii, na co ona nie udzielila
licencji Towarzystwu. Przedstawila w Sadzie protokol czynnosci
pracownikow Kancelarii (prawnika i informatyka), ktorzy do
inkryminowanej bazy trafili. Po polaczeniu sie z siecia Internet
wlaczyli oni komputery (serwery) klubow poselskich, w tym
Polskiego Stronnictwa Ludowego. W tym ostatnim natrafili na
serwer Towarzystwa Gospodarczego, a w nim na baze danych:
"Jednolite teksty ustaw". Po porownaniu jej z sejmowa okazalo
sie, ze obie zawieraja charakterystyczne elementy, na przyklad
identyczny blad w prawie czekowym.

Towarzystwo nie uznaje powodztwa. Jego pelnomocnik wskazuje,
ze Kancelaria nie udowodnila, izby "Jednoliote teksty ustaw"
mogly byc w ogole przedmiotem prawa autorskiego, ani nawet,
ze gdyby tak istotnie bylo, przysluguja jej autorskie prawa
majatkowe do tej bazy. W szcxzegolnosci nie udowodnila, aby
baza, do ktorej pretensje zglasza, byla ta sama, ktora oferowalo
Towrzystwo. Wprawdzie pracownicy Kancelarii stwierdzili, ze w
oferowanej przez Towarzystwo bazie byl identyczny blad - w
jednym z przepisow prawa czekowego wpisano slowo "odpis"
zamiast "podpis" - ale nie dowodzi to tozsamosci baz. Innych zas
dowodow na identycznosc danych, o ktorych sie wspomina w
pozwie, nie okreslono - argumentuje pelnomocnik Towarzystwa.
Wskazuje ponadto, ze baza Kancelarii jest zbiorem jednolitych
tekstow ustaw, powstalych przez usuniecie juz nieobowiazujacych
przepisow, co jest zabiegiem prostym. Nie wymaga wysilku
tworczego, co najwyzej odpowiedniej starannosci. Nie ma wiec
podstaw do uznania, ze baza jest przedmiotem prawa
autorskiego. Towarzystwo kwestionuje tez wyliczenie
wynagrodzenia.

Sad Wojewodzki wydal juz na wniosek Kancelarii decyzje o
zabezpieczeniu roszczenia, zezwalajac na dokonanie ogledzin
komputera (bazy danych) Towarzystwa Gospodarczego w jego
siedzibie przy ul. Grzybowskiej 4 w Warszawie (w gmachu tym
urzeduja tez naczelne wladze PSL), ale kwestie te bada obecnie
Sad Apelacyjny. Do czasu jej rozstrzygniecia, sprawa o
naruszenie praw autorskich jest odroczona".

Stowarzyszenie Polska Spolecznosc Internetu wystapilo
dzisiaj wobec stron tej sprawy z oferta mediacji, ktora
doprowadzilaby do ugody.

Pelnomocnikami w tej precedensowej sprawie sa radcy prawni
Krzystof Retyk (Kancelaria Sejmu) i Barbara
Morawska-Andrzejewska (Towarzystwo Gospodarcze SA).

Uklony - Marek Car
http://www.pol.pl/~car


"SLADY PROWADZA DO PSL
Kancelaria Sejmu pozwala do sadu Towarzystwo Gospodarcze SA z Warszawy,
na 10 tys. akcji imiennych, z czego przytlaczajaca wiekszosc nalezy do PSL (..)
Przypomnijmy, ze Kancelaria zada, by Towarzystwo Gospodarcze SA zaniechalo
rozpowszechniania - za posrednictwem Internetu - komputerowej bazy danych
o nazwie "Jednolite teksty ustaw", ktorej jest wlascicielem oraz zaplacilo 30 tys.zl
wynagrodzenia. Kancelaria usttalila bowiem, ze Towarzystwo oferowalo do
sprzedazy owa baze - bedaca uporzadkowanym zbiorem ustaw - nie uzyskawszy
od niej licencji.



Jesli Kancelaria Sejmu lozyla na wprowadzenie JTU na siec bo wlasnie samo
wprowadzenie moze byc kosztowne, a takze wniosla swoje pomysly jak i co
wprowadzac na wlasna "witryne", to wowczas oferowanie do sprzedazy przez
kogos innego zawartosci, w ksztalcie nadanym przez kancelarie nie jest
calkiem obojetna sprawe.
gdyby Tow. Gospodarcze SA nic nie oferowalo takiego do sprzedazy sprawa
nie wymagalaby niczego poza rezygnacja na rzecz kancelarii i "dogadaniem
sie". W sytuacji gdy wchodza w gre koszty i jednak prawa autorskie jesli
szczegoly swiadcza o zapozyczenach, to nawet mediacja niewiele moze
zdzialac.

 Trafiono na to, przegladajac komputery w Kancelarii Sew szczegolnosci komputer Klubu Poselskiego PSL. Znajdowal sie tam serwer

Towarzystwa Gospodarczego SA, na ktorym byla identyczna baza danych i na
dodatek z takimi samymi charakterystycznymi szczegolami (..) Towarzystwo
odrzuca zarzuty. Wskazuje m.in., ze Kancelaria nie udowodnila, by miala prawa
do "Jednolitych tekstow ustaw"."



Nie ma jesli nie wlozyla w udostepnienie zasobow absolutnie zadnej pracy
ponadto prawo do wylacznosci wydawaloby sie watpliwe jesli nie zamierzala
tekstow ustaw prezentowac za darmo lecz za pieniadze.
Sejm sluzy obywatelowi, wiec ustawy powinny byc tak jak to dzieje sie z
panstwowymi przepisami prawnymi w USA - udostepniane nieod[platnie
obywatelowi. Pobieranie przez kogokolwiek oplat za pelne teksty (bez
opracowan wybiorczych) jest nie fair ale tez i nieprawne bowiem oglaszanie
publikacji wychodzi naprzeciw przepisowi, w mysl ktorego obywatel nie moze
sie tlumaczyc nigdy nieznajomoscia prawa...

Tyle fragmenty artykulu. Smaczne!  Pojawiaja sie zasadnicze (przynajmniej dla
mnie) pytania:  
1/ Czy kancelaria moze miec "prawa autorskie" do przez nia uporzadkowanego
zbioru tekstow ustaw?



 O ile zrozumialam prawo autorskie to praca wlozona w cala sprawe sie
liczy: jesli nie bylo to proste skanowanie i mial miejsce naklad pracy
okreslonej jakosci to sprawa ociera sie o wklad autorski.
Zatem jesli Kancelaria cos porzadkowala to zeby raczej opublikowac sama
dla tzw ludnosci. Nie byloby powodu wrzucac na platny wezel jakiegos
towarzystwa

2/ Czy dzialania PSL-owskiego Towarzystwa sa wykroczeniem, przestepstwem,
czy tylko naruszeniem dobrych obyczajow?



Chyba przekraczaja jednak dobre obyczaje jesli w gre wchodza pieniadze.
Gdyby TG nie oferowalo uporzadkowanego zbioru ustaw sprawa ocieralaby sie
o dobre obyczaje.
Z tym ze sam zamiar sprzedazy bez jego zrealizowania lagodzi sprawe.
Jak to sie rozwiaze w Polsce nie wiadomo, bowiem nikt ani z kancelarii ani
tez z TG nie wypwiedzial sie kompetentnie na sieci. Zabral glos jedynie
Marek Car ktory mial zamiar prowadzic dzialania mediacyjne jako prezez
PSI. Dzialania te mialy dac w efekcie darmowy dostep spoleczny do zrodel
ktore powinny byc z definicji darmowe.

Mnie ciekawi poglad od strony Sejmu: czy te uporzadkowane zbiory ustaw
mialy znamiona wkladu tworczego i w jakim stopniu a po wtore, czy Sejm
zamierzal udosteonic je obywatelom za darmo od poczatku?

-== Ryszard Zajac, posel na Sejm RP



 Daniela

        Moim zdaniem, ta ustawa jest na tyle "skopana", że możliwa jest
każda jej interpretacja. Stosując wprost definicję zawartą w jej art. 6, to
nie dałoby się wysłać listu, bo na kopercie przecież trzeba zawrzeć dane
adresata, inaczej nie dojdzie.
        W samej rzeczy, to najważniejsze jest, nie tyle jaką część Twoich
danych ujawnił urzędnik, tylko po co to uczynił. Jeśli było to konieczne dla
biegu postępowania, to trudno. Zresztą generalnie chronione są dane
pozwalające na ustalenie tożsamości. Jak się podpisuję Robert Tomasik na tym
forum, to w ten sposób raczej trudno jest ustalić, o którą osobę chodzi, bo
w Polsce jest kilka takich osób. Ale jeśli ktoś złoży na ciebie doniesienie,
że się głośno zachowujesz po 22:00 i tym kimś jest Jan KOWALSKI, a ty masz
sąsiada Jana KOWALSKIEGO, to choć zakres danych nie uległ zmianie, to i tak
już wiadomo o kogo chodzi.
        Generalnie ja ustawę o ochronie danych osobowych rozumiem jako
zabezpieczenie przed przekazywaniem danych w jakiś zbiorach. Znany mi jest
wyrok sądu karnego za przypadkowe wyrzucenie zbędnych już umów z klientami
sieci komórkowej przez jednego z dealerów. Dostał 1 rok w zawieszeniu na 3
lata. Osobiście innych wyroków skazujących nie widziałem.
        W opisanym przez Ciebie przypadku mógłby mieć ewentualnie
zastosowanie art. 51 tej ustawy:

Art. 51. 1. Kto administrując zbiorem danych lub będąc obowiązany do ochrony
danych osobowych udostępnia je lub umożliwia dostęp do nich osobom
nieupoważnionym, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo
pozbawienia wolności do lat 2.
2. Jeżeli sprawca działa nieumyślnie, podlega grzywnie, karze ograniczenia
wolności albo pozbawienia wolności do roku.

        Orzecznictwo sądowe w takich sprawach raczej bogate nie jest. Z tego
co znalazłem, to ochronie podlegają tylko takie dane, których przeznaczeniem
jest umieszczenie w zbiorze danych. A więc na przykład ujawnienie danych
wnoszącego pismo do urzędu nie wypełnia zna tego czynu, bo przecież dane
nie miały być umieszczane w zbiorze. Natomiast ujawnienie danych z wniosku o
wydanie paszportu wypełniałoby te znamiona. Na mój rozum jest to dość
kontrowersyjna penalizacja tego zagadnienia, ale nie mnie to osądzać.

        W Twoim przypadku może mieć jednak zastosowanie zupełnie inny
przepis - art. 231 kodeksu karnego:

Art. 231. § 1. Funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje
uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu
publicznego lub prywatnego,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 w celu osiągnięcia
korzyści majątkowej lub osobistej,
podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
§ 3. Jeżeli sprawca czynu określonego w § 1 działa nieumyślnie i wyrządza
istotną szkodę,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do
lat 2.
§ 4. Przepisu § 2 nie stosuje się, jeżeli czyn wyczerpuje znamiona czynu
zabronionego określonego w art. 228.

        Nie znam szczegółów, ale jeśli sprawcą miałby być urzędnik, to
należy zbadać, czy miał on prawo ujawnić jakiekolwiek dane osobowe. To
zależy od tego, komu i z jakiego powodu je ujawnił. Jeśli innej stronie
postępowania, to takie prawo miał, albowiem strona postępowania
administracyjnego ma generalnie prawo do przeglądania akt, więc sama mogłaby
te dane odczytać. Ale jeśli informacji udzielono osobie postronnej, to już
gorzej. No i wykazania wymagałby fakt ewentualnej szkody. Nie musi to być
szkoda materialna, ale jednak musi to być szkoda.

Byc moze. Nikt nie bedzie sie tu spieral, ze prawnicy sa wielkimi
spolecznikami.



Mało osób oczekuje, że będą uczciwie wywiązywać się ze swoich obowiązków, a
to już źle.
Oczywiście dostrzegam tych, którzy traktują swój zawód poważnie i chcą być
w zgodzie z własnym sumieniem i przekonaniami. Należy im się szacunek.
Niestety tamta część jest bardziej hałaśliwa, widoczna i dominuje.

Sa wsrod nich lepsi i gorsi, wiekszosc jest pazerna i
straszliwie nadeta.



Krążą o tym dowcipy.

Ale ja, konczac wlasnie studia rozumiem, skad sie to
bierze. Postudiujcie sobie to, dostancie sie na aplikacje, wypalcie sobie
oczy niekonczacymi sie godzinami w bibliotece, zyjcie w ciaglym stresie i
badzcie inni - pogratuluje.



A kto u nas nie żyje w stresie. To co mamy się sprzedawać?
Niech zarobi jeden z drugim uczciwie jak potrafi a inaczej
to kiep. Co to za wykształcony człowiek co nie potrafi być sobą?
Nawet tyle nie zrozumiał z tej wieloletniej edukacji?

| A może tak prawo odczepi się wówczas od drogich chłopaczków?

Co to znaczy - odzczepi? Prawo sie do nikogo nie przyczepia, bo prawo jest
zbiorem regul, dzieki którym mozliwe jest zycie w spoleczenstwie. Polecam
na
ten temat Kanta. Przyczepiac sie moga najwyzej pewne osoby z organów
stosujacych prawo, ale to juz chyba zupelnie inna bajka.



Mówisz o innym prawie.

| Wycieranie sobie nim gęby przez ignorantów taje się w najwyższym
stopniu
| irytujące.

| Tak jak te prawne potworki.

Jak które? Przedawnienie??? Czlowieku dobry - idz po rozum do glowy.
Przeciez to absurd to co mówisz, a nawet sobie nie zdajesz z tego sprawy.



Nie to miałem na myśli, ale ogólnie prawo w Polsce i w szczególności wiele
przepisów
wzajemnie sprzecznych, służących interesom różnych grup ("przestępczych" bo
okradających innych). Tworzone są potworki prawne.
Nie jestem prawnikiem, ale wiem, że jest prawo (teoria) i prawo (praktyka).

Sa galezie prawa, które faktycznie stoja na fatalnym poziomie i sa to te,
przy
których ciagle majstruja politycy - prawo podatkowe, pr. administracyjne,
pr. pracy. Nie jest to jednak w najmniejszym stopniu wina prawników,
którzy
na proces jego tworzenia maja niewielki wplyw. To tak, jakby sejm uchwalal
lekarzom, jak maja leczyc - to jest dopiero paranoja. Prawo cywilne i
handlowe na szczecie jest w zasadzie wolne od takiego majsterkowania (
choc
tez nie do konca ) i przez to zachowuje jeszcze stan "nadajacy sie do
uzycia"



Właśnie.

| Pewnie jest Pan prawnikiem. Czy jest Pan dumny z naszego systemu
prawnego?

Po pierwsze prosba - tu jest Usenet. Bez "Panów", OK?



OK

Z systemu jako co? I dlaczego mialbym byc dumny albo nie? Uwazam, ze np.
kodeks cywilny jest naprawde niezly, choc ja do polskiej intytucji
przedawnienia jako, oficjalnie, instytucji prawa materialnego, mam pewne
zastrzezenia i jesli ktos kompetentny chcialby ze mna o tym podyskutowac,
to
jestem otwarty. Ale dyskusja na jakis konkretny temat musi sie toczyc na
merytorycznie odpowiednim poziomie. Jak sie ktos na czyms nie zna, to nie
powinien wypowiadac takich sadów. I tyle. A moze masz inne zdanie?



Właściwie nie zamierzałem się włączać w tą dyskusję lecz nie lubię jeśli kpi
się z kogoś
bo on nie zna się na danej dziedzinie a ja tak. I tylko w tym celu się
włączyłem.
Choć rozumiem poirytowanie osoby, która słyszy kompletne banialuki.

Pozdrawiam


| Dustin,
| czemu zmieniasz kota ogonem.

Co on robi z tym kotem? :-))



wlasnie sie pytam ?

| Jest 10 niewykrytych morderstw w malych miescie.

| To zastosowac wykrywacz klamstw do kazdego mieszkanca czy nie ?

| Moim zdaniem zastosowanie ma sens, jezeli prowadzi do wykrycia.
| A mieszkancy sie sami chetnie zgodza.
| &&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&

A ja się na przykład nie zgodzę i co? Cała Twoja konstrukcja się sypie.



A jak sie zgodza, bo chca aby morderce wykryto ?
Bez wdrozenia nie mozna gdybac.

| Podalem propozycje
| uzycia wykrywacza klamstwa w przypadku gdy w miescie liczba niewykrytych
| morderstw jest duza i inne metody, procedury sa nieskuteczne.

Propozycje możesz podawać, prosze bardzo. Tylko nie wypisuj głupot że Rada
Miejska może wprowadzić taki obowiązek bo to tylko świadczy o Twojej
zupełnej ignorancji co do prawa.



Oczywiscie ze np. wojewoda moze wydac takie obwieszczenie z uwagi na
niewykrycie mordercy.
Moze byc telefon zaufania, moze byc publiczny wykrywacz klamstw,
nie codziennie, ale jednorazowo, w konkretnej sprawie.

Moze zrobisz badania w malym miasteczku,
mysle ze w takiej sprawie zgoda bylaby w 99%, oczywiscie po wyjasnieniu
celowosci.

| W Warszawie byl lomiarz, na Slasku wampir itd itd.

I co, milion Warszawiaków odpowiada przy użyciu wykrywacza kłamstw na
pytanie "czy jest Pan/Pani łomiarzem?" ?



Tam wlasnie sobie to wyobrazam.
Nie przemymusowo, a dobrowolnie.

W prostego rachunku z logiki na zbiorach, mozna w ten sposob zaciesnic
krag podejrzanych do kilkudziesieciu osob.

A może przy okazji "Czy oszukuje
Pan/Pani przy podatkach?", "Czy zdradza Pan/Pani małżonka?" itp. itd.



To juz Twoja nadinterpretacja i o tym nie pisalem

 Już

widzę te tłumy zgłaszające się masowo i dobrowolnie na badanie. :-)))



To jest Twoje badanie.

| Skad ta pewnosc,ze wszyscy mieszkancy stolicy by sie nie zgodzili
| na wykrycie mordercy ta metoda ?
| Skad ta pewnosc ?

| Niech bedzie mala wies i morderca tam mieszkajacy, ktorego nie mozna
| wykryc innymi metodami.
| Skad ta pewnosc, ze mieszkancy malej wsi, czy gminy, sami sie
| dobrowolnie nie zgodza na
| testowanie na wykrywaczu klamstw.

A skąd masz pewność że nawet gdyby się zgodzili to wykrywacz zadziałałby
poprawnie i ktoś winny nie zostałby uznany za niewinnego albo odwrotnie?



Bo z innych dowodow wynika mozliwosc eliminacji blednych wynikow.

Wiesz dlaczego dowód z tego typu urządzeń nie może byc przedstawiony w
sądzie? Właśnie z powodu jego omylności.



A ludzie, swiadkowie sa zawsze nieomylni.
Od tego jest sad, zeby uznac.
A wykrywacz jako jeden ze srodkow dowodowych only.

| Sa instytucje, w ktorych kazdy pracownik jest testowany na wykrywaczu
| przed przyjeciem do pracy i kazdy sie dobrowolnie na to godzi.

To już jego sprawa. Nie musi przyjmować pracy w której stosuje się takie
metody. Jeżeli natomiast wyżej stawia zarobki i karierę niż swoją godność to
jego sprawa.



To ja wyzej stawiam swoje bezpieczenstwo i rodziny
i z checia zgodze sie uczestniczyc w takich testach na wiarygodnym
wykrywaczu, jezeli tylko zrobi to cale miasteczko i
dzieki temu wykryje sie morderce.

I jeszcze bede zachecal sasiadow i wyjasnial procedure.
Jacek


>